26.05.2018

Wywiadówka: Ania Lewandowska

Proponuję Ani, żebyśmy na jakąś wyjątkową okazję (może pierwsze urodziny Baby by Ann i drugie Klary?), zrobiły „Wywiadówkę“ z Nią. Po co tyle czekać, zróbmy ją na Dzień Matki – od razu zapala się do pomysłu. 5 dni później siedzimy i rozmawiamy. Jest otwarta, ciepła i szczera, mówi rzeczy, o których my kobiety czasem boimy się mówić. Ona nie boi się już niczego. To niewątpliwie zasługa Klary. Widzę przed sobą pewną siebie, odważną i serdeczną kobietę. Normalną matkę. Jak ja. Albo Ty.

Aniu, jak wspominasz ciążę?

To był najpiękniejszy okres w moim życiu. Ciąża była wyczekana i wypielęgnowana. Przygotowywałam się do niej. Byłam bardzo świadoma swojego ciała przez cały ten okres. Ludzie mówili: jak Ty dobrze wyglądasz, masz tylko brzuszek. Ale to nie był przypadek, to była praca. Bardzo o siebie dbałam, miałam świadomość, że największym prezentem, jaki mogę dać mojemu dziecku, to zdrowie. Jadłam więc bardzo zdrowo, odżywczo i dużo, ale z głową. Pochodzę z katolickiej rodziny, moja mama jak się dowiedziała, że jest ze mną w ciąży, od samego początku modliła się do Matki Boskiej, ofiarując jej ten stan. Robiłam to samo, więc czas ciąży był dla mnie również czasem modlitwy. Przez kilka miesięcy trzymaliśmy tę informację w tajemnicy, chcieliśmy jak najdłużej cieszyć się tym stanem tylko w gronie rodziny. Wiedzieliśmy, że w Polsce zrobi się wokół tego szum, choć nie sądziliśmy, że będzie aż tak duży. W piątym miesiącu Robert już nie wytrzymał. Bardzo chciał powiedzieć światu o naszym szczęściu i zrobił to, strzelając najważniejszą w sezonie bramkę. To była jego decyzja, chciał cieszyć się jak każdy rodzic, tak normalnie, bez ukrywania.

Jak wspominasz poród?

Życie z piłkarzem jest specyficzne, więc do końca stresowałam się, czy Robert będzie przy porodzie. Wyliczaliśmy datę, porównywaliśmy z meczami. Ostatecznie Robert przez poród spóźnił się na trening. Chciał, żeby ta informacja wyszła od nas, dlatego jako szczęśliwy i dumny tata podzielił się nowiną na swoim profilu. Rodziłam naturalnie. Sam poród był bardzo trudny. Moja mama była z nami cały czas na telefonie, czuła mnie bardzo mocno, wspierała mentalnie. To było dla mnie bardzo ważne.

Co sobie pomyślałaś, jak pierwszy raz zobaczyłaś Klarę?

Mamy ten moment nagrany: płacz Klary i mój… Do dzisiaj, jak to oglądam, płaczę. Za każdym razem. To było coś niesamowitego. Tak się cieszyłam, że ją mam! Przytulałam ją, kangurowałam, później to samo robił Robert.

Co czułaś gdy widziałaś ich razem?

Byłam dumna. Nie zdawałam sobie sprawy, że dziecko może złączyć dwoje ludzi jeszcze bardziej. Klara wydobyła z nas ogromne pokłady miłości, umocniła nasze uczucia, teraz jesteśmy jeszcze silniejsi. Więź matki i córki jest nie do podrobienia, najpiękniejszym naszyjnikiem kobiety są rączki dziecka, ale więź córki z ojcem też jest niezwykła i głęboka.

Nie bez powodu mówi się córeczka tatusia.

Klara jest córeczką tatusia! Ostatnio byłam w Niemczech na meczu Roberta bez Klary, siedzieliśmy wieczorem w hotelu i Robert pokazywał mi filmiki z nią. Ja mówię: Tęsknisz? A on: Taaak…! To jest bardzo fajne i bardzo wzruszające. Często żartujemy, że bez Klary to musiało być nudno!

