09.07.2019

Hipoterapia, czyli lecznicze działanie koni

Terapia z użyciem konia to wszechstronny proces terapeutyczny oddziaływujący na ciało i ducha człowieka. Zwłaszcza chorego. Ma dobroczynny wpływ na zdrowie fizyczne, emocjonalne i społeczne pacjenta. Prowadzona jest przez wykwalifikowanego hipoterapeutę na podstawie skierowania lekarskiego, w porozumieniu z innymi terapeutami oraz najczęściej stosowana jako uzupełnienie innych form terapii.

Według kanonów hipoterapii opracowanych przez Polskie Towarzystwo Hipoterapeutyczne rozróżnia się trzy formy hipoterapii, z których każda bazuje na kontakcie z koniem, silnie oddziałując na wszystkie zmysły. Pierwsza to fizjoterapia na koniu – gimnastyka lecznicza na koniu poruszającym się stępem, mająca na celu usprawnienie ruchowe, prowadzona przez fizjoterapeutę lub pod jego kierunkiem. Druga to psychopedagogiczna jazda konna i woltyżerka – zespół działań jeździeckich, pedagogicznych i psychologicznych podejmowanych w celu usprawnienia intelektualnego, poznawczego, emocjonalnego i fizycznego, prowadzona przez psychologa, pedagoga, terapeutę zajęciowego lub pod ich kierunkiem. Trzecia forma to terapia kontaktem z koniem – celem terapii jest nawiązanie kontaktu pacjenta ze zwierzęciem, z otaczającym środowiskiem, wreszcie z innymi ludźmi, a jej istotą jest kontakt pacjenta z koniem i stworzenie sytuacji terapeutycznej, a nie samo dosiadanie konia; prowadzona jest przez psychologa, pedagoga, lekarza psychiatrę lub pod ich kierunkiem. Ponadto wyróżnia się jazdę konną dla osób niepełnosprawnych (rekreacyjną i sportową), która nie stanowi części hipoterapii, ale jest z nią ściśle związana i może mieć aspekt terapeutyczny.

Kontakt z koniem oddziałuje na wszystkie zmysły. Dostarcza zróżnicowane wrażenia dotykowe (miękka sierść, szorstka grzywa), dźwiękowe (zwierzę wydaje różne dźwięki, jak rżenie czy parskanie) oraz zapachowe (zwierzę ma specyficzny i intensywny zapach). „Poza tym koń umożliwia wykonywanie ćwiczeń pacjenta we wszystkich płaszczyznach – na boki, do przodu, do tyłu, w górę i w dół. Jego rytmiczny ruch rozluźnia napięte mięśnie osoby ćwiczącej, wzmacniając jednocześnie te, które są za słabe, a wpływają na utrzymanie prawidłowej postawy. Dodatkowo trójwymiarowy ruch grzbietu konia idącego stępem jest przekazywany miednicy jeźdźca. Jest on identyczny z ruchami miednicy prawidłowo kroczącego człowieka. Ważne jest też to, że w tym samym czasie barki oraz kończyny dolne również zachowują się tak, jak u idącego człowieka. Czyli jest to taka nauka chodzenia bez chodzenia” – mówi Anna Laskowska, hipoterapeuta z ośrodka jeździeckiego PATATAJ, która od dziesięciu lat pracuje z dziećmi dotkniętymi autyzmem, zespołem Aspergera, ADHD, mózgowym porażeniem dziecięcym i Zespołem Downa.

Hipoterapia wpływa na cztery sfery: fizyczną, emocjonalno-motywacyjną, poznawczą i społeczną. Tryb prowadzonych zajęć dostosowywany jest indywidualnie do każdego pacjenta – zarówno do jego stanu i zaburzeń, jaki i jego reakcji na tę formę terapii. „Są dzieci, które przy pierwszym kontakcie od razu mogą wybrać się na dłuższą przejażdżkę i są takie, które boją się konia dotknąć lub nawet się do niego zbliżyć.  W tym drugim przypadku najpierw oswajamy pacjenta ze zwierzęciem, niczego absolutnie nie wymuszając. Dziecko może, pogłaskać, wąchać konia, przytulić się do niego, nakarmić, wyczyścić, dotknąć elementów ogłowia/ siodła/ pasa do hipoterapii czy przez chwilę go poprowadzić. I tak mogą przebiegać pierwsze zajęcia. Najważniejsze jest jednak to, że już po tym pierwszym kontakcie z koniem dziecko ma lepsze samopoczucie, bo hipoterapia ma sprawiać pacjentowi przyjemność” – tłumaczy Pani Ania.

Koń terapeuta musi być spokojny, przyjazny i ufny, a także cierpliwy i wytrwały. Powinien poruszać się w odpowiednio harmonijny sposób, a jego wielkość powinna być dostosowana do pacjenta. „Taki koń musi być przyzwyczajony do niespodziewanych bodźców wzrokowych, słuchowych i dotykowych, jakimi są nietypowe zachowania dzieci. Powinien być nauczony zakładania i noszenia różnych przyborów, takich jak kółka na uszy czy klamerki na grzywę. Musi być też oswojony z wózkami inwalidzkimi, bo czasem wożę dzieci w wózku wokół konia lub wjeżdżam wózkiem pod zwierzę, żeby dziecko z dołu mogło obejrzeć jego brzuch. Poza tym taki koń musi być nauczony podchodzenia do rampy czy schodków ułatwiających dosiadanie go. I koniecznie musi tolerować dwie osoby dosiadające je” – tłumaczy hipoterapeutka.

