31.10.2018

Hop do wody! Jak wybrać szkołę “pływania” dla malucha

Tytułowe pływanie celowo wzięłam w cudzysłów. Bo jak mówi Janek Peńsko, pływak i instruktor sekcji pływackiej Legii Warszawa, pierwsze lata w wodzie, to dla maluchów oswajanie żywiołu. Na doskonalenie techniki czas przychodzi później. A dlaczego warto zabrać niemowlaka na basen tak szybko, jak to możliwe?

Gdy zaczynam z Jankiem rozmowę o pływaniu niemowlaków, szybko koryguje temat mojego artykułu. “Pływanie ludzi,” mówi. “Bo ta postawa w wodzie i wobec wody, jeśli wyrobiona odpowiednio wcześnie, procentuje całe życie. Z pływających dzieci robią się pływający nastolatkowie, a potem – dorośli,” wyjaśnia. I właśnie dlatego, jego zdaniem, przygodę z pływaniem należy zacząć jak najwcześniej. “Nie dlatego, że to modne. Tylko dlatego, że to bardzo ważna umiejętność! Mieszkamy w kraju z dostępem do morza. Mamy rzeki, jeziora, 800 sportowych basenów. A i tak co roku w wakacje topi się 500 dzieci,” wylicza. Na tym etapie rozmowy chciałam już zakończyć nasze spotkanie, biec z synkiem na basen i nie wychodzić z niego dopóty, dopóki nie będzie mistrzem stylu klasycznego. Oczywiście zastanawiałam się, czy na naukę nie jest za późno. Wszak moje dziecko ma już rok! Janek chyba wyczuł moje obawy. “Nigdy nie jest za późno, żeby zabrać malucha na basen. I raczej też trudno zrobić to za wcześnie. Rekordzistą jest mój siostrzeniec. Miał dwa miesiące, gdy go zwodowałem,” wspomina.

Dla najmłodszych dzieci pierwszy kontakt z wodą jest łatwiejszy niż dla tych, które na basen idą po raz pierwszy jako trzylatki. Dlaczego? “Bo przez dziewięć miesięcy ciąży żyją w wodnym środowisku. Ono jest dla nich naturalne. Ale z czasem zapominają o tych doświadczeniach,” przekonuje Janek i zachęca, aby na pierwsze zajęcia pójść wtedy, gdy czujemy się gotowi.

BUDUJEMY WIĘŹ

Zastanawiam się, czy niemowlaki częściej lądują w wodzie z mamą, czy z tatą? “Prym wiodą ojcowie. Dla nich te pół godziny z maluchem w wodzie to genialny moment, żeby budować relację. Poza tym często czują się pewniej. A z dzieckiem w wodzie jest tak samo, jak z dzieckiem na lądzie – jeśli jesteśmy rozdygotani, boimy się, że malucha upuścimy, napinamy się i on to czuje. A wiesz, w wodzie dziecko trudniej zepsuć,” śmieje się Janek i natychmiast wyjaśnia, o co chodzi. “Wyobraź sobie, że coś się dzieje, upuszczasz dziecko w wodzie. Idzie pod powierzchnię, nabiera wody do buzi. Zanim się ogarniesz, mija sekunda, góra dwie. Wyciągasz, oklepujesz, malec łapie oddech i już. Żadnych uszkodzeń!” mówi. Zaczynam rozumieć, dlaczego tatusiowie wiodą prym na pływalniach. Zajęcia, które zazwyczaj obejmują 12 spotkań w niewielkich grupach, to przede wszystkim szansa dla niemowlaka, aby poznał się z wodą i nieco z nią zaprzyjaźnił. Bo nie licz na to, że po dwunastu tygodniach twoje dziecko będzie pływało. “Często odpowiadam na pytanie, kiedy dziecko zacznie pływać. I zawsze mówię, że nie wiem. Bo to zależy od wielu czynników! Tak jak z chodzeniem – każde dziecko zdobywa tę umiejętność w innym czasie. A przecież ćwiczą codziennie, non stop, a nie raz w tygodniu przez dwa kwadranse,” objaśnia Janek.

