11.09.2019

Kołysanki ocalone od zapomnienia

Śpiewane przez nasze babcie i prababcie, proste i uniwersalne. Każdy zrozumie, o czym są. Nigdzie nie są zapisane, nie ma do nich praw autorskich, pamięć o nich mogłaby zaginąć wraz z ludźmi, którzy je śpiewali. Dawne kołysanki i piosenki dla dzieci to wartość, o której utrzymanie i przekazanie młodemu pokoleniu postarała się wokalistka i pedagog, Aneta Strzeszewska.

 „Kołysanki Niedzisiejsze” – tak brzmi tytuł płyty, nad którą pracowała przez dwa lata. Od zbierania materiału przez tworzenie aranżacji we współpracy z różnymi muzykami po nagrania w studio. Finalne dzieło niesie ze sobą ważny przekaz i jest niewidzialną nicią łączącą pokolenie, które niedługo odejdzie z tym, które właśnie przyszło na świat. „Pokonałam długą i ciężką drogę – zaczynając od kwestii finansowej, a skończywszy na etapie znalezienia się płyty na półkach. Dziś, patrząc na to z perspektywy czasu, mogę dumnie stwierdzić, że było warto”.

“CHYSIAŁY CHYSIAŁY‘’

„Taka prozaiczna, codzienna sytuacja. Wieczór. Moja Babcia Natalia usypia swojego prawnuka, Stasia i śpiewa swoim cieniutkim głosem ,,Chysiały chysiały’’. W głowie mojej siostry – mamy malucha – pojawia się genialny pomysł: Anetka, a może ty nagraj te kołysanki?’’. I olśnienie spada na mnie jak grom z jasnego nieba. Wyłania się mnóstwo pomysłów na projekt, którego jeszcze nie ma. Na projekt niszowy, może nie dla każdego, ale jakże wyjątkowy i cenny…”

Kołysanka śpiewana przez Babcię Natalię i słowa siostry była dla Anety impulsem, żeby zacząć działać. Zaangażowała się w ten projekt całym sercem, potraktowała go wręcz jak swoją osobistą misję, a Babcia Natalia odniosła się do pomysłu z entuzjazmem i pomagała wnuczce, jak mogła. Wzięła udział w nagraniach i udzielała wywiadów po wydaniu płyty. W „Kołysankach Niedzisiejszych” możemy usłyszeć ją, recytującą rymowaną bajkę „Jak baba barszcz gotowała”. „Przyjechała pociągiem do Warszawy, usiadła na krzesełku, założyła słuchawki i opowiedziała. Powtórek nie było – bo niby po co?” – mówi Aneta, wspominając ukochaną Babcię, która odeszła miesiąc temu w wieku 90 lat. Mimo że nie udało się nagrać z nią wszystkich teledysków do utworów na płycie, bo taki był zamysł Anety, to pamiątka pozostała. Nie tylko w postaci jej głosu, ale właśnie też dwóch teledysków do „Lalulaj” i do „Kołysz mi się, kołysz”, w którym Babcia Natalia występuje razem z Anetą.

„KOŁYSZ MI SIĘ, KOŁYSZ”

„Wiadomości głosowe od współproducenta płyty, Kacpra, zawsze lubię. Jedna z nich to nagranie fragmentu audycji polskiego radia, w której gościem była śpiewaczka, Janina Chmiel. Pojawił się kolejny cel – trzeba spotkać się z tą panią i porozmawiać. Google, kilka telefonów, pomocnych ludzi i… cel osiągnięty. Kilka miesięcy później pojawiłam się na warsztatach w Lublinie, a pani Janina uczyła przybyłych gości starych, ludowych pieśni. Wróciłam pełna wrażeń, z kołysanką, Kołysz mi się kołysz’ i autografem od Pani Janiny…”

