04.05.2018

Bezpieczny dom – czyli uroki mieszkania z raczkującym dzieckiem

Mówi się, że prawdziwą próbą charakteru dla młodej mamy jest zbuntowany 2-latek w domu. Ja jednak sądzę, że najbardziej wykańczającym psychicznie momentem w życiu każdego rodzica jest przetrwanie okresu, gdy dziecko zaczyna raczkować, a później stawiać pierwsze kroki. Mieszkanie zamienia się wtedy w prawdziwy tor przeszkód dla malucha. Niebezpieczne stają się wszelkie kanty, krawędzie, ostre końcówki, nie mówiąc już o schodach, czy kominkach z tlącym się w środku ogniem. Rodzice muszą mieć oczy dookoła głowy przez 24 godziny i wiedzieć, jak zabezpieczyć przestrzeń domową tak, by dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Podpowiadam, jak to zrobić i na co zwrócić uwagę.

Zanim zostałam mamą byłam naprawdę wyluzowaną osobą. Stłukła się szklanka? Nie ma sprawy, kupię nową. Porcelanowa cukiernica rozbiła się na kuchennej podłodze w drobny mak? Spokojnie, posprząta się. Rozrzucone zszywki na dywanie? Pozbiera się. Za chwilę… Kiedy jednak urodziła się moja córka, wiele się zmieniło. Pamiętam, jak kiedyś z przejęciem przez kilka godzin szukałam malutkich kawałków szkła, które wbiły się w wykładzinę. Raz nawet wyjęłam z rąk mojej Hani ostre szkło, znalezione na podłodze. Nie muszę chyba dodawać, że prawie włożyła je sobie do buzi. Takie sytuacje nauczyły mnie większej ostrożności. Zaczęłam myśleć o sprawach, które kiedyś wydawały mi się kompletnie bez znaczenia. Zakodowałam sobie w głowie, że wszelkie szklane butelki, szklanki, kieliszki, czy porcelanową zastawę stawiam nie na rogu stołu, czy blatu, ale najlepiej gdzieś poza zasięgiem wzroku córki. Żadna z tych rzeczy nie powinna być w miejscach łatwo dostępnych lub takich, gdzie często coś przekładamy, czy przesuwamy. Jeden nieprzemyślany ruch i później czeka Cię zbieranie szkła z dywanu przez pół dnia.

Stawianie elementów zastawy kuchennej z dala od dzieci dotyczy przede wszystkim kubków z gorącą herbatą, czy garnków z zupą. Do dziś czuje dreszcze na plecach, jak przypominam sobie historię mojej kuzynki, której mama wylała na głowę gorące mleko. Chwila nieuwagi i wypadek gotowy. Oczywiście czekała je później wizyta w szpitalu i przykra rozmowa z lekarzem, który stwierdził, że dziecku nie wyrosną włosy… Na szczęście szybko się okazało, że włosy wyrosły i to bardzo bujne, ale za to moja ciocia prawie je straciła w wyniku koszmarnego stresu i nietrafionej diagnozy lekarskiej. Od czasu do czasu dochodzą do mnie także przeróżne historie o wylanych herbatach, poparzonych rączkach, czy brzuszkach, tak więc żeby uniknąć podobnych przygód nauczyłam się nie siadać ze świeżo zaparzoną herbatą obok dziecka. Dodatkowo pozbyłam się obrusów, co więcej zmusiłam moją mamę, która często zostaje z Hanią, by zrobiła to samo. Wyobraź sobie sytuację, kiedy zwinny roczniak podchodzi chwiejnym krokiem do stołu i łapie za róg zwisającej serwety, na której akurat stał czajniczek z zieloną herbatą i cztery porcelanowe filiżanki. Wyobraźnia zaczyna pracować, prawda? W ogóle kuchnia, czy jadalnia są miejscami, gdzie na dziecko może czekać wiele niebezpieczeństw, takich jak gorące drzwi piekarnika, czy włączony palnik kuchenki. Na szczęście producenci znaleźli kilka praktycznych zabezpieczeń. W sklepach znajdziemy  przezroczyste osłony płyty kuchennej i palników, czy samoprzylepne taśmy na piekarnik. Mamy, które dużo gotują i pieką, a założę się, że takich jest pewnie większość, zdecydowanie powinny rozważyć zakup tego typu udogodnień.

Warto pomyśleć również o blokadach do wysuwanych szafek, które maluchy w każdym wieku wręcz kochają otwierać. Z doświadczenia wiem, że takie plastikowe zabezpieczenia są niezwykle praktyczne. Na rynku można znaleźć kilka rodzajów blokad, które można dopasować do rodzaju i kształtu szuflady.