Rodzicom te zajęcia są chyba jeszcze bardziej potrzebne. Bo uczą się postępowania z dzieckiem w zupełnie nowej sytuacji. “Jasne, takiego półrocznego berbecia nie nauczysz pływać żabką. Ale nauczysz, jak się zachować, gdy pójdzie pod wodę, gdy naleci mu do oczu, uszu. Mój trener, bo trenowałem pływanie przez 15 lat, zawsze powtarzał, że walki z wodą nie da się wygrać. Jak nie masz siły, to udawaj trupa. Woda da ci spokój, mówił. I trochę na tym polegają te zajęcia dla dzieci,” wspomina.

WSZYSTKIE MIĘŚNIE PRACUJĄ

Podczas pływania pracuje 95 proc. mięśni. Nawet najostrzejszy cross-fitowy trening nie uaktywnia tak ciała! A dla niemowlaka, który dopiero poznaje swoje możliwości, to nieustanna nauka panowania nad ciałem, tworzenie prawidłowych napięć mięśniowych, wzmacnianie mięśni brzucha, które są kluczowe przy przewrotach, raczkowaniu, siadaniu. Dlatego pierwsze dwa lata, to zabawa, bujanie dzieckiem w przód i w tył oraz na boki. “Wszelkie ćwiczenia są wariacją na temat tych dwóch ruchów,” wyjaśnia Janek. Niby banalne, ale daje niesamowite rezultaty. “Instruktor prowadzący zajęcia dla przedszkolaków od razu wie, które dzieci chodziły wcześniej na zajęcia, a które pływały wyłącznie na wakacjach, w hotelowym basenie. Zresztą te nasze zajęcia dają bardzo praktyczne umiejętności – dzieci uczą się wody. Wiedzą, jak się zachować, gdy pluskają się w Bałtyku, czy w tym hotelowym basenie,” podsumowuje Janek.

WOREK KORZYŚCI

Jakie są inne zalety pływania w tak młodym wieku? “Chodząc z maluchem na zajęcia, od razu budujemy w nim pozytywne skojarzenia ze sportem. Te dzieci, które widzą ćwiczących, pływających rodziców, raczej nie będą w przyszłości chciały wymigać się z zajęć wuefu,” przekonuje instruktor i dodaje, że w ten sposób możemy zbudować swój autorytet w oczach dziecka. “Zawsze mówię rodzicom, że ćwicząc razem z dzieckiem, dajemy sobie szansę, żebyśmy to my byli jego idolem, a nie Ronaldo. Sport niesamowicie inspiruje. A kto nie chciałby być inspiracją dla swojego syna czy córki?” Zajęcia w wodzie kształtują prawidłową postawę, wspomagają rozwój motoryczny, a ten ma wpływ na rozwój umysłowy. “Dlatego mówimy o rozwoju psychofizycznym! Nie da się oddzielić jednego, od drugiego,” podkreśla Janek i opowiada o ogromnej wartości zajęć pływackich dla dzieci ze spektrum autyzmu. “Łatwiej im się skupić. Ćwiczenia są powtarzalne. Dzieciaki ze spektrum świetnie się otwierają. Szybko czują się na basenie jak u siebie. Tak samo dzieci z porażeniem mózgowym. Niestety tych zajęć jest mało, bo baseny nie są przystosowane do potrzeb najmłodszych na wózkach. A szkoda, bo taka rehabilitacja jest bardzo skuteczna,” mówi Janek i wspomina, że ma dzieci, z którymi trenuje od kilku lat. “I to oznacza, że odniosłem sukces. Zbudowałem prawidłową postawę wobec aktywności fizycznej, zaszczepiłem bakcyla,” chwali się. Na basenie coraz częściej pojawiają się dzieci otyłe. “I dobrze! Bo ten rodzaj aktywności jest dla nich najprzyjemniejszy. Nie obciąża stawów, daje dość szybkie rezultaty. Wzmacnia płuca, serce, odporność. Jeśli opiekunowie doprowadzili do sytuacji, w której pięciolatek ma nadwagę, nie mogą kupić mu karnetu na siłownię i powiedzieć – ćwicz. Idąc z dzieckiem na basen, pod warunkiem, że sami też wejdą do wody, pomagają budować dobre nawyki.”