A skąd wzięła się reszta utworów, które możemy usłyszeć na płycie? Od innych starszych ludzi, których spotkała pomysłodawczyni projektu. Odwiedziła kilka domów spokojnej starości i wiejskie domostwa w okolicy Łowicza, żeby pomuzykować z seniorami i odszukać piosenki, które niosą wartość i które nie zasługują na zapomnienie. Za pozwoleniem dyrekcji placówek pukała od drzwi do drzwi i rozmawiała z pensjonariuszami. Prosiła ich o zaśpiewanie piosenek, które pamiętają i nagrywała za ich zgodą. Wzruszali się, płakali, przytulali ją, niektórzy myśleli, że odwiedza ich właśnie daleka krewna. Na wsi, w jednym z domów, które odwiedziła, starszy pan podzielił się z nią swoim obiadem i kompotem, kiedy zapukała do jego drzwi i powiedziała, jaką ma do niego prośbę. „Starsi ludzie byli zazwyczaj bardzo pomocni, cieszyli się, że ktoś ich odwiedza i że są jeszcze komuś potrzebni. Dla mnie to było osobiste, wielkie przeżycie… Zobaczyć i jakby ‚dotknąć’ starość’” – wspomina Aneta, która sama niejednokrotnie wzruszała się podczas tych niesamowitych spotkań.

„PIEŚŃ NAD KOŁYSKĄ”

„Dom spokojnej starości, Kalina’ w Gdańsku. Niezwykle ciekawe i miłe spotkanie na stołówce z jego mieszkańcami. Siedzi pięć kobiet i jeden mężczyzna. Jedna z Pań trzyma na kolanach misia. Tuli go jak małe dziecko. Inni mają swoje śpiewniki sprzed lat – stare pożółkłe bruliony pisane ręcznie. Pijemy herbatkę i śpiewamy ‚Wojenko, wojenko’, Czerwone maki’, itp. Przy stole siedzi również elegancko ubrana Pani – Jarocka Danuta – wokalistka Teatru Gdańskiego. Pyta, czy może już zacząć śpiewać sama – i zaczyna. Śpiewa najpiękniej, Śpij, dziecinko, już śliczne oczka zmruż…’… Aż się popłakałam. Całą podróż powrotną bogatym pendolino spędzam na słuchaniu w kółko tego nagrania. W Warszawie umiem już całą. Kacper Zasada też ją szybko poznał i wymyślił, że będzie to optymistyczny, wesoły utwór. To opowieść, która kończy się happy endem…”

Spotkania Anety z seniorami potwierdzają, że muzyka uaktywnia starszych ludzi i wzbudza w nich pozytywne emocje. Muzykoterapia odgrywa kluczową rolę w leczeniu demencji starczej czy choroby Alzheimera. A kiedy mówiła swoim rozmówcom, że te piosenki chce nagrać dla dzieci, zapalała w nich kolejną niewidzialną iskrę energii i radości. Rozmowa i muzykowanie z Anetą były dla nich wielkim wydarzeniem, przerywającym monotonię ich z reguły samotnego życia. Obcowali z czymś, co miało być przekazane dla najmłodszych, a to samo w sobie ma na nich również leczniczy wpływ. Z całych sił próbowali sobie przypomnieć dawne melodie i śpiewali tak głośno, jak potrafili. „Siedząc w kole, śpiewaliśmy wspólnie przeróżne piosenki, a ja obserwowałam, jak seniorzy, którzy do tej pory siedzieli jakby byli ze skał – nie ruszali się, nie mówili – nagle zaczynają klaskać i tupać nogą. Jak za sprawą czarodziejskiej różdżki” – wspomina Aneta. Ale materiał na płytę został odkryty przez nią także w zupełnie niespodziewanych okolicznościach…

„SYNKU”

„Wieś pod Radomiem. Sytuacja pogrzebowa. Pochówek. Cisza. Słychać tylko podmuch wiatru. Tę atmosferę spokoju przerywa nagle mocny i niezwykle wyjątkowy śpiew. Głos kobiecy z oddali przypominający jakby głos z zaświatów. Odwracam głowę i widzę stojącą staruszkę. Ciężko powiedzieć, ile ma lat (w chustkach wszystkie kobiety wyglądają podobnie). Podchodzę, rozmawiam. Idziemy do domu śpiewaczki, Krystyny Kołtun. Całą drogę śpiewa różne stare piosenki. Kołysankę również. Dzień później dzwonię do Wiktora Tatarka. Nagrywam wokal, a on tworzy aranżację. Wiedziałam, że będą gitary, ale nie sądziłam, że aż takie. To dla mnie wyjątkowa kołysanka w projekcie. Jest w niej moc…”

