14.08.2018

„Po pierwsze nie szkodzić”, czyli jak pielęgnować skórę noworodka

Skóra noworodka wykształca się jeszcze w czasie życia płodowego. W chwili narodzin jest tylko pozornie taka sama, jak u człowieka dorosłego.  Nie wszyscy wiedzą, że w rzeczywistości różni się od skóry dojrzałej i to pod wieloma względami! Trzeba mieć świadomość, że w przypadku noworodków skóra jest na absolutnym początku drogi do osiągnięcia pełni dojrzałości. Właściwe postępowanie pielęgnacyjne w tym najwcześniejszym okresie życia małego człowieka powinno przebiegać w myśl zasady “po pierwsze nie szkodzić”. Od nas, Drodzy Rodzice zależy, czy stworzymy naszemu nowo narodzonemu dziecku właściwe warunki, aby jego skóra mogła dojrzewać swoim własnym, naturalnym tempem.

Garść faktów

Specyficzna budowa anatomiczna skóry noworodka sprawia, że pełnienie jej podstawowych funkcji jest zdecydowanie mniej skuteczne niż u osoby dorosłej. Warto zaznaczyć, że w tym przypadku “mniej skuteczne” nie oznacza “patologiczne”. Skóra, podobnie jak inne organy stopniowo dojrzewa. Taka jest nasza fizjologia. Ważne jest to, aby zrozumieć specyfikę skóry noworodka i wiedzieć, że co dobre dla dziecka 2-letniego, nie będzie zawsze równie korzystne dla dziecka w pierwszych tygodniach życia.

Skóra noworodka jest o 20-30% cieńsza od skóry dojrzałej, a warstwa rogowa nie jest jeszcze w pełni wykształcona. Zawartość kolagenu w skórze jest niższa, włókna elastynowe niedojrzałe. Pomiędzy komórkami skóry brakuje jeszcze stabilnych i mocnych połączeń. Te cechy sprawiają, że skóra noworodka jest wyjątkowo delikatna i podatna na uszkodzenia. Funkcje barierowe prezentują się w specyficzny sposób: ucieczka wody z naskórka jest intensywna (łatwo więc doprowadzić do wysuszenia) i równocześnie łatwiejsza jest penetracja substancji z zewnątrz (do wnętrza organizmu przenikają zarówno substancje pożądane, jak i te niekorzystne dla zdrowia).

Swoista budowa tkanki podskórnej i tłuszczowej powodują, że termoregulacja nie jest tak skuteczna, jak u dorosłego. Gruczoły potowe, są już wykształcone i obecne w skórze, jednak nie działają wydajnie. Biorąc obie powyższe cechy pod uwagę nasuwa się wniosek, że ryzyko przegrzania małego organizmu jest równie prawdopodobne, jak jego wychłodzenie. Sprawdzanie temperatury karku jest dobrą metodą kontroli ciepłoty ciała, ale pamiętajmy, że dziecko, któremu jest za gorąco wcale nie musi być spocone. Zwyczajnie jego gruczoły nie wytwarzają potu w ilościach, które skutecznie schłodziłyby organizm. Zdecydowanie łatwiej przegapić moment, kiedy naszemu nowo narodzonemu dziecku jest za gorąco, niż kiedy jest mu zimno.

Jeśli chodzi o gruczoły łojowe, to pełną aktywność wydzielniczą osiągają dopiero w okresie dojrzewania. Ich praca w pierwszych miesiącach życia jest jeszcze nieunormowana, co objawia się nierównomiernym złuszczaniem skóry w niektórych miejscach. Jest to widoczne szczególnie na skórze owłosionej, gdzie tworzą się łuski zrogowaciałego naskórka, czyli wszystkim znana ciemieniucha.

Skórę noworodka cechuje także niska zawartość ochronnego barwnika – melaniny, co sprawia, że podatność na szkodliwe promieniowanie UV jest znacznie wyższa niż u starszych dzieci. Unikanie pełnego słońca lub stosowanie kremów z wysokim filtrem jest absolutną koniecznością.

