03.06.2018

Wywiadówka: Małgorzata Socha

Na wywiad umówiłyśmy się w środę. We wtorek zadzwoniła do mnie z pytaniem: Kaśka, mam przerwę w zdjęciach, może zrobimy ten wywiad teraz? Nie udało się, ale jak spotkałyśmy się następnego dnia i próbowałam z tego żartować, od razu zostałam przywołana do porządku.

Małgorzata Socha: Ja po prostu nie mam czasu: jestem matką dwójki dzieci, za chwilę trójki. Muszę być poukładana i zorganizowana. Staram się załatwić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie i szybko wrócić do domu.

Na wywiad przyszła zupełnie bez make upu. Wyglądała jak nastolatka. Aż trudno uwierzyć, że…

Katarzyna Burzyńska – Sychowicz: …jesteś matką dwóch dziewczynek: Zosi i Basi, a teraz jesteś w ciąży z trzecim dzieckiem. Marzysz o synku?

M.S.: Płeć dla mnie zupełnie nie ma znaczenia.

A jakie znaczenie ma dla Ciebie macierzyństwo?

Macierzyństwo daje Ci to piękne poczucie, że już zawsze będziesz komuś potrzebna. Jest czymś takim, że jeżeli tego nie dotkniesz, nie przeżyjesz sama, trudno to sobie wyobrazić. Nieważne, ile by się książek przeczytało, jak intensywnie o tym myślało i przygotowywało, rzeczywistość zawsze przerasta teorię. Ja się śmieję, że to jest trochę tak, jak z bombą z opóźnionym zapłonem, która wybucha. Jednak każde kolejne macierzyństwo jest łatwiejsze. Już nie poruszasz się po omacku w temacie, który jest dla Ciebie kompletnie obcy. Na początku, faktycznie, jest bardzo dużo pułapek, wpadek i osób, które dobrze Ci życzą, dając tysiąc różnych rad. Ale najlepiej chyba słuchać własnego serca, patrząc na swoje dziecko. Wtedy znajduje się swoje rozwiązania: najprostsze i najlepsze. Każda z nas jest inna, każde dziecko jest inne, każda rodzina jest inna, każdy ma inny styl bycia i życia, więc nie ma jednej reguły na to, żeby być dobrym rodzicem. Ważne jest jedno: przede wszystkim mieć na to czas.

Co dla Ciebie w macierzyństwie jest najtrudniejsze?

Najtrudniej jest pogodzić bycie mamą z byciem kobietą pracującą. Takim sytuacjom zawsze towarzyszą wyrzuty sumienia. Każda pracująca mama się z tym boryka, każda to zna. Zawsze są jakieś kompromisy, całe życie to jest sztuka kompromisu: czy to macierzyństwo, czy relacje z partnerem, czy cokolwiek innego. Trzeba się tego uczyć, bo dzięki temu stajemy się lepsi, nie jesteśmy egoistami. Na rzecz macierzyństwa rezygnujesz też trochę z samego siebie. Na wiele rzeczy nie mam czasu, ale jeszcze kiedyś wrócę do gry!

Miewasz takie momenty, że potrzebujesz pobyć sama ze sobą, urwać się z domu?

Wiesz… ja takich momentów nie mam. Zrozumiałam, że ten czas, kiedy jestem w pracy, jest czasem mojego odpoczynku i bardzo to sobie chwalę i cenię. Lubię te momenty, kiedy jadę do pracy, kiedy jestem w pracy, bo spotykam tam fantastycznych, kreatywnych ludzi. Ja mam bardzo przyjemną pracę, która daje mi przestrzeń. Dzięki temu nie potrzebuję takich ucieczek, nie potrzebuję być sama ze sobą.

No to może masz chwile, kiedy odczuwasz niemoc?

Nie. Ja jestem zadaniowcem, to mnie mobilizuje, bo wiem, że wszystko, co robię, robię dla dzieci. Śmieję się, że każda mama powinna mieć na drugie logistyka. Trudno czasem wytłumaczyć dziecku: nie mogę, zmęczona jestem.…Mnie presja bycia mamą napędza. Nawet jeśli coś nie uda mi się w pracy, muszę zapomnieć, bo wracam do domu i chcę być najlepszą mamą, jaką mogę być. W danym momencie. I super, jak się wtedy uda, bo mam świadomość, że te małe niepowodzenia są nieistotne, bo mam po co wracać do domu. Fajnie jest móc godzić różne światy. Bo to daje Ci siłę w jednym i w drugim.

Udaje ci się być mamą konsekwentną?