Płyta została wydana w 2016 roku przez Wydawnictwo Soliton. W większości są to kołysanki, ale znajdują się na niej też utwory do zabawy i codzienności dziecka. „Każdy utwór na płycie jest inny. Możemy w nich znaleźć archaiczne słownictwo czy linię melodyczną charakterystyczną dla ludowości. Jest ona dosyć prosta, bo była śpiewana przez ‚matki polki’, a nie skomponowana przez muzyków. Tematyką tych pieśni jest często codzienne życie – matki śpiewały o tym, że muszą ‚iść w pole’ lub ,piec chlebek’. To nie są utwory z głębokimi, bogatymi literacko tekstami. Motyw ,,lulaj lulaj’’ jest chyba w większości z nich. Jednak na tle popularnych, znanych wszystkim kołysanek, wyróżniają się tym właśnie, że mało kto je zna. Ocaliłam je od zapomnienia i uważam, że to jest ich największa wartość” – mówi Aneta

Poza bajką mówioną przez Babcię Natalię, utwory wykonuje Aneta, choć pojawia się także głos męski – Kamila Mikosa, który stał się symbolem ojcowskiego, rodzicielskiego śpiewania. Większości aranżacji podjął się Kacper Zasada, który wymyślał i tworzył koncepcje utworów na komputerze, później pomagał w nagraniach i stał się współproducentem płyty. Oprócz niego udział w projekcie miało jeszcze wielu innych muzyków. „Zawsze powtarzam, że gdybym nie spotkała na swojej drodze pomocnych i dobrych ludzi, nigdy by tej płyty nie było” – opowiada z wdzięcznością wnuczka Babci Natalii, duchowego patrona tego projektu.

„POSZŁA NA POLEJKO”

„Chodziłam ulicami Lublina. Po długich godzinach rozmów z seniorami niczego nie znalazłam, więc zmęczona i zrezygnowana usiadłam na ławce. Do autobusu jeszcze dwie godziny czekania. I los się wtedy do mnie uśmiechnął. Obok mnie usiadła Pani. Pani – bo na babcię była stanowczo za młoda. Młoda, ale gaduła. Też czekała, więc po co czekać w ciszy. Opowiedziałam jej, po co tu przyjechałam. Przekonałam się wtedy, że gadulstwo może być jednak zaletą. Kobieta odśpiewała mi chyba wszystkie piosenki, które zna. A wśród nich kołysankę ze swojego dzieciństwa, Poszła na polejko’. Piosenka ta pełna jest starodawnego słownictwa (np. polejko spatki), lecz to nie przeszkadza odbiorcy w zrozumieniu jej sensu. Przekaz jest oczywisty…”

 Od piętnastu lat Aneta pracuje również z dziećmi. Jest nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Doskonale wie, jaki wpływ na rozwój dziecka ma muzyka. „Tą płytą chciałam również przekazać wartość, jaką jest pokazywanie dzieciom dobrych dźwięków. Stąd takie bogate instrumentarium w aranżacjach. Dzisiejszy świat muzyczny otaczający maluchy niestety nie zawsze jest dostosowany do ich wieku i kształtującej się w nich wrażliwości. Często aranżacje muzyczne pełne są mocnych, elektrycznych dźwięków i brzmień, których dziecko nie do końca rozumie. To też oczywiście jest potrzebne. Idźmy z duchem czasu, ale nie zapominajmy pokazywać dzieciom wartościowych i prawdziwych dźwięków – które tworzą MUZYKĘ”.

W teledysku do utworu „LALULAJ” Babcia Natalia występuje w towarzystwie dzieci, uczniów swojej wnuczki. To najlepszy przykład na to, że ta płyta łączy pokolenia. Seniorzy, którzy dostarczyli materiał do nagrań, otrzymali egzemplarz płyty ze specjalnym podziękowaniem. Są zachwyceni i nadal się wzruszają. A Aneta planuje koncerty, na które chce zaprosić tych starszych ludzi, żeby posłuchali, jak piosenki z ich czasów brzmią na żywo, w aranżacjach aktualnych dwa pokolenia później…

Zdjęcia: Aneta Zamielska