28.05.2019

Wspólna kosmetyczka mamy i dziecka. Tak, to możliwe

Czy mama i maluch mogą używać tych samych produktów do pielęgnacji? A dlaczego nie! Przyszła mama Julia Canew, która już w lipcu urodzi synka, przekonała się o tym na własnej skórze. Miała okazję przetestować kosmetyki polskiej marki eeny meeny dostępne w sklepie internetowym topestetic.pl, które są bezpieczne zarówno dla delikatnej skóry niemowlęcia, jak i wrażliwej cery kobiety w ciąży, czy młodej mamy. Sekret tkwi w odpowiednio skomponowanym składzie.

Każda mama dobrze o tym wie, że przygotowanie wyprawki niemowlęcej, w której znajdą się odpowiednie produkty pielęgnacyjne dla malucha jest bez wątpienia kluczowym zadaniem. Muszą się tam znaleźć delikatne kosmetyki o jak najbardziej naturalnym składzie tak, by nie podrażniły delikatnej skóry noworodka. Na rynku jest cała masa różnego rodzaju specyfików, które choć mają kuszące etykiety i zostały wyprodukowane przez znane marki, nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem. Topestetic.pl oferuje bezpłatne konsultacje kosmetologiczne przez czat na stronie sklepu, mailowo lub telefonicznie, tak by wybierać produkty najlepiej odpowiadające na potrzeby skóry.

Młoda blogerka i szczęśliwa przyszła mama, która wielkimi krokami przygotowuje się do powitania swojego synka na świecie, miała okazję wypróbować kosmetyki eeny meeny i zakochała się w nich praktycznie od pierwszego użycia. „Bardzo mnie zaskoczyło, gdy dowiedziałam się, że kosmetyki mogą być stosowane zarówno przez mamę i dziecko. Nie zdarza się to często” – przyznała Julia. Produkty eeny meeny mają naturalny skład w minimum 98,9%. Nie zawierają parabenów, silikonów, olejów mineralnych, a także barwników. Brzmi idealnie? Na to wygląda.

Największe wrażenie zrobił na niej Balsam S.O.S eeny menny, który poleciła jej kosmetolog w konsultacji online na stronie sklepu. Julia miała problem ze skórą na dekolcie. „Przyszła wiosna i pojawiło się słońce. Wybrałam się na spacer do parku i niestety po kilku godzinach spędzonych na powietrzu trochę się spaliłam. Mój dekolt zrobił się czerwony i piekący” – powiedziała Julia. Okazało się, że Balsam S.O.S świetnie poradził sobie z podrażnieniem. „Stosowałam go przez kilka dni, ale zauważyłam poprawę już po pierwszym użyciu. To co mnie w pierwszej chwili zachwyciło to jego zapach, a raczej jego brak. W ciąży niestety nie wszystkie zapachy mi odpowiadają, wiele z nich mnie drażni. Ten kosmetyk bardzo mnie zaskoczył, ponieważ w przeciwieństwie do wielu innych specyfików dla mam i dzieci praktycznie nie pachniał. W tle wyczuwalne były delikatne nuty olejków. Bez obaw mogłam go więc używać kilka razy dziennie. Balsam S.O.S ma przezroczystą, olejkową konsystencję. Łatwo się go rozprowadza i szybko się wchłania. Wiem, że w te wakacje nie będę się z nim rozstawać, ponieważ w razie poparzenia słonecznego, czy podrażnienia mogę bez obaw po niego sięgnąć” – podsumowała Julia.

Balsam S.O.S to jednak nie tylko produkt, który sprawdzi się w kosmetyczce mamy, ale także w kosmetyczce malucha. Ma naturalny skład, zawierający m.in. olej tamanu, masło shea, wosk z jojoby, mimozy i słonecznika. Tak bogata mieszanka składników sprawiła, że po balsam mogą bez obaw sięgnąć także osoby z atopowym zapaleniem skóry. Z kolei dla maluchów będzie idealnym remedium na podrażnioną skórę na pupie. Wystarczy jedynie nanieść niewielką ilość balsamu i delikatnie wmasować. Produkt może być stosowany od 1 dnia życia.