Ja się śmieję z siebie, że często jestem konsekwentnie niekonsekwentna. Bo wiesz…serce matki jest dużo bardziej kruche i łatwiej mi ulec w różnych sytuacjach. Z drugiej strony uważam, że czasem dobrze zwyczajnie odpuścić, mówię tutaj o małych rzeczach. Jakie ma znaczenie, czy moja córka założy dziś krótsze czy dłuższe legginsy? To nie jest sprawa, która może nam zepsuć poranek.

Dobrze wyczuwam, że – w kwestii rodzicielstwa – Ty jesteś tym dobrym policjantem?

Czasami tak jest i wtedy naturalnie mój mąż przejmuje tę drugą rolę i to jest dobre dla dzieci. Ale najważniejsze jest to, że w sprawach fundamentalnych mówimy tym samym głosem. My dużo rozmawiamy. W ogóle według mnie rozmowa z dzieckiem jest najważniejsza.

Co chcesz wpoić swoim dzieciom?

Przede wszystkim dla mnie ważne jest, jakimi kobietami będą moje córki. Chciałabym, żeby były mądre, świadome, żeby kierowały się sercem i żeby potrafiły rozpoznawać ludzi i sytuacje, które są dla nich zagrożeniem. Mam nadzieję, że takie rzeczy wyniosą z domu. Chciałabym też, żeby były świadomymi kobietami, żeby dobrze czuły się w świecie. Ważne są języki, obycie, więc my też się nie zamykamy w domu, wychodzimy do ludzi. I to sprawia, że dzieciaki są otwarte.

A Socha jest otwarta?  Nie przeraża, nie onieśmiela innych mam, ot choćby na placach zabaw?

Ja jestem osobą, która bardzo szybko skraca dystans, więc to chyba ludzi bardziej ośmiela. Może na początku czują się niekomfortowo, bo też chcą mnie wyczuć, ale później szybko przełamują lody.

Korzystasz ze swojego talentu komediowego w wychowywaniu dzieci?

To zależy. Od czytania bajek rzeczywiście jestem ja i jak już jest bardzo źle, zaczynam się wygłupiać. Ale raczej jestem poważną mamą, taką cierpliwą i spolegliwą, kochającą. Ja jestem od przytulania, całowania.

Czy Twój pedantyzm przetrwał w starciu z dziećmi?

Walczę o porządek, w przeciwnym razie nasz dom byłby wywrócony do góry nogami. Ale jak masz dzieci, to też często odpuszczasz…Trzeba też przyznać, że uroczy jest taki dziecięcy rozgardiasz i ten śmiech dziecięcy, który sprawia, że dom jest kompletny, że żyje. Chyba o to chodzi.

Twoja starsza córka ma świadomość, że jej mama jest gwiazdą?

Zosia bardzo długo nie wiedziała, kim jest Małgosia Socha. No bo mama, mama, mama…Albo Gosia. Ale Małgosia Socha? Kto to jest? To jest dość zabawne, że dziecko musiało sobie uzmysłowić, że mama to nie tylko mama, ale też osoba, która ma imię i nazwisko. Czasami pyta mnie, dlaczego ktoś sobie zrobił ze mną zdjęcie i zaczyna dociekać, o co w tym chodzi.

Co jej w tedy mówisz?

Że po prostu mnie znają i że się lubimy i to jej wystarcza.

Stworzyłaś kolekcję akcesoriów dziecięcych dla firmy Effiki. Jak doszło do tej współpracy?

To jest firma, która od początku mojego macierzyństwa była ze mną. Zaczęło się od tego, że byłam po prostu klientką Effików. Udzielałam się na ich Instagramie – komentowałam, lajkowałam, ponieważ podobały mi się rzeczy, które tworzyła marka, były mi bliskie. Po pewnym czasie dziewczyny zaproponowały mi współpracę. Bardzo się ucieszyłam. Założycielka firmy, Anna Sadzińska, swoje doświadczenie zdobywała pracując w luksusowej marce Frette, która produkuje pościel między innymi dla gwiazd Hollywoodu. Unikalne podejście do Klienta oraz kunszt wykonania produktów Ania przeniosła na rynek polski, dzięki czemu, powstają wyjątkowe kolekcje. Każda rzecz jest starannie zaprojektowana z myślą o bezpiecznym użytkowaniu przez dzieci. To są cechy, które natychmiast przekonały mnie do tej współpracy. Stworzyłyśmy kolekcję, która jest spójna z tym, co Effiki proponują oraz z tym, co jest dla mnie ważne, czyli kolory, wzory, motyw przewodni jelonka. Mam słabość do kocyków i pledów, obrastam w nie cały czas. Używam ich ja, opatulam w nie dzieci, są ze mną wszędzie. U mnie z kocami  jak z jeansami: mam, ale wciąż chcę kolejne.

Zdjęcia: Aneta Zamielska, Marta Wojtal (Effiki)

Red.: Agnieszka Wesołowska