04.02.2019

Topowy wybór mamy: naturalna równowaga w pielęgnacji

Anna Mastalerz to fotografka i stylistka jedzenia. Kocha odkrywanie nowych smaków, bycie blisko natury, slow life, minimalizm i prostotę. Uwielbia także samotne poranki na łonie natury, kiedy spaceruje z psami. Mówi, że daje jej to kopa i pozytywne nastawienie na cały dzień. Miłość do natury przenosi na swoje życie i upodobania. Wybiera naturalne materiały, jak bawełna czy len. Jedzenie kupuje tylko od sprawdzonych dostawców. Podobnie jest z kosmetykami. Niedawno odkryła polską markę Resibo.

„Bycie blisko natury przywraca mi wewnętrzną równowagę” – mówi Anna Mastalerz.  „Po całym dniu biegania z aparatem jest to naprawdę potrzebne. Mam swoje rytuały i przyzwyczajenia, którym się cała oddaję. Są to spacery z psami, wspólne gotowanie z ukochanym czy codzienna rutyna pielęgnacyjna. To taka chwila w ciągu dnia tylko dla mnie” – dodaje. I tu ważne są kosmetyki. Ania szuka w nich naturalnych składników, bo wierzy w moc roślin. Bardzo istotne jest dla niej także to, żeby na żadnym etapie kosmetyki nie były testowane na zwierzętach. „Saram się wybierać polskie produkty. I to chyba dlatego tak porwała mnie marka Resibo. Opowiedziała mi o niej kosmetolog pracująca dla Topestetic. Po jej recenzji od razu kupiłam kilka rzeczy, bo wszystko mi tu do siebie pasowało. A jak jeszcze zobaczyłam opakowania, to przepadłam” – śmieje się.

Pielęgnacyjna rutyna

Anna Mastalerz ma delikatną, suchą i wrażliwą cerę, która wymaga nieco więcej troski, dlatego też pielęgnacja jest dla niej bardzo istotna. „Najważniejsze jest dla mnie nawilżanie, zwłaszcza o tej porze roku. Od razu po przebudzeniu myję twarz lodowatą wodą, spryskuję ją hydrolatem lub naturalnym tonikiem i wklepuję krem z kroplą serum. Wieczorem starannie oczyszczam skórę i ponownie wklepuję naturalny tonik. Uwielbiam toniki! To jest takie przemiłe dla twarzy, szyi i dekoltu. Potem delikatnie wcieram ulubiony olej lub ponownie krem z serum. Raz w tygodniu musi być peeling i maseczka na twarzy, ale to bez specjalnej dyscypliny, tylko wtedy, kiedy tego potrzebuję. Staram się obserwować i słuchać swojego ciała. Lubię poświęcać czas skórze, czuję się wtedy kobieca. Oprócz tego wiem, jak ważne jest dbanie o siebie od wewnątrz, dlatego zdrowo się odżywiam i piję dużo wody” – dodaje.

Ma także kilka swoich kosmetyków, bez których nie wyobraża sobie życia. „Potrzebuję mocnego nawilżenia, więc w moim domu zawsze musi być balsam, masło albo mus do ciała i krem do twarzy. W związku z pracą przy produktach spożywczych często myję ręce, więc krem do dłoni też jest moim ‚must have’. Jakiś czas temu pokochałam naturalne oleje do ciała, dodaję je też do kąpieli. Obawiałam się ich, ale zupełnie niepotrzebnie, bo mają zbawienny wpływ na moją skórę. Kropla serum albo skwalanu do kremu bardzo fajnie ujędrnia” – mówi.

Resibo – wymyślone z głową

Z oferty Resibo Ania wybrała krem odżywczy, serum naturalnie wygładzające, tonik – esencję nawilżającą i kultowy już olejek do demakijażu. Usłyszała jakiś czas temu, że to od niego zaczęła się historia całej firmy. Spodobała jej się też spójna wizja marki, podejście do natury, proces tworzenia kosmetyków, a także sposób ich zapakowania. „Wszystko tutaj zostało wymyślone z głową” – uśmiecha się, obracając w ręku kartonową tubę po olejku. „Bardzo dbam o środowisko, dlatego też zwracam uwagę nawet na to, w co jest zapakowane wszystko, co kupuję. Także kosmetyki. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest takie proste, żeby opakowanie było przyjazne środowisku na każdym etapie. Dlatego ucieszyło mnie, że produkty Resibo są w opakowaniach kartonowych, a serum naturalnie wygładzające jest nawet w szklanej butelce – super! Inne pojemniki są plastikowe, ale przynajmniej nadają się do recyklingu. Fajnie, że taką tubę można później nadal wykorzystywać, na przykład jako pojemnik na kredki, pędzle czy małe przybory kuchenne” – uważa.