Życie bez krawędzi i kontaktów

Prawdziwym wyzwaniem dla młodych rodziców stają się również ostro zakończone stoły, blaty, szafki, łóżka, czy półki. Niebezpiecznych mebli w mieszkaniu każdego z nas jest cała masa. Nie oznacza to jednak, że z pojawieniem się dziecka na świecie powinniśmy pozbyć się ukochanych stolików kawowych, czy komód. Trzeba je tylko odpowiednio zabezpieczyć i tutaj producenci oferują szeroką gamę produktów, dzięki którym ostre krawędzie przestaną spędzać Ci sen z powiek. Ja przetestowałam plastikowe nakładki, które idealnie sprawdziły się w przypadku stołów, jak i blatów kuchennych. Nakładki widziałam w dwóch kolorach, czarnym i białym. Zakłada się je w bardzo prosty i szybki sposób, co więcej są mało inwazyjne wizualnie i praktycznie ich nie widać. Plastikowe, czy silikonowe nakładki to oczywiście nie jedyna propozycja, jaką znajdziemy w sklepach. W domach moich przyjaciół widziałam również specjalne listwy, a także taśmy piankowe w kilku kolorach.

Takie zabezpieczenia łatwo zrobić samemu – u Moniki Garboś (na Instagramie funkcjonującej jako monika_trenermama) wypatrzyłyśmy sprytny sposób na ochronę ostrych kantów kominka w postaci okleiny z pianki izolującej. To opcja w zasadzie  bezkosztowa, łatwa w wykonaniu i na tych kilka miesięcy w zupełności wystarczająca.

Nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia, ale z moich obserwacji wynika, że jednym z największych koszmarów młodych rodziców są kontakty. Głównie dlatego, że są tak łatwo dostępne dla dzieci. Ostatnio jeden z moich znajomych wspominał jak lata temu jego kilkuletni syn zaszył się w mieszkaniu, a gdy w końcu go znalazł zobaczył, że chłopczyk próbował wkładać kredki i flamastry do gniazdka. Skądś to znacie? No właśnie. Odpowiednie osłonki do kontaktów stanowią więc absolutną podstawą i warto się w nie zaopatrzyć naprawdę wcześnie. Są to zazwyczaj płaskie, białe tarcze, które wkłada się do gniazdka i aby je później wyjąć, należy przekręcić je używając specjalnej nakładki. Widziałam w sklepach również osłonki z kolorowymi rysunkami, ale moim zdaniem im nudniej one wyglądają i mniej intrygująco dla dzieci, tym lepiej. 

Jak nie spaść ze schodów?

Czy to już wszystkie zabezpieczenia, dzięki którym maluchom nic się nie stanie, a rodzice będą mogli spać spokojnie? Niezupełnie. Bardzo ważne jest, czy przestrzeń, po której porusza się dziecko jest jednopoziomowym, klasycznym mieszkaniem, czy też domkiem jednorodzinnym z niebezpiecznymi schodami. Jeśli dotyczy Cię ta druga opcja, to koniecznie zaopatrz się w drewnianą lub plastikową bramkę rozporową, dzięki której dziecko nie dostanie się na kolejny poziom. Montuje się ją  bezproblemowo i nie trzeba niczego wiercić. Co więcej, po jej demontażu na ścianach, czy schodach nie zostaną żadne ślady! Ten praktyczny wynalazek ma kilkustopniowy mechanizm zabezpieczający przed otwarciem bramki przez dziecko. Cena takiego wynalazku nie jest wysoka, więc zakup na pewno nie uszczupli w znaczący sposób domowego budżetu. Należy jednak pamiętać, że bramki są dobre do czasu. Im starsze i sprytniejsze dziecko, tym taka osłona przestaje być dla niego przeszkodą nie do pokonania. W internecie krąży wiele amatorskich filmików nakręconych przez domowników, pokazujących jak 2-latki radzą sobie z tego typu przeszkodami.


Nie zapominajmy jeszcze, że schody to jednak nie wszystko. W większości mieszkań są przecież balkony, które także warto zabezpieczyć. Jak? Wystarczy kupić zwykłą, plastikową siatkę i rozciągnąć wzdłuż tralek. Dzięki temu prostemu patentowi, mamy, którym akurat nie chcę się wyjść na spacer, mogą w ciepły dzień zamienić rundkę po parku w siedzenie z dzieckiem na balkonie na kocu.

Chemia gospodarcza pod ścisłym nadzorem

Kiedy nasze mieszkanie zostanie już pozbawione wszelkich krawędzi, a schody solidnie zabezpieczone, pamiętaj również o reorganizacji łazienki i schowków, w których trzymasz chemię gospodarczą. Dziecko nie może mieć dostępu do proszków do prania, płynów do płukania, kapsułek do zmywarki, czy środków do przepychania rur. Wszystkie tego typu specyfiki musimy trzymać w zamykanej szafce lub na najwyższej półce. Pamiętam, jak moja mama wiele lat temu nakryła mojego 3-letniego wówczas brata z butelką podpałki do grilla w rączce. Gdy wpadła do garażu zobaczyła, jak prawie wlał sobie do buzi różowy, wyglądający jak oranżada, płyn. Od tamtej pory wszelkie „podejrzane” substancje, ale także leki zostały zamknięte pod kluczem w najbardziej niedostępnym miejscu w mieszkaniu. Tobie również radzę to zrobić. I to jak najszybciej!

Zdjęcia: Monika Garboś, Getty Images