30.08.2019

Tata gotuje #6 Zupa rozgrzewająca? Uprzedzamy fakty!

 Tak, tak moi drodzy, za oknem koniec sierpnia, wydawać by się mogło, że w powietrzu czuć już jesień, że chłodne wieczory i rześkie poranki…Nawet w trakcie robienia tego materiału aura była sojusznikiem przewodniego motywu kulinarnego i nie rozpieszczała nas! Tymczasem dzisiejsze 32 stopnie nie licują z rozgrzewająca zupą, oj nie, dlatego uprzedzamy fakty i podajemy Wam dwa wspaniałe przepisy abyście w jesienne, chłodne dni ciepło o nas myśleli, rozkoszując zmysły rozgrzewającymi, pożywnymi zupami z dzisiejszego przepisu dla dużych i małych.

Goście, goście, czyli z kim nas tym razem połączyła kulinarna pasja? Dobre 2 godziny drogi od Warszawy, Google Maps traci zasięg, dookoła sosnowe lasy i szutrowe drogi, a my zaczynamy się zastanawiać: „którędy na Grunwald?” W końcu, mamy to! Mały domek z fikuśnym dachem, klimaty sielskie-wiejskie, gromada dzieci biegających na bosaka, na sam widok włącza się psychiczny luz, do tego kilka głębokich wdechów świeżego leśnego powietrza no i widok uśmiechniętej gospodyni – Moniki Mrozowskiej – z marszu wchodzimy jak do siebie.

Przy Monice, jako pierwsza pojawia się jej córka, Jagoda i zostaje z nami już do końca, dziarsko asystując podczas gotowania, po czym można wnioskować, że nie daleko pada jabłko od jabłoni i kulinarne pasje mamy stają się pomału udziałem jej córki. Gotowanie na łonie przyrody, ma swój niepowtarzalny klimat, mam nadzieję, że choć trochę go poczujecie czytając relację i oglądając zdjęcia z naszej kuchni polowej u Moniki.

Nasza dzisiejsza propozycja to dwie, pożywne i rozgrzewające zupy. Są oczywiście doskonałą opcją na jesienne i zimowe dni, ale w chłodniejsze letnie wieczory, czy też po kilku godzinach spędzonych w wodzie – pamiętacie zespół sinych ust i szczękających zębów z dzieciństwa? – również świetnie się sprawdzą. Nie może też zabraknąć deseru – będzie prosto, szybko i smacznie. Zapraszamy!

Menu kuchni polowej u Moniki:

  1. Włoska zupa z fasoli
  2. Węgierska zupa z soczewicy
  3. Omlet z konfiturą

SKŁADNIKI

2 łyżki oliwy z oliwek
1 średnia biała cebula
2 ząbki czosnku
1 czerwona papryka
100 g fasoli cannellini (albo zwykłej białej)
1,2 l wywaru warzywnego
1 łyżeczka rozmarynu
100 g kapusty włoskiej
sól i pieprz do smaku

PRZYGOTOWANIE:

Fasolę moczymy przez noc, następnie płuczemy. Cebulę drobno szatkujemy, czosnek wyciskamy lub drobno kroimy. Z czosnkiem mieliśmy niezły ubaw, kiedy Jagoda zainspirowana moją radą, praktykowała rozbijanie czosnku dłonią przed jego pokrojeniem – jest to fajny sposób, gdy nie mamy pod ręką wyciskarki lub gdy lubimy bardziej rustykalny charakter dania, rozbity czosnek puszcza soki i aromaty, a radość dziecka stosującego ciosy karate w trakcie jego przygotowania – bezcenna.

Z papryki usuwamy gniazdo nasienne i kroimy ją w kostkę. Kapustę szatkujemy. Do żeliwnego garnka na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulę i podsmażamy 5 minut. Dorzucamy nasz rustykalnie poszatkowany czosnek i czerwoną paprykę, smażymy jeszcze przez 2 minuty i dolewamy wywar warzywny. Następnie wrzucamy namoczoną fasolę, dodajemy rozmaryn i poszatkowaną kapustę. Gotujemy naszą włoską fasolówkę na małym ogniu, pod pokrywką ok. 40 minut, aż fasola stanie się miękka. Na koniec dodajemy sól i pieprz do smaku.