Klara lubi muzykę?

Tak! Odkąd dostała flet, próbuje na nim grać. Podobnie jest z pianinem. Widać, że bardzo to lubi. Pochodzę z muzycznej, artystycznej rodziny. Moja mama i babcia są bardzo umuzykalnione.

Jaka jest jej ulubiona piosenka?

„Mam tę moc” i „Możesz wszystko”, lubi też Sylwię Grzeszczak, ale to Ewa Farna ratuje każdą sytuację, jest świetna na przykład na płacz w samochodzie. Zaraz pokażę Ci filmiki…Oooo tutaj jak próbuje śpiewać…Klarcia lubi też, jak babcia Marysia – moja mama – śpiewa jej kołysankę skomponowaną specjalnie dla Klary, przez wspaniałego kompozytora i przyjaciela rodziny, Andrzeja Krauze – z tekstem Ewy Żylińskiej.

Początki rodzicielstwa były ciężkie?

Nie było łatwo i mówię to wprost. Nieprzespane noce, Robert grający co 3 dni. Na początku nie miałam pomocy, często zasypiałam na dywanie, gdzie popadnie. Byłam sama. Bałam się, że ze zmęczenia zasnę przy Klarze. Pamiętam jak po 3 tygodniach pojechałam na zakupy sama, nie było mnie 40 minut. To był wyczyn! Nagrywałam przyjaciółkom filmiki, że wyszłam z domu. Po zakupy spożywcze (śmiech). To było wydarzenie! Kiedy Klara miała miesiąc przylecieliśmy do Polski. Do tego czasu zawsze byliśmy we trójkę, cały czas. Zbliżało się zgrupowanie kadry, Robert musiał wylecieć. Pamiętam, jak się żegnaliśmy: była godzina 18.00, wiedziałam, że o 18.30 będę po raz pierwszy sama kąpała małą. Kiedy już to się stało, nad wanienką tak mi łzy leciały, tak płakałam, że Robert pojechał, że będziemy przez tygodnie same i że to on zawsze kąpał Klarę…Bardzo mi było smutno. Najgorsze jednak dla nas były nieprzespane noce. W pewnym momencie miałam wrażenie, że chodzę na czworakach, nie wiedziałam jak się nazywam. Dodatkowo dochodziły jeszcze moje obowiązki zawodowe i domowe. Po urodzeniu Klary, słowo „zmęczenie” wykreśliłam ze słownika. Starałam się, bo zawsze to robię, podchodzić do wszystkiego pozytywnie, nie narzekać. Ale zmęczenie i tak było. Któregoś dnia moja mama stanęła w drzwiach, zobaczyła mnie i natychmiast zarządziła: Dziecko Ty się połóż do łóżka, a ja zostaję z Klarą. Powiedziała mi, że w takim stanie jeszcze nigdy mnie nie widziała. Popłakałam się. Na szczęście szybko się regeneruję: po 3-4 godzinach snu mogę znów działać pełną parą, z tą samą motywacją i energią. Obie mamy nas wspierają, moja Mama i mama Roberta, Iwonka. Bardzo to doceniamy i jesteśmy wdzięczni.

Zmieniłaś się dzięki Klarze?