Dziecko w chwili narodzin nie posiada też własnej flory bakteryjnej (nie tylko tej skórnej). Tworzenie jej właściwego składu jest uzależnione od wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Odczyn (pH) skóry noworodka również nie odpowiada temu co znamy z reklam- nie wynosi przepisowego 5,5. Tuż po urodzeniu jest bliskie obojętnemu (pH=7).

To tylko najważniejsze różnice, pomiędzy skórą człowieka nowo narodzonego i starszego. Wymuszają one konieczność stosowania kosmetyków przeznaczonych stricte do pielęgnacji skóry noworodków (o specjalnym składzie i odmiennych kierunkach działania niż te dla dorosłych). Najistotniejsza dla każdego Rodzica jest jednak nie teoria, ale praktyka postępowania ze skórą noworodka.

Kąpiel

Skóra dziecka sukcesywnie, wraz z wiekiem dojrzewa i stopniowo coraz bardziej przypomina skórę dorosłego. Zanim to się stanie, noworodek jest narażony na działanie czynników zewnętrznych wpływających na ten proces. Wśród nich można wymienić zabiegi pielęgnacyjne, których podstawowym elementem jest mycie. Kąpiele służą nie tylko usunięciu zanieczyszczeń z powierzchni skóry, ale także wpływają na właściwą kolonizację bakterii, czy utrzymanie optymalnego pH skóry. Nie można pominąć funkcji relaksacyjnej. Środowisko wodne jest nowo narodzonemu dziecku bardzo dobrze znane (rozwijało się w nim przecież przez ostatnie 9 miesięcy), przez co czuje się w nim bezpiecznie i komfortowo. Skóra noworodka intensywnie odbiera wszelkie bodźce czuciowe- także dotyk dłoni, czy ciepło wody. Wielu Rodziców zauważa, że kąpiel wycisza dziecko, a nawet łagodzi bóle kolkowe. Korzyści psychologiczne płynące z kąpieli są więc niepodważalne.

Zacznijmy od początku…

Stało się – wreszcie trzymasz w ramionach swoje nowo narodzone dziecko. Kontakt “skóra do skóry” tuż po porodzie jest z dla was ogromną przyjemnością i okazją do… kolonizacji bakteryjnej. W chwili narodzin dziecko nie posiada własnej flory bakteryjnej. Kluczowe jest to, aby dać szansę fizjologicznym i bezpiecznym bakteriom skórnym mamy lub taty, a nie tym, które krążą w szpitalnym powietrzu. Warto pamiętać, aby podczas “kangurowania” nie oddzielać rodzica i dziecka pieluszką, ani kocykiem – niech ten cudowny moment trwa jak najdłużej i jak największą powierzchnią ciała.

W tym miejscu należy podkreślić fakt, że w chwili narodzin dziecko jest pokryte tzw.mazią płodową. Jest to substancja, którą w życiu płodowym pokryte są ciała wszystkich ssaków. Ochronna funkcja mazi bynajmniej nie kończy się w chwili narodzin. Po przyjściu na świat chroni ciało dziecka przed wysuszeniem, uczestniczy w termoregulacji, sprzyja rozwojowi dobroczynnej flory bakteryjnej, obniża pH skóry, a nawet stymuluje procesy naprawcze. Dowiedziono, że maź płodowa nie powinna być usuwana natychmiast po porodzie. Polskie Standardy Opieki nad Noworodkiem nie określają jednak, w jakim czasie od narodzin należy wykąpać noworodka. W zależności od zwyczajów panujących w danym szpitalu można więc poprosić o odroczenie kąpieli dziecka. Dzięki temu maź płodowa pozostanie na skórze dłużej i pozwoli naturalnie adoptować się do nowego środowiska. Według zaleceń Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego wystarczy osuszyć niemowlę ręcznikiem, bez pocierania. Kąpiel wykonuje się wtedy, gdy konieczne jest oczyszczenie dziecka z krwi i smółki. W Polskich Standardach Opieki nad Noworodkiem nie narzuca się użycia preparatów myjących przy pierwszej kąpieli. Biorąc pod uwagę dużą dowolność w tym zakresie, zasadne wydaje się nawet pominięcie zastosowania jakiegokolwiek preparatu myjącego i opłukanie noworodka samą wodą. Jeśli czujecie, że to jest właściwe i nie ma przeciwwskazań zdrowotnych, pierwszą prawdziwą kąpiel możecie wykonać nawet po powrocie do domu.