Serce Julii podbił również Olejek ochronny do ciała eeny meeny, który stosowała jako preparat nawilżający na rozstępy. Codziennie okrężnymi ruchami wmasowywała go w brzuszek. „Przynosi mi ogromną ulgę!” – przyznała. „Nie wiem, czy każda dziewczyna w ciąży się na to skarży, ale mnie skóra na brzuchu dość mocno swędzi. Olejek koił to niemiłe uczucie. Podobnie jak balsam S.O.S ma bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny zapach, co dla mnie jest wielką zaletą. Świetnie nawilża i o dziwo nie jest wcale taki tłusty, jak inne olejki, które miałam okazję przetestować. Szybko się wchłania i nie brudzi ubrań i pościeli. Ja używałam go głównie wieczorem, ale nie widzę problemu, by stosować go także na dzień” – stwierdziła Julia.

Kluczowymi składnikami produktu są trzy oleje: migdałowy, lniany i kukui. Ta wyjątkowa i bogata kombinacja sprawia, że olejek dogłębnie nawilża skórę, a także uelastycznia ją, co przecież jest tak ważne dla kobiet w ciąży. Dodatkowo dzięki zawartości wyciągu z rumianu rzymskiego preparat koi podrażnienia. Bez problemu może być również stosowany na skórę dziecka. Świetnie się sprawdzi podczas masażu.

Pielęgnacja ciała jest ważnym elementem w codziennej rutynie przyszłych mam, ale nie zapominajmy też o twarzy. Julia nie wyobraża sobie życia bez dobrych kremów nawilżających, wody różanej, a także odpowiednich produktów do oczyszczania skóry. Zawsze stara się wybierać naturalne kompozycje, ponieważ czasami zmaga się z alergią. Tak jak teraz. „W ciąży trudno się powstrzymać przed niektórymi rzeczami. Moją słabością są na przykład truskawki. Niestety, kiedy zjem ich zbyt dużo czasami pojawia mi się drobna wysypka” – zdradziła Julia. Nic więc dziwnego, że zanim cokolwiek nałoży sobie na twarz, dobrze zapoznaje się w etykietą produktu. Z oferty Topestetic wybrała żel do mycia twarzy niskopienny, który zawiera wyciąg z owsa, beta glukan, ekstrakt z korzenia lukrecji, a także wyciągi roślinne bogate w saponiny. Produkt z takim składem może być bez obaw używany przez posiadaczki nawet najwrażliwszej skóry skłonnej do alergii. Co ciekawe, żel, którym mama może sobie oczyszczać skórę może być stosowany do mycia włosków dziecka. Wystarczy niewielka ilość produktu. Żel nie podrażnia i co najważniejsze nie szczypie w oczy. „Także ma bardzo delikatny zapach choć odrobinę bardziej wyczuwalny niż poprzednie kosmetyki. Jest łagodny i nie pieni się jak większość specyfików do mycia twarzy” – zauważyła Julia.

Bez czego przyszła mama nie wyobraża sobie wyjścia z domu? Bez nałożenia na twarz odpowiedniego kremu nawilżającego. To według niej kluczowy element pielęgnacji bez względu na wiek. Z gamy produktów eeny meeny Julia przetestowała krem łagodzący na co dzień. Podobnie jak poprzednie składniki tej marki ma bardzo naturalny i wyjątkowy skład. Olej migdałowy, ekstrakt z korzenia lukrecji i olej abisyński otwierają listę. Krem łagodzi podrażnienia, wyrównuje nierówny koloryt skóry, a także niweluje uczucie suchości. Wszystkie mamy bez obaw mogą także smarować nim noski swoich pociech. „Jako alergik z doświadczeniem stwierdzam, że produkt nadaje się dla wszystkich tych, którzy okazjonalnie cierpią na drobne wysypki czy przesuszenia. Nie jest tłusty i zbity, ale bardzo delikatny. Szybko się wchłania i stanowi dobrą bazę pod makijaż. Nawet w cieplejsze dni nie spływa z buzi” – wyliczyła jego zalety Julia. Póki co wszystkich produktów używa ona, ale już nie może doczekać się, kiedy wypróbuje je na skórze swojego synka. Do tego czasu będzie kompletować resztę wyprawki dla malucha, oczywiście oprócz kosmetyków, bo te już ma i nie zamierza zmieniać ich na żadne inne.

Zdjęcia: Julia Canew