22.11.2018

Rozmowy z Phenomé: Daria Zarówna-Giza

Daria Zarówna-Giza studiowała anglistykę i architekturę wnętrz. Dzisiaj pracuje jako fotografka i stylistka. Jej konto na Instagramie jest pełne nastrojowych zdjęć. Prywatnie Daria jest mamą 5-letniej Mii i 1,5 – rocznej Idy, z którymi jak sama przyznała, „wymienia się” kosmetykami. Uwielbia wyraziste pudrowe zapachy i kremy w pięknych słoiczkach. W ramach cyklu„Rozmowy z Phenomé” Daria opowiedziała mi o swoim domowym SPA, magicznych kosmetykach babci, a także o rytuałach pielęgnacyjnych, bez których nie wyobraża sobie życia.

Jesteś mamą dwóch małych dziewczynek, więc domyślam się, że nie masz dużo czasu dla siebie. Ile minut poświęcasz na codzienną pielęgnację urody?

Przy dobrych wiatrach, jak mój mąż jest w domu, to udaje mi się wygospodarować15 minut.

W sumie?

Nie, piętnaście minut rano i tyle samo wieczorem. Choć przyznam się, że z większą troską wklepuję sobie kremy przeciwzmarszczkowe na noc. W ciągu dnia wszystko robię szybciej.

Jesteś szczęściarą. Pół godziny dziennie to naprawdę świetny wynik. Zazdroszczę.

Powiem Ci więcej. Kiedy mążnie jest w rozjazdach, a takowe się zdarzają, to w wolnej chwili zamykam się włazience i spędzam godzinę w wannie. To jest mój mały rytuał. Zapalam świece, robię dolewki ciepłej wody… Jestem prawdziwąmaniaczką wanny.

Domowe SPA.

Coś w tym stylu.

Z większą troską pielęgnujesz skórę twarzy czy ciała?

Chyba więcej czasu poświęcam na twarz. Od kiedy przekroczyłam magiczną trzydziestkę zauważyłam, że moja skóra stała się nieco bardziej problematyczna. Śmieję się, że mężczyznom rosną brzuchy po piwie, a kobietom psuje się cera. Zrozumiałam więc, że z pielęgnacją nie ma żartów i trzeba podejść do skóry z troską. Jakiś czas temu trafił w moje ręce krem nawilżający Luscious Phenomé, który świetnie się u mnie sprawdził zarówno przy stosowaniu na dzień, jak i na noc. Pięknie się wchłania. Twarz jest odżywiona i rozświetlona. Rano, gdy się budzę, wyglądam na wypoczętą.

Bez jakiego kosmetyku nie mogłabyś się obejść?

Jestem wielką fanką wszelkiego rodzaju peelingów. Kiedy pojawia się coś nowego na rynku, to wiadomo, że przejdzie przez moje ręce. Muszę się przyznać, że od pewnego czasu zaczęłam podbierać kosmetyki moich córek. Na przykład bardzo sobie chwalę chusteczki do pupy. Świetnie sprawdzają się przy demakijażu. Dzięki nim zauważyłam poprawę stanu mojej skóry. Ale wróćmy jeszcze na moment do pielęgnacji ciała. Chciałam tylko dodać, że bardzo lubię wszelkiego rodzaju balsamy.

Możesz coś polecić?

Na mojej kosmetycznej półce ważne miejsce zajmuje rozgrzewające, imbirowo-mandarynkowe masło od Phenomé. Ma super konsystencję i świetnie się wchłania. To dla mnie bardzo ważne. Jako aktywna mama 5-latki i półtorarocznej dziewczynki nie mam czasu na to, by czekać rano aż balsam się wchłonie. Masło ma również obłędny aromat. Jako maniaczka pięknych zapachów, wiem co mówię.

Czytasz etykiety kosmetyków? Ma to dla Ciebie znaczenie, jakie składniki zostały wykorzystane w kremie czy balsamie?

Czytam. Zwracam uwagę przede wszystkim na to, by nie były testowane na zwierzętach. Z osobistych pobudek. Zanim nałożę sobie coś na twarz, sprawdzam, czy nie ma w kosmetyku całej tablicy Mendelejewa. Jestem w stanie nawet wydać nieco więcej pieniędzy na kosmetyk, co do którego będę mieć 100 procentową pewność, że jest dobrej jakości. Ostatnio zaczęłam doceniać polskie produkty pielęgnacyjne i ich fenomenalną jakość. Wspominałam Ci już o balsamie Phenomé. Ostatnio testowałam także kilka innych ich kosmetyków. Moje serce podbiła maska do włosów.

Dbasz o skórę twarzy, ciała, pielęgnujesz włosy. Ideał!

Z włosami jest tak, że nie zawsze o nich pamiętam. Mam jednak zaprzyjaźnioną fryzjerkę, która wysyła mi od czasu do czasu monit. „Nałożyłaś maskę? Nie? To nałóż”- pyta mnie. Jestem blondynką. Mam platynowe pasemka, więc muszę o nie dbać.

No dobrze, to co z tą maską?

