23.11.2018

Jak stymulowac odporność malucha?

Jak mówi przysłowie ludowe dzieci chorują, gdyż, dzieci powinny chorować. W maksymie tej jest rzeczywiście wiele słuszności, gdyż układ odpornościowy maluszka musi mieć kontakt z licznymi bakteriami i wirusami, aby je „poznać” i nauczyć się jak z nimi sprawnie walczyć. Okres tej nauki wiąże się niestety z licznymi „porażkami” układu immunologicznego, czego objawem są powtarzające się raz za razem infekcje.

Z pewnością najbardziej uporczywe dla dziecka (i oczywiście rodziców) są infekcje wirusowe dróg oddechowych, zwane popularnie „przeziębieniem”. U osób dorosłych mogą one występować 2 – 4 razy do roku, a u małych dzieci nawet 3 – krotnie częściej. Nie jest to powód do niepokoju, a raczej objaw naturalnego etapu wykształcania dojrzałej odporności swoistej u malucha.

Co jednak robić, gdy nasz malec choruje niemal non stop, a każda, początkowo wydawałoby się błaha infekcja kończy się koniecznością zastosowania kolejnego antybiotyku?

Przede wszystkim w pierwszej kolejności należy porozmawiać z pediatrą, który oceni czy ilość infekcji u naszego dziecka jest rzeczywiście stanem niepokojącym. Zachodzi tu konieczność przeprowadzenia szczegółowej diagnostyki, która wykaże czy częste infekcje nie są wynikiem współistnienia innych chorób, jak chociażby alergii, niedoboru immunoglobulin czy też refluksu żołądkowo – przełykowego.

Jeśli jednak wyniki przeprowadzonych badań są prawidłowe warto zainteresować się metodami wspomagającymi funkcjonowanie układu immunologicznego malucha. I tu warto przyjrzeć się jednemu z głównych źródeł odporności, jakim jest przewód pokarmowy.

Nasza odporność w olbrzymiej większości zlokalizowana jest bowiem w przewodzie pokarmowym. To tu właśnie znajduje się niemal 80 % komórek chroniących nasz organizm przed czynnikami zakaźnymi, takimi jak bakterie czy wirusy. Mowa o układzie immunologicznym GALT. Siłą rzeczy więc jeśli dochodzi do zaburzenia odporności jelitowej, nie będziemy w stanie sprawnie walczyć z czynnikami zakaźnymi. Jeśli nasz maluch często choruje a niemal każda infekcja kończy się koniecznością zastosowania antybiotyku czas zadbać o zlokalizowany w jelicie układ immunologiczny, a konkretnie jego „trenerów”, czyli mikroflorę jelitową.

Niebagatelny wpływ bakterii jelitowych na funkcjonowanie naszego układu immunologicznego ujawnia się już w pierwszych tygodniach i miesiącach życia. Tuż po porodzie niedojrzały jeszcze układ immunologiczny noworodka jest aktywowany i regulowany właśnie dzięki obecności odpowiednich bakterii jelitowych. Z tego względu dzieci skolonizowane już w momencie porodu naturalnego prozdrowotnymi bakteriami (pochodzącymi z dróg rodnych mamy), a następnie karmione matczynym mlekiem (będącym doskonałym źródłem prozdrowotnych bakterii, prebiotyków oraz innych substancji biologicznie aktywnych) są z reguły bardziej odporne aniżeli ich rówieśnicy rodzeni drogą cesarskiego cięcia i karmieni mlekiem modyfikowanym. W tym drugim bowiem przypadku często układ odpornościowy aktywowany jest zbyt późno i /lub nieprawidłowo, co wynika z braku bakteryjnych trenerów odporności.

Widzimy więc, iż to właśnie mikroflora jelitowa odgrywa wiodącą rolę w ukierunkowaniu odporności dziecka na sprawne zwalczanie czynników będących rzeczywistym zagrożeniem dla jego zdrowia, czyli chorobotwórczych bakterii, wirusów czy pasożytów.

Jeśli nasze dziecko często choruje bądź zaistniały czynniki uszkadzające prawidłowy układ mikroflory jelitowej warto sięgnąć po preparaty sprzyjające uzyskaniu równowagi ekosystemu jelitowego. Mowa tu o odpowiednio dopasowanych probiotykach, czyli żywych szczepach bakterii, wyizolowanych z przewodu pokarmowego zdrowego dziecka lub osoby dorosłej, często nazywane „lekami” na uszkodzoną mikroflorę jelitową.

Optymalne dopasowanie probiotyku (bądź w szczególnych wypadkach kilku probiotyków) dla naszego malucha możemy uzyskać wykonując ocenę jego mikroflory jelitowej, co ułatwia wdrożenie celowanej suplementacji. Analiza taka jest całkowicie nieinwazyjna dla dziecka, gdyż materiałem do badania jest pojedyncza próba kału.

