05.12.2018

Topowy wybór mamy: kosmetyki, które pokochały dzieci

Jak zachęcić dziecko do pielęgnacji skóry? Odpowiedź na to pytanie zdradza sprytna mama Anna Kosoń

Anna Kosoń, czyli mama ponad 3-letniej Tosi i 1,5 – rocznego Stasia dobrze wie, z jakim stresem wiąże się codzienna kąpiel lub mycie włosów malucha. Płacz, piekące oczy, czy ogólna histeria to chleb powszedni dla każdej mamy.

Blogerka i specjalistka od PR, znalazła jednak sprytny sposób na to, jak zachęcić swoje dzieci do poddawania się codziennym rytuałom pielęgnacyjnym. Odpowiednio dobrane kosmetyki, które pięknie pachną okazały się strzałem w dziesiątkę. W ramach cyklu „Testujemy z Topestetic”, Ania sprawdziła działanie dermokosmetyków dziecięcych BabySes Sesdermy. Według niej sprawdziły się doskonale.

Czy masz jakieś szczególne wspomnienia związane z pielęgnacją urody z czasów, kiedy sama byłaś dzieckiem?

Tak i nie są one najlepsze.

Naprawdę? Ja pamiętam, że gdy miałam kilka lat, to moja mama raz w tygodniu płukała mi włosy wodą z dodatkiem soku z cytryny. Uwielbiałam wszystkie tego typu zabiegi. Czułam się jak mała kobietka.

Ja głównie pamiętam smarowanie buzi gęstymi kremami i moją niechęć do nich. Ilekroć wyjeżdżałam z rodzicami na wakacje nad morze, czy zimą na narty to mama starała się chronić moją skórę przed słońcem lub mrozem. Zabawne, że dzisiaj widzę tę samą niechęć do smarowania twarzy u mojej starszej córki Tosi. Śmieję się, że ma swoją strefę zakazaną, której nie można niczym posmarować, bo inaczej wpada w histerię.

Masz bardzo piękną, wypielęgnowaną skórę, więc zakładam, że Twoja niechęć do kremów jednak minęła.

Powiem tak, jeszcze trzy lata temu, zanim zostałam mamą, o wiele mniej zwracałam uwagę na to, czego używałam i jak pielęgnowałam swoją skórę. Dzisiaj jako mama dwójki maluchów, która nie może wygospodarować na rytuały upiększające więcej niż kilka minut dziennie, stwierdzam, że zdecydowanie bardziej o siebie dbam. Patrzę na to co jem i co nakładam sobie na twarz. Jestem super szczęśliwa i odnajduję się w koreańskim podejściu do pielęgnacji cery. Żałuję, że nie wpadłam na to X lat temu.

Dużo się malujesz?

Maluję się tylko na jakieś wielkie wyjścia i zauważyłam, że skóra mi się za to odwdzięcza. Mimo braku snu wygląda całkiem dobrze. Mam też mniej przebarwień, a lubię się czasami poopalać. Wiadomo, że podstawą jest odpowiednia pielęgnacja i krem z filtrem.

No dobrze, ale koniec o nas, przejdźmy do dzieci. Zdradź mi proszę, czym się kierowałaś kompletując wyprawkę dla Tosi i Stasia.

Przede wszystkim słuchałam rad zaprzyjaźnionego pediatry. Kosmetyki, które kupiłam po narodzinach starszej córki były używane przez nas przez kolejne dwa lata. Kiedy znajdę jakiś produkt, który naprawdę mi pasuję, to pozostaję mu wierna. W ich doborze kierowałam się przede wszystkim składem. Intuicyjnie szukałam takich rzeczy, które byłyby jak najbardziej naturalne. Unikałam kosmetyków drogeryjnych. Moja 3-letnia dzisiaj Tosia i roczny Stasiek mieli drobne problemy skórne, kiedy się urodzili. Zdarzyło im się niefajnie zareagować na balsamy do ciała czy żele do kąpieli.

Pojawiała się wysypka?

Bardziej zaczerwienienia i podrażnienia. Czasami u jednej czy drugiej babci smarowałam ich czymś nowym i wtedy pojawiały się problemy. Doszłam więc do wniosku, że wolę mieć kilka sprawdzonych produktów lepszej jakości niż całą łazienkę zapełnioną specyfikami, do których nie jestem przekonana. Ostatnio odkryłam serię Babyses Sesdermy. Idealnie się u nas sprawdza.

Możesz polecić coś konkretnego?

Jestem zachwycona ich żelem do kąpieli Bath Gel Syndet i szamponem do włosów PH Tear. Kosmetyki z całej serii mają delikatny, bardzo przyjemny zapach rumiankowo-nagietkowy. Zabawne, bo ten aromat kojarzy mi się z morzem. Kiedy więc kąpię dwójkę moich dzieciaków powracam pamięcią do dawnych wyjazdów wakacyjnych.