Węgierska z soczewicy – 8 porcji:

SKŁADNIKI:

2 łyżki oliwy z oliwek

2 duże białe cebule
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
2 łodygi selera naciowego
3 średnie marchewki
1 i 1/2 puszki pomidorów
1,5 l bulionu warzywnego
1 i 1/2 szklanki zielonej soczewicy
2 liście laurowe
sól i pieprz do smaku
1/2 szklanki startego parmezanu

PRZYGOTOWANIE

Soczewicę moczymy przez noc, a następnie płuczemy, cebulę kroimy w kostkę, a
czosnek…to już wiecie. Do żeliwnego garnka na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulę i smażymy ok 5
minut aż się zeszkli. Dodajemy czosnek oraz słodka paprykę i smażymy jeszcze przez chwilę. Dorzucamy pokrojonego w plasterki selera naciowego, pokrojone w kostkę marchewki, wypłukaną soczewicę i zalewam wszystko wywarem warzywnym. Dorzucamy 2 liście laurowe i gotujemy całość na małym ogniu ok. 30 minut. Następnie dodajemy pomidory i gotujemy jeszcze 5-10
minut. Gotową zupę doprawiamy solą i pieprzem i mieszam ze startym parmezanem w duuużych ilościach – ten zapach i aromat – mamma mia!

Omlety – 4 porcje:

SKŁADNIKI

8 jaj
szczypta soli
4 łyżki masła
dodatki: maliny lub inne sezonowe owoce
2 łyżeczki cukru kokosowego

PRZYGOTOWANIE:

Na dzisiejszym rynku kulinarnym omlety rządzą i pojawiają się w niezliczonych wersjach, my postanowiliśmy wrócić do korzeni i docenić prostotę tego dania. Jaja rozbijamy. Oddzielamy białko od żółtka. Białka ubijamy z solą na sztywno – i tu mała ciekawostka – otóż do ubijania białka, posłużyła nam ręczna maszynka nabyta przez Monikę na jakimś niepamiętnym pchlim targu, która swoim futurystycznym designem przypominała broń laserową rodem z Seksmisji, a w praktyce biła moim skromnym zdaniem wszystkie elektryczne wynalazki XXIw. Cudowności – ubijaliśmy sobie te białka na sztywno, wszyscy po kolei. Żółtka roztrzepujemy – tu już klasyka gatunku – widelec. Ubite białka delikatnie mieszamy łyżką z żółtkiem. Na patelni rozpuszczamy odrobinę masła. Smażymy albo 4 duże omlety (trudniej je obrócić), albo 8 małych. Podsmażamy na małym ogniu z dwóch stron na złocisty kolor. Maliny (należy zastosować bardzo wzmożony dozór, jeśli w zabawie biorą udział dzieci – znani wszystkim, najzagorzalsi łowcy malin.)  dusimy 5 minut w garnku z cukrem kokosowym i jeszcze ciepłymi smarujemy omlety. No cóż, niebo w gębie!

Aura tego dnia, jakby przewidywała, co zamierzamy przygotować, było chłodno i pochmurnie, zatem jak nietrudno się domyśleć, zupy zniknęły w parę chwil dosłownie, a najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, iż na własne oczy widziałem jak kilkoro dzieci, ze smakiem i w dobrym tempie pałaszowało zupy, bądź co bądź jarzynowe. Można?

Na temat omletów, to nie ma co pisać, bardzo szybkie w przygotowaniu, jeszcze szybciej zniknęły z talerzy, dodatki możecie stosować dowolne, natomiast baza w postaci samych jajek okazała się genialna w swojej prostocie.

Niezmiennie zachęcamy Was do gotowania z dziećmi, dzięki ich zaangażowaniu i ogromnej, naturalnej chęci zdobywania nowych doświadczeń, będziecie mogli efektywniej tworzyć zdrowe nawyki żywieniowe i dzielić się miłością i radością, a to przecież najważniejsze, w kuchni również!

Zdjęcia: Kasia Kaszak

Tekst: Mr.Tatarek

Realizacja powstała przy współpracy z marką Chasseur.

Za gościnę dziękujemy Monice, a za pomoc w kuchni Jagodzie oraz Józiowi.