Czym myć?

Kolejnym pytaniem, na które trudno znaleźć odpowiedź zdezorientowanym Rodzicom jest to, czym należy myć delikatną skórę noworodka. W ofercie znajduje się cała gama myjek i gąbek dla dzieci. Najistotniejsze przy wyborze jest kryterium utrzymania higieny. Myjki i gąbki mają kontakt z wodą, co sprzyja rozwojowi mikroorganizmów.  Co więcej, podczas mycia ciała dziecka dochodzi do złuszczenia martwych komórek naskórka, które wraz z wydzieliną gruczołów łojowych i innymi zanieczyszczeniami osiadają na akcesoriach kąpielowych. Tam posłużą, jako znakomita pożywka dla bakterii i grzybów.

Przyjrzyjmy się najpierw myjkom. Z reguły można je wyprać w wysokiej temperaturze (patrz na zalecenia producenta) i dodatkowo wyprasować. Gąbek z oczywistych powodów nie poddamy takim zabiegom. O ile kontakt z drobnoustrojami jest wskazany w budowaniu układu odpornościowego dziecka, to porównując obie propozycje dostępne na rynku wybór intuicyjnie pada na myjki.

Wielu rodziców podczas pierwszych kąpieli nie używa żadnych gadżetów- wystarczy im własna dłoń. W miejscach wymagających szczególnej uwagi (pachy, czy okolice szyi) sprawdzonym patentem wielu mam, jest delikatne mycie gazikiem lub dużym płatkiem kosmetycznym. Oba są łatwo dostępne, wykonane z naturalnego włókna (bawełna) i niezwykle higieniczne- po umyciu ciałka dziecka po prostu je wyrzucamy. W odpowiedzi na te trendy, na rynku pojawiły się specjalne ręczniki jednorazowego użytku, do stosowania na sucho (do higienicznego osuszania skóry) lub na mokro (podczas kąpieli).

Mydło, żel, czy emolient?

Na rynku jest cała gama preparatów do mycia dla niemowląt. Pierwszą wskazówką dla Rodziców kompletujących wyprawkę dla dziecka jest informacja na opakowaniu “od pierwszego dnia życia”. Wiemy już, że skóra noworodka jest wyjątkowa. Producenci też to wiedzą! Jeśli dany preparat jest odpowiedni dla tak wymagającej skóry, to firmy kosmetycznie nie omieszkają się tym pochwalić. Wybór jednak nadal jest ogromny…

Zatem, aby pomóc wybrać idealny kosmetyk do mycia sięgnijmy ponownie do zaleceń Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego:

1. Preparat myjący powinien przede wszystkim posiadać neutralne pH.

Tu możemy wpaść w pułapkę: wśród Położnych pokutuje opinia, że dziecko należy myć mydłem w kostce, bo jest najłagodniejsze dla skóry (sama się z nią spotkałam na zajęciach z cyklu “Szkoła Rodzenia” w jednym z Warszawskich szpitali). Otóż, nic bardziej mylnego. Obecny stan wiedzy jest jednoznaczny – mydło w kostce posiada zbyt zasadowy odczyn (9 lub więcej) i narusza fizjologiczne pH skóry noworodka (ok 7). O ile u osoby dorosłej czas powrotu do równowagi kwasowo-zasadowej nie trwa długo, to u noworodka przedstawia się to inaczej. Wysokie pH mydła silnie wpływa na łatwy do uszkodzenia płaszcz hydrolipidowy pokrywający naskórek i może doprowadzić do długotrwałych zaburzeń funkcji skóry.

Tym bardziej należy unikać mydeł dezynfekcyjnych. Ich odczyn jest silniej zasadowy, a substancje bakteriobójcze w nich zawarte nie są dostosowane do kontaktu ze skórą dziecka.