JAK SZUKAĆ?

Odczuwasz przemożną chęć, by rzucić wszystko i iść z dzieckiem na basen? Zanim to zrobisz, sprawdź, na co warto zwrócić uwagę, szukając zajęć dla niemowlaka. “Kluczowa sprawa to odległość. Robiliśmy na Legii badania, z których wynika, że jak basen jest niedaleko domu, to jest większa szansa, że będzie się na niego chodzić. Proste, prawda?” Janek wymienia kolejne ważne czynniki: temperatura wody powinna wynosić co najmniej 31 stopni i powinna być czysta. “Ale tutaj są bardzo wyśrubowane normy, więc jeśli zajęcia dla dzieci się odbywają, to można mieć pewność, że woda jest czysta.” A co z kwalifikacjami instruktora? Dobrze jest wejść na stronę Polskiego Stowarzyszenia Pływania Niemowląt i sprawdzić, czy szkółka, w której pracuje ma akredytację. “Choć prawda jest taka, że mało ludzi niewykwalifikowanych podejmie się uczenia niemowlaków. Bo się boją,” zdradza Janek. Dobrze, żeby podczas lekcji wszelkie atrakcje typu bicze wodne czy wodospady były wyłączone, bo to tylko rozprasza. I nie zapominajmy, że głębokość musi być dostosowana do możliwości (czyli wzrostu) rodziców. “Musimy pewnie stać w wodzie i nie może ona sięgać nam wyżej, jak do połowy klatki piersiowej,” przypomina Janek. A co jeśli nasz osiedlowy basen nie ma takich zajęć w ofercie? “Trzeba skrzyknąć grupę znajomych, bo zawsze raźniej w grupie, znaleźć instruktora, podejść do pracowników basenu, poprosić, żeby raz w tygodniu podgrzali trochę mocniej wodę, nawet jeśli trzeba za to dodatkowo zapłacić, i już,” zdradza sportowiec.

NIEZBĘDNIK PŁYWAKA

Szkółka wybrana, dziecko zapisane, tata przygotowany. Trzeba tylko spakować torbę. A w niej niezbędne są: pieluchy do pływania, z wiadomych względów, mata do przewijania, bo nawet jeśli basen ma kilka przewijaków, rzadko jest to liczba tak duża, żeby nie trzeba było czekać w kolejce. Ubrania na przebranie, bo zawsze coś może spaść, pomoczyć się, etc. Woda i coś do jedzenia – bo po zajęciach dzieci są wściekle głodne. A dla najmniejszych – kocyk. Dlaczego? “Bo absolutnie każdy niemowlak po pływaniu zasypia. I śpi jak zabity. Pewnie dlatego zajęcia weekendowe są tak popularne. Najpierw delikwenta trochę “męczymy”, potem śpi i rodzice w końcu mają godzinę albo dwie dla siebie!” śmieje się Janek.

To jak, z okazji długiego weekendu już planujesz rodzinny wypad na basen?

 

Sesja zdjęciowa została zorganizowana w strefie Wellness i SPA hotelu Double Tree by Hilton Hotel & Conference Centre Warsaw, ul. Skalnicowa 21, na basenie z nisko zasoloną wodą. Dziękujemy za pomoc w organizacji.

Zdjęcia: Kasia Rękawek