26.03.2019

Sztuki Walki: Łódzki Klub Amazonka

Stowarzyszenie „Łódzki Klub Amazonka” – samopomocowa grupa wsparcia kobiet dotkniętych rakiem piersi. Skupia nie tylko kobiety walczące z własną chorobą, ale również te, które pragną pomagać innym. Amazonki, które wygrały z chorobą motywują i udzielają emocjonalnego oraz praktycznego wsparcia kobietom, które właśnie dowiedziały się o chorobie bądź z nią walczą. Motto stowarzyszenia: Pomagając innym, pomagamy sobie.

Kiedy dowiedziałam się o klubie, bardzo chciałam poznać jego członkinie. Przecież one najlepiej wiedzą, czym jest prawdziwa walka.

62-letnia pielęgniarka Ewa, 78-letnia Eleonora czy Barbara z wykształceniem ekonomicznym – one wszystkie żyją pełną piersią. Tą, której nie mają… Często nie mają obu…

Na co dzień ja motywuję innych, dzisiaj przychodzę tutaj, żebyście mnie zmotywowały.

 Nie ma sprawy (śmiech).

Przede wszystkim: jak się czujecie? 

Jest dobrze, musi być dobrze, nie ma innej opcji. 

Wszystkie jesteście uśmiechnięte, już na pierwszy rzut oka widać, że jesteście fighterkami. 

Tak. My się uśmiechamy i cieszymy cały czas. Bo nam się udało, bo wygrałyśmy życie. Pokazujemy, że chorobę można zwyciężyć, że w życiu można się na nowo odnaleźć, być aktywnym, działać. Tutaj działamy dla siebie: uprawiamy gimnastykę, tańczymy zumbę, ćwiczymy – dzięki temu dostajemy drugie życie. Ta placówka jest dla nas, dzięki niej możemy dalej funkcjonować. Fantastycznie, że mamy miejsce, gdzie możemy być, spotykać się, wspólnie przeżywać, cieszyć się życiem. W ten sposób dziękujemy, że żyjemy.

Rzeczywiście radość życia bije od Was. Jesteście w grupie, która Was motywuje i pokazujecie, że dzięki niej jesteście silniejsze.

Jesteśmy szczęśliwe, że możemy działać wspólnie i się wspierać. W grupie siła! O siedzeniu w domu i rozmyślaniu o tym, że byłyśmy chore i że w każdej chwili może nastąpić nawrót choroby, nie ma mowy. 

Jak wyszłam ze szpitala po diagnozie i usłyszałam, że mam raka, na początku nie wiedziałam, co to w ogóle jest. 20 lat temu nikt nie mówił o chorobie piersi, to był temat tabu, wykluczenie społeczne. Dziś my mówimy o tym głośno, mówimy też, że raka piersi można wyleczyć. Jesteśmy wiarygodne, bo każda z nas niosła ten sam bagaż: diagnozowania, choroby, a wreszcie – wygranej. Na przestrzeni czasu widać wyraźnie, jak koleżanki, które przychodzą tu przytłoczone chorobą, bezradne, nie widzące sensu życia i jego celu, rozkwitają, zamieniają się w piękne motyle. Potem latamy już razem. Wszyscy tu czują się jak u siebie. Nie ma: Proszę Pani, Proszę Pana, wszyscy z chęcią tutaj przychodzimy. Uczymy też innych samobadania, uświadamiamy, jak ważna jest profilaktyka.

Będąc mamą niespełna 2-letniej córeczki, mam obawy przed badaniem, przed pewną ewentualną prawdą. A prawda jest taka, że choroba może spotkać każdego.

Badamy się, nie po to, żeby coś znaleźć, tylko po to, żeby być pewne, że jesteśmy zdrowe. Bronią XXI wieku jest profilaktyka: mammografia, USG. Prewencja przede wszystkim!

Boicie się o zdrowie swoich córek? 

Strach jest na pewno, ale są też genetyczne badania, przeprowadzane w kierunku mutacji genów. Wtedy te osoby, które mają obciążenia dziedziczne, genetyczne, są pod wzmożoną opieką w kierunku prewencji. 

Co znaczy dla Was to drugie życie? To znaczy, że robicie coś, czego nie robiłyście nigdy wcześniej?

Oj tak…Bardzo dużo rzeczy.

Słyszałam o pokazie mody, w którym uczestniczyłyście…

Tak, chodziło się po wybiegu (śmiech). Adrenalina…to było coś wspaniałego! Do tej pory jak leci ta melodia, do której wychodziłam, daję radio na cały zycher i mówię sobie: Andzia: przeżyjmy to jeszcze raz!

Podróżujecie?

Tak. Grupkami, bo tutaj zawiązały się prawdziwe przyjaźnie. Podróżujemy do Jastarnii, Ustronia Górskiego. Dobrze się razem bawimy.

Jestem młodą kobietą, mam dwie piersi i zastanawiam się, czy na początku czułyście, że ten brak to jest coś, co odbiera wam kobiecość?

Pierwszą kąpiel po przyjściu ze szpitala do domu spędziłam w pustej wannie: siedziałam w niej, a do niej kapały mi łzy… Trochę przyciemniłam światło, żeby to tak strasznie nie wyglądało. Ale to był tylko jeden raz. Potem powiedziałam sobie: Żyjesz, dałaś radę, wszystko jest ok. A teraz już będzie tylko dobrze. No i jest: w tym roku to już będzie 26 lat, jak jest dobrze.

Jak tak Was obserwuję, rozmawiam z Wami, to mam wrażenie, jakbyśmy rozmawiały o grypie…

Istnieje błędne przekonanie, że tutaj mówi się tylko i wyłącznie o chorobie, o bólu i cierpieniu. A przecież my tu rozmawiamy o wszystkim. Dodatkowo ćwiczymy i wyrażamy siebie, spotykamy się i zapominamy o problemach. Tańczymy lepiej lub gorzej, ale tańczymy, a przy tym tańcu dużo się śmiejemy. Zabawa, dobra zabawa – to jest klucz!

Jesteście niewiarygodnie silne i pozytywne, podziwiam Was i Waszą superenergię. Dajecie mnóstwo wsparcia i nadziei. Bardzo Wam dziękuję i obiecuję, że jadę się przebadać, mimo strachu, bo profilaktyka może uratować życie.

Zdjęcia: Aneta Zamielska