Kamizelka, czapka, rękawiczki YYY, spódnica Miszkomaszko, kurtka Fluff

Jeśli decydujemy się jednak na dopasowanie suplementacji probiotycznej na własną rękę warto sięgnąć po szczepy bakterii zdolnych do stymulacji odporności dziecka. Należy bowiem pamiętać, iż nie ma dwóch tak samo działających szczepów probiotycznych, a probiotykoterapia, która ma przynieść pożądany efekt musi być odpowiednio dostosowana do naszego dziecka.

U często chorujących maluszków warto rozważyć suplementację szczepem LGG (Lactobacillus rhamnosus GG ATCC 53103), obecnym w wielu probiotykach. Badania wykazały, iż dzieci przebywające w środowiskach sprzyjających rozprzestrzenianiu infekcji (jak żłobki, przedszkola) i otrzymujące opisany szczep probiotyczny były zdecydowanie mniej podatne na rozwój choroby zakaźnej niż ich rówieśnicy, pozbawieni takiej suplementacji. Obserwowano, iż maluchy otrzymujące probiotyk rzadziej były nieobecne w żłobku czy przedszkolu z powodu choroby, istotnie rzadziej występowała także konieczność stosowania u nich antybiotyku. Stwierdzono ponadto, iż nawet gdy doszło do rozwoju infekcji u dzieci otrzymujących probiotyk, jej przebieg był łagodniejszy i trwała ona krócej.

Z tego względu warto rozważyć suplementację LGG, gdyż bakteria ta wykazuje silne zdolności do korzystnej stymulacji układu odpornościowego, wywierając jednocześnie działanie hamujące (antagonistyczne) w stosunku do licznych bakterii chorobotwórczych i wirusów.

Wspomnianą suplementację uzupełnić należy o wysokiej jakości probiotyk wieloszczepowy (zawierający kilka – kilkanaście bakterii probiotycznych), gdyż wspomoże on kompleksową odbudowę mikroflory malucha, a w konsekwencji regulację zlokalizowanej w przewodzie pokarmowym odporności.

Warto, jednakże zdać sobie sprawę, iż działanie probiotyku w stymulacji układu odpornościowego malucha jest długofalowe i efektów suplementacji nie zauważymy „tu i teraz”. Pierwsze wymierne rezultaty widoczne jako poprawa odporności dziecka mogą wymagać nawet kilku tygodni czy miesięcy systematycznej podaży probiotyku bądź probiotyków.

Okres jesienno – zimowy to nie tylko infekcje górnych dróg oddechowych, ale także wzrost częstości występowania infekcji rotawirusowych, czyli popularnych „jelitówek”. Tu również z pomocą przychodzą nam probiotyki. Ich zastosowanie nie tylko zmniejsza prawdopodobieństwo pojawienia się „grypy jelitowej”, ale jeśli już dojdzie do rozwoju infekcji jej przebieg jest znacznie łagodniejszy i trwa ona krócej u dzieci suplementowanych probiotykiem. Szczególnie skuteczne są w tym przypadku są wcześniej już wspomniany LGG, ale także niepatogenny drożdżak Saccharomyces boulardii(powszechnie dostępny na polskim rynku farmaceutycznym).

Czym jeszcze warto wspomóc odporność naszego malucha, szczególnie w sezonie jesienno – zimowym? W gąszczu popularnych suplementów warto zainteresować się laktoferyną. Laktoferyna to białko o silnych właściwościach antybakteryjnych, obecne między innymi w mleku matki. Badania wykazały, iż laktoferyna wykazuje silną aktywność hamująca względem bakterii, wirusów, grzybów czy pasożytów, co w praktyce oznacza, iż bez względu na czynnik wywołujący infekcje, będzie ona wykazywała działanie antagonistyczne względem patogenu. Nie oznacza to oczywiście, że laktoferyna może być traktowana jako alternatywa leczenia antybiotykiem czy lekiem przeciwbakteryjnym, aczkolwiek może być cennym elementem suplementacji wspomagającej.  Nie bez znaczenia jest również fakt, iż laktoferyna – jako naturalny składnik mleka kobiecego – jest bardzo bezpiecznym suplementem. Oddziałuje ona korzystnie także na mikroflorę jelitową, stymulując wzrost bakterii prozdrowotnych, dzięki czemu dodatkowo wspiera układ odpornościowy malucha. Podobnym działaniem wykazuje się colostrum, czyli siara bydlęca. Należy jednak pamiętać, iż zarówno colostrum jak i laktoferyna nie powinny być stosowane u maluchów z alergią na białka mleka krowiego.

Zdjęcia: Maria Warzybok

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy firmom: Kids on the Moon, Miszkomaszko, Fluff oraz Yellow Yarny Yak.