04.05.2018

Pokój 2w1, czyli kiedy rodzeństwo może mieszkać razem

Własny pokój był przedmiotem marzeń wielu dzieciaków w mojej klasie w podstawówce. Najczęściej musieli dzielić przestrzeń z młodszą siostrą czy starszym bratem. Osobny pokój dla każdego dziecka był luksusem. Dziś rodzice coraz rzadziej decydują się na wspólne lokum dla rodzeństwa. Czy faktycznie dzielenie przestrzeni z siostrą, czy bratem ma same minusy? Co zrobić, gdy warunki lokalowe nie pozwalają na inne rozwiązanie? Odpowiedzi pomagają mi znaleźć: psycholog Agnieszka Stein i ekspertka od urządzania dziecięcej przestrzeni — Dominika Naborowska.

Masz jedno dziecko. Okazuje się, że rodzicielstwo, choć bywa wyzwaniem, jest fantastycznym doświadczeniem. W głowie zaczyna kołatać myśl: a może by tak powiększyć rodzinę? W idealnym scenariuszu, zanim zaczniesz starania o drugiego potomka, wszystko jest przemyślane. Z partnerem odpowiadacie na najważniejsze pytania: czy macie czas, energię, pieniądze na drugie dziecko. Czy starszy brat lub siostra jest gotowy pożegnać się ze statusem jedynaka? Czy wasze mieszkanie jest na tyle duże, by zamieszkał w nim kolejny człowiek? Choć wydaje się to okrutnie pragmatyczne, zanim zdecydujecie się na drugie czy trzecie dziecko, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie „gdzie maluch będzie spał”? – Na początku nie ma problemu, bo dziecko śpi z rodzicami. Czy to na ich łóżku, czy we własnym łóżeczku – mówi psycholog Agnieszka Stein. – Zaleca się, by przez pierwsze sześć miesięcy dziecko w nocy przebywało „w zasięgu zmysłów” rodzica. Ale co będzie potem? – zastanawia się psycholog.

MAŁE DZIECI, MAŁY PROBLEM
Jeśli
 są ku temu warunki, pierwsze rozwiązanie, jakie przychodzi do głowy, to oczywiście własny pokój. Co jednak, gdy jak znacząca większość młodych ludzi w tym kraju, mieszkacie w dwupokojowym mieszkaniu? Wówczas jedyną opcją wydaje się dzielenie pokoju przez rodzeństwo. I tutaj zaczynają się schody. – Jeśli różnica wieku między dziećmi nie jest duża, są to maksymalnie 2-4 lata, a więc starsze dziecko jest przedszkolakiem, dzielenie pokoju będzie najmniej kłopotliwe, a nawet mile widziane przez samych zainteresowanych, czyli rodzeństwo – tłumaczy Agnieszka Stein. – Na tym etapie maluchy z reguły łakną wzajemnego towarzystwa i dzięki temu trochę lepiej się rozwijają. Zwłaszcza to młodsze dziecko, które naśladuje starszego brata czy siostrę. Oczywiście, to nie jest tak, że wspólna sypialnia „załatwia” rozwój społeczny. Tutaj kluczowy jest stały kontakt z ludźmi dorosłymi, czyli na początku przede wszystkim rodzicami i dziećmi, czy to w żłobku, przedszkolu, na placu zabaw, w domu znajomych. Nawet najlepiej urządzony pokój nie będzie i nie powinien być miejscem, w którym dziecko przesiaduje cały dzień. Małe dzieci, co naturalne, nie chcą w ciągu dnia siedzieć same w pokoju, tylko chcą być tam, gdzie są rodzice. Pamiętajmy też, że decyzja nie należy wyłącznie do rodziców! – uprzedza. Kluczowa sprawa to rozmowa ze starszakiem, wytłumaczenie sytuacji i branie pod uwagę jego opinii. Gdy w rodzinie relacje są dobrze ułożone, dzieci nie muszą walczyć o uwagę rodziców, a ich potrzeby są zaspokojone, wspólny pokój może okazać się świetnym rozwiązaniem. Zanim jednak wprowadzisz malucha do pokoju starszaka, zapytaj go o zdanie. – Szanse, że kilkulatek kategorycznie zaprotestuje, są niewielkie – uspokaja psycholog. – Ten problem może pojawić się później. Im większa różnica wieku między dziećmi, tym trudniej. No bo jak wyobrażamy sobie sytuację, w której dziesięciolatek i dwulatek mają dzielić pokój? Starszy chodzi do szkoły, odrabia lekcje, ma swoje zainteresowania, chodzi spać później, później wstaje. Młodsze dziecko budzi się w nocy, może więc swoim płaczem wybudzać rodzeństwo. Choć są rodziny, w których ten model się sprawdzi. Każdy przypadek jest indywidualny – podsumowuje psycholog. Walka o każdy skrawek przestrzeni, kłótnie o ubrania, gry, czas spędzony przed komputerem, awantury, gdy mają przyjść koleżanki czy koledzy. – Tak może wyglądać dzielenie pokoju w przypadku nastolatków – ostrzega. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli dzieciaki dobrze odnajdują się w roli współlokatorów, każde z nich musi mieć swoją przestrzeń i szansę, by odpocząć, nawet od ukochanego brata czy siostry.