Za co lubisz te kosmetyki?

Żel do kąpieli łatwo się rozprowadza na skórze i co najważniejsze nie pieni się. Jest kremowy.  Jego konsystencja przypomina trochę mleczko. Ciałko bardzo przyjemnie później pachnie. Szampon z kolei nie powoduje podrażnień oczu.

To chyba najważniejsza informacja dla wszystkich mam!

Jeszcze do niedawna mycie głowy to był wielki stres i dla mnie i dla Tosi. Kiedy była pod prysznicem, to kurczowo trzymała dwa ręczniki na twarzy, tylko po to, by nic nie dostało się do jej oczu. Teraz mycie włosów jest przyjemnością. I myślę, że miały na to wpływ właśnie kosmetyki BabySes Sesdermy, ponieważ córka uwielbia ich zapach. Włosy długo pięknie pachną.

Jako młoda mama usłyszałam wiele porad dotyczących pielęgnacji skóry niemowlęcia, takich jak choćby kąpiel z dodatkiem mąki ziemniaczanej. Osoby z pokolenia mojej mamy powtarzały mi, że im mniej kosmetyków tym lepiej. Co o tym sądzisz?

Mój tata, który jest już panem po pięćdziesiątce, wciąż twierdzi, że ma świetną skórę, ponieważ niczego nie używa. I faktycznie, zapewniam cię, że cerę ma rewelacyjną. Natomiast jeśli chodzi o takie super naturalne metody pielęgnacyjne, to ja chyba jestem na nie zbyt nowoczesna. Radziłam się pediatrów co robić i tego się trzymałam.

A jak to teraz wygląda? Przyznam Ci się, że moja trzylatka nie pozwala sobie nałożyć jakiegokolwiek kremu na buzię.

Skądś to znam. Chociaż muszę przyznać, że w przypadku Tosi sytuacja nieco się zmieniła.

Mów, jak to zrobiłaś!

Moja córka jest na etapie powtarzania wszystkiego po mnie. Obserwuje mnie na przykład przy porannej pielęgnacji. Zaczyna też sięgać po kosmetyki mamy. Lubi na przykład smarować się moim ulubionym tonikiem aloesowym. Jest bardzo bezpieczny, więc pozwalam jej użyć go na fragmencie rączki czy nóżki. Sięga również po balsamy do ust, oczywiście takie naturalne i bezbarwne. Myślę, że to podglądanie mnie otworzyło ją na kosmetyki.

Idealnie.

Muszę się jednak przyznać, że na pewnym etapie pomagało niestety delikatne „straszenie”. Tosia kompletnie nie była zainteresowana smarowaniem twarzy kremem, więc musiałam jej tłumaczyć, że jeśli tego nie zrobimy, a pójdziemy na zimowy spacer to będzie piekła ją buzia. No i to się sprawdziło.

Jakiego kremu używacie?

Mamy kilka sprawdzonych kosmetyków, które szczerze mogę polecić innym mamom. Na buzię często nakładam krem nawilżający, ciałko za to smaruję balsamem z serii BabySes Sesdermy, o której już wcześniej wspominałam. Świetnie nawilża i się rozprowadza. Co najważniejsze, nie klei się. Zauważyłam, że jeśli nie posmaruję Stasiowi skóry tym kremem to następnego dnia jest bardzo przesuszona. Oprócz tego zawsze mam pod ręką krem pielęgnacyjny do pupy Diaper Cream BabySes. Dzięki niemu unikamy odparzeń. Przekonała mnie do niego kosmetolog ze sklepu internetowego Topestetic, gdzie kupiłam produkty Sesdermy.

Zdarzają Ci się jakieś kosmetyczne szaleństwa?

Tak! Ostatnio moja Tosia namówiła mnie na wodę toaletową dla dzieci właśnie Sesdermy. Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona, ale uznałam, że wykorzystam ją do tego, by spryskać pościel. Tosia ją uwielbia. Ma piękny, otulający zapach, który idealnie współgra z obecną aurą za oknem.

Wyobraziłam sobie zapach cytrusów.

Tak. Czuć w nich pomarańczę, jaśmin i białe piżmo. Zapach jest naprawdę bardzo delikatny. Wiem, że składniki zawarte w wodzie toaletowej mają działanie kojące, a także łagodzące. Są po prostu bezpieczne dla skóry dziecka. Cała linia kosmetyków BabySes jest pod kontrolą pediatryczną i dermatologiczną. To jest dla mnie najważniejsza informacja.

Zdjęcia: Aneta Zamielska