Zdarza się, że Pani Ania siada na konia razem z dzieckiem, żeby czuło się bezpieczniej. Otula je wtedy swoim ciałem, żeby pozbawić je lęku i/lub w celu lepszej asekuracji. Na moje pytanie, czy koń wyczuwa, kto go dosiada, odpowiada: „Konie zdecydowanie odróżniają, kto na nich siedzi. Czują, że dosiada je ktoś specyficzny, o niestandardowym zachowaniu. Zdecydowanie czują tę odmienność. Stają się wtedy pokorne i mniej wrażliwe na nietypowe bodźce, nie reagują na nie. Nawet, gdy tylko podchodzę do konia, żeby przygotować go do zajęć, zwierzę od razu wyczuwa, czy będzie to zwykła przejażdżka w teren do lasu, czy jest to początek zajęć z hipoterapii. W tej drugiej sytuacji przybiera od razu odpowiedni sposób zachowania, tzw. tryb hipoterapeutyczny, czyli z pokorą pozwala na wykonywanie wszystkich potrzebnych w terapii czynności.”

Praca hipoterapeuty polega na szeroko pojętym usprawnianiu lub/ i socjalizacji pacjenta z użyciem konia. Może to być wspomniana jazda z dzieckiem na koniu (tzw. asekuracja z góry), samodzielna jazda dziecka na koniu z asekuracja z dołu (hipoterapeuta idzie obok konia ) lub nawet nauka samodzielnej jazdy bez asekuracji. Do podstawowych ćwiczeń hipoterapeutycznych należy sięganie do ucha i do ogona po tej samej lub przeciwległej stronie, kierując się wzrokiem za ręką; tzw. młynek, czyli obracanie się na koniu; obejmowanie konia i położenie się na nim; kręcenie ramionami; podnoszenie rąk w górę i w bok; sięganie do swoich nóg; przypinanie klamerek na grzywę; rzucanie piłką; plecenie warkoczyków. W każdym przypadku chodzi o to, aby dostarczyć pacjentowi jak najwięcej pozytywnych wrażeń, które wpływają na rozwój już nabytych umiejętności oraz nabywanie nowych.

Efekty następują w różnym tempie i są odczuwalne w różny sposób. Poprawie ulega przede wszystkim uwaga, koncentracja, myślenie, pamięć, mowa i komunikacja (np. kontakt wzrokowy w przypadku dzieci z autyzmem), a także ogólnie percepcja wzrokowa i słuchowa. Wzrasta poczucie bezpieczeństwa pewność siebie, poczucie mocy sprawczej, potrzeba wyrażania nowych emocji i nawiązywania relacji. Rozwijająca się więź z koniem, m.in. przez udział w jego przygotowaniu do zajęć poprzez czyszczenie czy pojenie, wpływa na powstanie poczucia odpowiedzialności i opieki. Poza tym koń jest zwierzęciem, które nie ocenia i niczego nie wymusza. Daje się przytulić, pogłaskać, spokojnie czeka na ciąg dalszy zajęć. Pacjenci dzięki temu przestają się izolować, otwierają się na świat, a ich negatywne emocje zanikają. Zdobywają świadomość, że mogą się sami poruszać, są wolni, nic ich nie ogranicza. „Dziecko nadpobudliwe jest po zajęciach uspokojone, skoncentrowane, skupione na zabawie. Dzieci, które miały problem z mówieniem zaczynają mówić, patrzeć w oczy, komunikować się. Kiedyś zdarzyło się, że pewna autystyczna dziewczynka po usłyszeniu wiadomości o odwołaniu zajęć spojrzała na swoją mamę, prosto w jej oczy, i powiedziała z ogromnym smutkiem „konik”, pierwszy raz w życiu. Tak więc niektórzy z moich małych pacjentów bardzo czekają na te zajęcia i dzięki nim przekraczają kolejne granice, pokonują swoje ograniczenia. To właśnie konie i kontakt z nimi wzbudza w nich tak silne pozytywne emocje”.

Hipoterapia może być prowadzona dla pacjentów od 3. roku życia przez nastolatki i osoby dorosłe do 50-60-latków z Zespołem Downa, którym dla lepszego samopoczucia wystarczy czasem tylko dotknięcie konia. „Jako hipoterapeuta trzeba być przygotowanym na różne reakcje pacjentów. Niektórzy z nich w specyficzny sposób wyrażają swój lęk, panikę, ale też radość i ekscytację. Trzeba być odpornym na różnego rodzaju ciosy i nie brać ich do siebie” – opowiada Pani Ania. Wśród cech, które powinien posiadać hipoterapeuta wymienia cierpliwość, wytrzymałość, tolerancję, komunikatywność, otwartość, asertywność, świetną kondycję, optymizm i dużo uśmiechu. Pogodą ducha, potrzebą bliskości, a przede wszystkim pokonywaniem swoich barier odwdzięczają się jej mali i dorośli pacjenci, którzy nie zapominają również o swoim drugim terapeucie, koniu, przynosząc mu smakołyki i otaczając opieką, jak najlepiej tylko potrafią.

Zdjęcia: Observatorium

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Szkole Patataj.