Mydłom w kostce mówimy stanowczo NIE.

2. Płynne środki myjące zawierające emolienty są bardziej odpowiednie dla skóry noworodka. Łagodne płyny myjące posiadają odpowiednie pH i mogą być wzbogacone o szereg substancji korzystnie wpływających na kondycję skóry. Wśród nich znajdziemy ‘emolienty’. Zgodnie z definicją, emolienty to substancje tłuszczowe dodawane do preparatu kosmetycznego w celu wytworzenia filmu na powierzchni skóry i nawilżenia jej. “Emolientami” potocznie nazywa się też preparaty myjące posiadające wysoką zawartość składników tłuszczowych. Niewątpliwie niewielkie ilości składników o działaniu natłuszczającym (emoliencyjnym) poprawiają stan bariery naskórkowej uzupełniając ją w niezbędne lipidy. Z drugiej strony nadmiar substancji tłuszczowych może prowadzić do zatkania ujść gruczołów nasilając typowe dla noworodków problemy skórne (np. potówki, czy trądzik noworodkowy). Stosowanie środków potocznie nazywanymi “emolientami” nie jest jednoznacznie wskazane. To, po raz kolejny, od Rodziców zależy czy i jak często będą ich używać. Praktyka rodzicielska nakazuje więc uważną obserwację dziecka i stosowanie tych kosmetyków tak często, jak potrzeba – z umiarem i zawsze zgodnie z zaleceniami producenta.

3. Kosmetyki myjące dla dzieci nie powinny powodować podrażnień skóry i szczypania oczu.

Zasady recepturowania kosmetyków dla dzieci zakładają użycie surowców najbardziej delikatnych dla skóry. Należy szukać preparatów opartych na łagodnych środkach powierzchniowo-czynnych, które, co prawda, nie pienią się tak intensywnie, ale z pewnością spełniają swoje zadanie, czyli skutecznie oczyszczają skórę. Unikajmy najczęściej występujących w preparatach dla dorosłych Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate. Większość preparatów dla najmłodszych nie zawiera barwników, ani substancji zapachowych. Jest to jak najbardziej słuszna droga, gdyż walory estetyczne stoją na ostatnim miejscu w tworzeniu receptury preparatu myjącego dla małych dzieci.

Nawet jeśli przestrzegać będziemy wszystkich powyższych zasad pamiętajmy, że zawsze istnieje ryzyko wystąpienia nietolerancji na któryś ze składników preparatu. Recepta jest prosta: w pierwszych tygodniach życia warto stosować preparaty o jak najmniej rozbudowanym składzie. Im mniej składników, tym mniejsze ryzyko wystąpienia podrażnień i alergii.

4. Środki myjące powinny zawierać odpowiednie środki konserwujące.

W dzisiejszych czasach jesteśmy coraz bardziej nastawieni na “życie w zgodzie z naturą”. Poszukujemy kosmetyków ekologicznych, bez konserwantów, bez barwników i substancji zapachowych. Należy jednak pamiętać, że konserwanty muszą być obecne w większości kosmetyków, ponieważ zapewniają czystość mikrobiologiczną produktu. Jak inaczej kosmetyk mogłyby przetrwać kilkanaście miesięcy na półce w sklepie, a później otwarty w naszej łazience?  Przeszukując produkty “drogeryjne” przechowywane w standardowych warunkach, czyli w temperaturze pokojowej, okazuje się, że zastosowanie konserwantu jest w zasadzie nieuniknione. Konserwantów nie należy się bać: z założenia wszystkie produkty kosmetyczne muszą być bezpieczne dla zdrowia.

Jeśli jednak intuicja nakazuje nam unikanie substancji konserwujących, to mam dobrą wiadomość. Istnieją kosmetyki myjące dla dzieci, które nie posiadają w swoim składzie żadnych konserwantów. Najczęściej spotykanymi, niekonserwowanymi preparatami myjącymi są te niezawierające wody. Jak wiemy, bez wody nie ma życia, więc mikroorganizmy nie rozwijają się w takim preparacie nawet po otwarciu. Dopiero po wlaniu płynu do wanienki powstaje mleczno-biała emulsja, którą myjemy dziecko.