Ważne są codzienne rytuały

Olejek do demakijażu Resibo, sztandarowy produkt tej marki, to nowa miłość Ani. „Teraz wręcz nie mogę się doczekać mojego wieczornego rytuału pielęgnacyjnego” – mówi. „Olejek Resibo to moje wow. Poczułam to, kiedy po raz pierwszy zrobiłam demakijaż z jego użyciem. Podoba mi się, że należy go stosować przy użyciu ściereczki, którą mogę wielokrotnie prać. To kolejny plus dla dbającycho środowisko. Dzięki temu nie zużywamy płatków higienicznych” – podkreśla. Olejek pięknie pachnie i ma prosty, ale wyjątkowy skład. Zawiera m.in. olej abisyński, olejek manuka, olej lniany i z pestek winogron. Do każdej buteleczki dołączona jest wspomniana ściereczka z mikrowłókna, która zmywa makijaż. Olejek wystarczy rozetrzeć w dłoniach i nanieść na skórę twarzy i szyi, a później masować okrężnymi ruchami. Potem przykłada się do twarzy zwilżoną w ciepłej wodzie ściereczkę i gotowe.

„A jakie to jest przyjemne!” – mówi Anna Mastalerz. „Mam wrażenie, że zmywam z twarzy zmęczenie całego dnia. Poza tym podoba mi się także to, że olejek do demakijażu może być wykorzystany w zupełnie innym celu. Na przykład przyszłe mamy, które spodziewają się dziecka, stosują go do smarowania ciała, a przede wszystkim powiększającego się brzuszka. Wszystko po to, by uniknąć przesuszenia i rozstępów” – podkreśla. Warto przy tej okazji wspomnieć, że kosmetyki Resibo świetnie nadają się dla kobiet w ciąży, które jak wiadomo, często borykają się w tym okresie ze zbyt wrażliwą i przesuszoną cerą.

Odżywcze zaskoczenie

Wracając do Ani i jej pierwszych chwil z Resibo, jak mówiła wcześniej, uwielbia toniki. „Jestem ciekawa jak na dłuższą metę sprawdzi się tonik – esencja nawilżająca Resibo, bo jeszcze takiego produktu wcześniej nie używałam, ale czuję, że się polubimy” – zapowiada. To właśnie o nim jako pierwszym powiedziała jej kosmetolog pracująca dla sklepu internetowego Topestetic.

Ale największym zaskoczeniem ze wszystkich czterech produktów był dla Anny krem odżywczy Resibo. „Moja skóra od razu polubiła się z nim. Przyjemnie pachnie, ma odpowiednią konsystencję, łatwo się nakłada, szybko się wchłania i co dla mnie najważniejsze, efekt nawilżenia jest widoczny i odczuwalny właściwie od razu” – mówi. Faktycznie, krem jest z jednej strony bardzo bogaty i gęsty, ale z drugiej – delikatny, nieobciążający skóry. Szybko się wchłania, a twarz po nim nie świeci się. Doskonale nawilża, koi podrażnioną i zaczerwienioną skórę, a także wygładza drobne zmarszczki. Zawiera m.in. ekstrakt z niebiesko-zielonych alg, olej z orzecha brazylijskiego, olej z pestek dyni, wyciąg z korzenia rabarbaru, a także olejek manuka. Przy skórze suchej można go stosować i na dzień, i na noc. Co ważne, sprawdzi się także u posiadaczek cery tłustej, czy mieszanej. Na dzień jest dla nich idealny. Na noc można, tak jak robi to Ania, zmieszać krem z trzema kroplami serum naturalnie wygładzającego Resibo.

Eliksir młodości

Serum ma bardzo ciekawy skład. Zawiera na przykład ekstrakt z lawendy motylej i ekstrakt z żywicy drzewa pistacjowego, które razem działają relaksująco na skórę i wygładzają zmarszczki. Serum nie tylko działa jak naturalna botulina. To prawdziwy eliksir młodości zamknięty w szklanej buteleczce. „Przygotowuję na dłoni mieszankę. Odrobina kremu i odrobina serum. Kiedy wszystkie składniki się ze sobą połączą, nakładam je na twarz, także pod oczy” – podpowiada Anna Mastalerz. „Mam wrażenie, że po takiej mieszance moja skóra jest dogłębnie odżywiona. Nie świeci się przesadnie, ale czuję na niej przyjemny, otulający film, który doskonale sprawdza się o tej porze roku. Gdy rano się budzę, moja twarz jest jaśniejsza, bardziej promienna i przede wszystkim zadbana”.

Gdy kosmetyk się sprawdzi, jestem mu wierna

Ania Mastalerz, miłośniczka przyrody, zdrowego odżywiania i życia blisko natury, trafiła na markę, która nie tylko urzekła ją swoją spójnością, opakowaniami i naturalnymi składami kosmetyków, ale też ich skutecznością. Śmieje się, że ta przygoda dopiero się zaczęła. Na jej liście zakupów już znalazły się odżywczy balsam do ciała, naturalny krem do rąk, a także krem ratunkowy SOS. Wszystkie doskonale łagodzą podrażnienia, ale także chronią skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. „Moja skóra od razu pokazuje mi, jeśli jakiś kosmetyk jej nie pasuje. Swędzi, wysusza się, jest podrażniona. Często już po samym zapachu wiem, że ten produkt nie będzie dla mnie. Z Resibo było inaczej. A ze mną to jest tak, że jeśli jakiś produkt mi odpowiada, to już jestem mu wierna. W tej dziedzinie nie eksperymentuję” – uśmiecha się.

Zdjęcia: Masz.talerz