Mam sprawdzoną regenerującą maskę od Phenomé. Jest naprawdę rewelacyjna. Włosy są dobrze odżywione, ale nie sprawiają wrażenia ciężkich. Nie trzeba ich dodatkowo płukać, by nie były tłuste po kosmetyku. Powiem Ci zabawną historię. Po raz pierwszy użyłam jej jakiś czas temu, tuż przed wyjściem z mężem na randkę. Rzadko mamy czas na randki tylko we dwoje, ale od czasu do czasu pojawia się taka możliwość. Wiesz, jak jest przy dzieciach. Chciałam więc dobrze wyglądać. Umyłam włosy, nałożyłam wcześniej wspomnianą maseczkę i powiem ci, że po wysuszeniu już wiedziałam, że jestem gotowa i nie potrzebuję dalszych zabiegów upiększających. Maseczka dała mi poczucie luksusu.

Twoje zamiłowanie do pielęgnacji i próbowania nowych kosmetyków wzięło sięz czasów dzieciństwa? Podglądałaś mamę czy babcię, jak dbały o urodę?

Teraz jak mi zadałaś to pytanie, to wręcz poczułam zapach kosmetyków, jakie stosowała moja babcia. Pamiętasz taką serię Pani Walewska?

Oczywiście.

Zobaczyłam właśnie obłędną, starą, orzechową toaletkę z lustrami, która należała do babci. W kobaltowych słoiczkach stały na nich kosmetyki. Pamiętam, że zajmowała się domem, tu odkurzała, tam robiła pierogi, a w międzyczasie wklepywała sobie kosmetyki. Wszędzie unosił się ich zapach.

Widzę,że zwracasz uwagę także na opakowania w jakich są kosmetyki. Jesteś estetką.

Zgadza się. Patrzę na opakowania i zapachy.

Czym pachniesz?

Nieprzerwanie od prawie dwudziestu lat lat jestem wierna Allure Chanel. Używam ich od liceum. Czasami jak kogoś spotykam po wielu latach, to słyszę, że wciąż pachnę tak samo. Oczywiście zdarzają mi się zapachowe skoki w bok. Jakiś czas temu pojechałam z mężem do Florencji i odkryłam tam markę Officina Profumo S. Maria Novella.

Znam i lubię.

Ja oszalałam. Spędziłam tam bardzo dużo czasu i wyszłam z torbą pełną zakupów. Zawsze stawiam siebie na ostatnim miejscu, bo są ważniejsze wydatki. Ale tam nie mogłam sobie odmówić. Nie wiem, czy to dlatego, że jestem mamą, ale uwielbiam zapach pudru. W zasadzie wszystkie moje perfumy mają nutę pudrową i irysową.

Przywozisz sobie kosmetyki z dalekich podróży?

Zdecydowanie poszukuję lokalnych kosmetyków. Jak już gdzieś wejdę, to muszę coś powąchać. Później w domu powracają wspomnienia z wyjazdów.

Wściekasz się, gdy ktoś podbiera Ci kosmetyki?

Nie, absolutnie. Uważam, że to jest fajne. Od czasu do czasu organizuje sobie z przyjaciółkami babskie wyjazdy i tam zaczyna się miksowanie kosmetyczek. Testujemy szampony, kremy do rąk, a później wracamy do domu z głową pełną pomysłów. W końcu, kto Ci najlepiej doradzi? Przyjaciółka.

Mnie doprowadza do szału, gdy kosmetyki podbiera mi mój mąż…

Mój mąż jest minimalistą i nie interesują go kosmetyki. Najchętniej myłby się tylko szarym mydłem, więc uwierz mi, nie ma mowy o podbieraniu. Za to robi to moja młodsza córka Ida. Sięga na półkę i na przykład bierze maskę do włosów. Oczywiście nie wie do czego ona służy, więc co robi? Zjada.

Czy jesteś jedną z tych mam, które z wielką troską dobierają kosmetyki dla dzieci, czy raczej zadowoli cię pierwszy lepszy szampon kupiony w drogerii?

Patrzę na to, co kupuję. Ważne, żeby kosmetyki dla dzieci były jak najbardziej naturalne. I tu też mam bardzo pozytywne doświadczenie z marką Phenomé. Razem z córkami testowałyśmy ich emulsję do kąpieli New Born, która sprawdzi się również jako szampon. Jest łagodna, delikatnie się pieni i nie zawiera mydła. Ma bardzo subtelny zapach. Moja 5-latka, która obecnie ćwiczy samodzielność, sama myła się tą emulsją i stwierdziła, że jest fajna, bo ma wygodną pompkę. 

I takie opinie są chyba najważniejsze!

Nasza starsza córka idzie chyba w ślady mamy, bo już teraz lubi kosmetyki. Mój mąż jest stand-uperem i czasami rusza w trasę. Kiedy wyjeżdża, Mia bardzo to przeżywa, ponieważ jest związana z tatą. Pierwszego wieczora po jego wyjeździe organizujemy więc sobie wieczór piękności. Nakładamy ogórki na oczy, moczymy stopy w wodzie z solą do kąpieli, smarujemy się balsamami. To jest nasz czas. Uwielbiam go.

Zdjęcia: Daria Zarówna-Giza

 UWAGA!  Do 20.12 mamy dla Was rabat -20% na cały asortyment Phenomé w sklepie online www.phenome.eu oraz w sklepie stacjonarnym w Galerii Mokotow na hasło: #babybyann