Jestem bardziej otwarta, ciepła, wyrozumiała. Klara pokazała mi, że nic nie muszę. Mnie się zawsze wydawało inaczej: że muszę udowadniać, że nie jestem tylko żoną Roberta, że jestem sportowcem, że mam kompetencje, że nie jestem celebrytką. Dodatkowo uważam, że to powód do dumy: zawsze podkreślam, że jestem dumną żoną piłkarza. Klara dała mi dużo wsparcia, miłości i energii. Doładowała moje baterie i zwiększyła mój potencjał. Zamieniła też mnie – dziewczynę biegającą w dresie – w kobietę. Dzięki niej zmienił się mój styl, zaczęłam bawić się modą. Jak urodziłam, poczułam się bardzo kobieca, pewna siebie. Okazuje się, że nie tylko mężczyzna dodaje kobiecie seksapilu. Teraz prowadzę dużo warsztatów z budowania pewności siebie. Zaczynam od tego, kim jestem i co Klara we mnie zmieniła. Nastąpiło przewartościowanie całego życia z „ja” i skupienia na sobie, na skupienie się na dziecku. Mam teraz w sobie ogromną odpowiedzialność bycia mamą, uczenia, wychowywania mojej córeczki, zbudowania jej kręgosłupa moralnego, nauczenia jej wartości. Chcę być dla niej mądra i odpowiedzialna. Tak jak dla moich odbiorców. Niedługo to będą 4 miliony osób obserwujących mnie w social mediach. To jest duża odpowiedzialność. Klara jednak sprawia, że się nie boję i nie poddaję. Na tym fundamencie powstało też Baby by Ann. Celem było zbudowanie świata dla mam, moim marzeniem jest budowanie pewności siebie kobiet, matek. Motywowanie, inspirowanie, pokazywanie jakie jesteśmy wspaniałe, mądre i niezwykłe. Przecież bycie mamą to urodzenie cudu bożego. Moje hasło przewodnie to wsparcie za wsparcie, mamy dla mam.

Czy Klara też ma takiego powera?

Jest dzieckiem pełnym energii, cały czas uśmiechniętym, tańczącym, radosnym, wdzięcznym, że jest na tym świecie. Na ostatnim obozie była oczywiście ze mną. Ostatniego dnia podeszła do mnie jedna z uczestniczek i powiedziała: Jak to możliwe? Ona przez 7 dni nawet nie zapłakała. Wydaję mi się, że to jest zasługa naszego podejścia do niej, wychowania. Postanowiliśmy sobie, że nie krzyczymy w jej obecności, wciąż się do niej uśmiechamy, witamy ją codziennie pocałunkami, więc i ona rozdaje pocałunki wkoło, puszcza oczka. Pytam ją: Jak kochasz mamę? Ona podchodzi do mnie i się przytula, wydając zadowolone i głośne pomruki.

Nie jest łatwo wychować dziecko, którego rodzice są rozpoznawalni i wiele obcych osób zna jej imię. Ja się do tego przygotowuję. Chcę, żeby Klara dbała o rzeczy, które ma, szanowała pieniądze. Aby sama zarabiała, żeby uczyła się odpowiedzialności. Chcę, żeby umiała okazywać emocje i uczucia. Znajomi dzwonią do nas i mówią, że za nią tęsknią, bo nie widzieli jej już 2 miesiące. To jest takie dziecko. Mam przeczucie, że Klara będzie miała jakąś misję w życiu. Czułam to od pierwszego momentu, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży.

Najbardziej wzruszający moment macierzyństwa?

Poród -pomimo, że był ciężki. Wiele osób twierdzi, że się go zapomina – ja nie zapomniałam. Pamiętam wszystko. Ale potraktowałam to jako wyzwanie sportowe. Mówiłam sobie: dam radę. Ordynator szpitala, w którym rodziłam, powiedział mi, że gdyby nie moje przygotowanie fizyczne i żywieniowe, nie udało by mi się urodzić naturalnie. To był chyba najpiękniejszy komplement, jaki w życiu usłyszałam. Popłakałam się też na chrzcinach Klarci. Były w przepięknym miejscu – w ogrodzie, z rodziną i z najbliższymi nam osobami. Kiedy trzymałam Klarę na rękach, wciąż jeszcze nie dowierzałam, że to już, że naprawdę ją mamy i nagle to do mnie dotarło.

Chcesz mieć więcej dzieci?

Chcę. Czuję powołanie do macierzyństwa. Kocham dzieci, zawsze kochałam, zawsze chciałam je mieć.

Zdjęcia: Aneta Zamielska

Red.: Agnieszka Wesołowska