SPRAWY ORGANIZACYJNE
Zanim
 przystąpisz do wielkiego przemeblowania, warto porozmawiać z innymi rodzicami, którzy stanęli przed podobnym wyzwaniem. Urządzenie wspólnego pokoju to dość poważne przedsięwzięcie. Jeśli wśród twoich najbliższych nie ma osób, które mogłyby podzielić się doświadczeniem, z pomocą przyjdzie internet. Na Facebooku znajdziesz mnóstwo grup dotyczących wychowania dzieci, a także – urządzania ich przestrzeni. Dołącz do jednej z nich i podpytaj innych, co się sprawdza, a co wygląda dobrze tylko na Pintereście.
– Rodzice, często nieświadomie, popełniają podstawowy błąd, urządzając pokój dla dziecka: biorą pod uwagę swoje preferencje, swoje potrzeby, a nawet – swoje wymiary – tłumaczy Baby Space Coach, Dominika Naborowska, która zachęca, aby myśleć i oglądać świat, jak dziecko. A to oznacza, zejście do jego wysokości i przyjrzenie się meblom dookoła. Błyskawicznie widać, że ustawienie książek na wysokich regałach, do których przedszkolak nie dosięgnie, czy wieszanie ubrań w szafie, na wysokości 150 cm, nie zda egzaminu. – Podstawowa sprawa, to bezpieczeństwo. Gdy w jednym pokoju mieszka pięciolatek i dopiero uczący się chodzić roczny brat, trzeba tę przestrzeń zaaranżować tak, aby malec nie miał do niektórych mebli i przedmiotów dostępu. Zatem jeśli w pokoju jest piętrowe łóżko z drabinką, trzeba ją tak zabezpieczyć, żeby młodsze dziecko nie mogło wspiąć się zbyt wysoko. Jeśli są klocki Lego czy inne, posiadające drobne elementy zabawki, powinny być poza zasięgiem małych rączek – wylicza ekspertka i dodaje, że warto przestrzeń dzielić horyzontalnie. Półki, szafki i szuflady najbliżej ziemi przeznacz dla młodszego dziecka, te wyższe – dla starszaka. Każdy będzie miał swoje miejsce i łatwiej będzie utrzymać porządek.


KWESTIA GUSTU
Największym problemem dla rodziców, będzie wybór estetyki pokoju. Tutaj każdy psycholog czy specjalista od wnętrz poradzi, aby przede wszystkim wziąć pod uwagę preferencje lokatorów. Nawet jeśli jeden jest miłośnikiem jednorożców, a drugi interesuje się owadami i leśnym życiem, da się to pogodzić. Wybór neutralnej palety barw a do tego dodatki zgodne z preferencjami każdego z rodzeństwa to dobry trop. I koniecznie pamiętaj o roślinach! Oczyszczają powietrze, sprawiają, że atmosfera w pokoju jest lepsza, a do tego starsze dzieci mogą zacząć bawić się w małych ogrodników, podlewając roślinki. Ostatnia rada od Dominiki Naborowskiej? – Zachowaj umiar. Dzieci nie potrzebują gigantycznej kolekcji zabawek, pękającej w szwach szafy. Potrzebują uwagi rodziców, miejsca, w którym będą mogły w bezpieczny sposób rozwijać swoją kreatywność, zainteresowania muzyczne, sportowe. Niemal każdy pokój da się urządzić tak, by zaspokoić wszystkie potrzeby rodzeństwa!

Zdjęcia: Aneta Zamielska