Co radzi mama- specjalista?

O swoich sposobach na oczyszczanie skóry noworodka opowie nam dr inż. Karolina Leleń- Kamińska – Dziekan Wydziału Kosmetologii WSZKiPZ i przede wszystkim doświadczona mama dwójki dzieci.

“Osobiście skłaniam się do stosowania myjących układów emulsyjnych, zwanych potocznie emolientami, które dodaję do kąpieli. Substancje w nich zawarte dobrze usuwają zanieczyszczenia (pamiętajmy, że noworodek nie brudzi się tak jak dwu- czy pięciolatek). Jednocześnie produkty te pozostawiają na powierzchni skóry dziecka cienką warstwę ochronną, nie zaburzając funkcjonowania bariery naskórkowej. Kiedy urodził się mój pierwszy syn do mycia używałam specjalnej myjki, którą można łatwo uprać i uprasować. Teraz opiekując się drugą latoroślą zależy mi na czasie, więc używam jednorazowych płatków kosmetycznych. Po kąpieli osuszam Olka zawijając go w ręcznik i nie wycieram go w tradycyjny sposób,  tylko dłuższą chwilę przytulam do siebie. Tarcie ręcznika o delikatną skórę mogłoby ją podrażnić. Po kąpieli zazwyczaj nie używam dodatkowych preparatów nawilżających. Emolienty zawarte w płynie do kąpieli w zupełności wystarczają, aby ochronić naskórek przed wysuszaniem. A jeśli już dodatkowo natłuszczam skórę dziecka, to na pewno nie stosuję oliwek.Często są w nich zawarte nienasycone kwasy tłuszczowe, które o ile są korzystne dla skóry dorosłego, o tyle u dzieci nie są wcale konieczne. Wspomniane wyżej substancje łatwo ulegają utlenianiu i mogą powodować podrażnienia delikatnej skóry dziecka. Substancje tłuszczowe mogą też wymywać składniki bariery naskórkowej i dawać efekt odwrotny do zamierzonego, czyli wysuszenie skóry. Woda migruje w kierunku zewnętrznych warstw skóry i odparowuje z powierzchni, jest to proces naturalny. Natomiast warstwa oliwki może całkowicie zahamować jej parowanie, czyli dużo wody zbiera się w zewnętrznych warstwach skóry. Daje to efekt pozornego nawilżenia i wygładzenia. Zaraz po usunięciu warstwy tłuszczowej woda gwałtownie paruje, co prowadzi to do wysuszenia skóry i zaburzeń w funkcjonowaniu bariery naskórkowej.

Nie popieram także starej metody łagodzenia zmian skórnych, poprzez kąpiele w krochmalu, czyli mące ziemniaczanej. Mąka  ziemniaczana zawiera głównie skrobię tworzącą na powierzchni skóry film, który niewątpliwie ma właściwości nawilżające. Jednak poza tym korzystnym efektem, skrobia stanowi doskonałą pożywkę dla bakterii czy grzybów powodując nadmierny rozwój kolonii tych mikroorganizmów. Zdarzają się sytuacje, gdy należy odkazić skórę dziecka. Używam wtedy tradycyjnego, polecanego przez lekarzy, nadmanganianu potasu. Do kąpieli należy dodać kilka kryształków, tak aby woda stała się jasno różowa.

 

“W pielęgnacji skóry swoich dzieci kieruję się zasadą, aby jak najmniej ingerować w naturalne procesy. Wszystkie kosmetyki, których używam są dostosowane do indywidualnych potrzeb moich dzieci, a zabiegi pielęgnacyjne wykonuje wtedy kiedy są potrzebne. Dodatkowo, przy niepokojących zmianach skórnych nigdy nie działam na własną rękę. Ewentualne leczenie i pielęgnację konsultuje z pediatrą lub dermatologiem”.

 Niech ta wspaniała zasada zachowania umiaru będzie podsumowaniem rozważań na temat pielęgnacji wyjątkowej skóry noworodka.

 

Zdjęcia: Getty Images