08.05.2019

MY MINI HOME, czyli minimalistyczne meble dla dzieci

Te meble rosną razem z dzieckiem, ale co najważniejsze, każdy z nich spełnia więcej niż tylko jedną funkcję. Dodatkowy ich atut to przetestowanie przez najbardziej wiarygodne źródło, czyli pewną dwójkę dzieci, których rodzice tworzą te cuda od początku do końca. Poznajcie Kasię Jasińską-Korycką, która wraz z mężem i swoim tatą pracuje nad tym, aby kącik dla dziecka stał się bardziej praktyczny, bezpieczny i służył jak najdłużej. 

 Kiedy i w jakich okolicznościach pojawił się pomysł na tworzenie wielofunkcyjnych mebli dla dzieci?  

Pomysł powstał, gdy byłam w drugiej ciąży z Kajtkiem. Nasza córka, Apolonia, miała wtedy półtora roku i chodziła do żłobka, a ja zajmowałam się urządzaniem domu, do którego właśnie się wprowadziliśmy. Była to jesień 2017 roku. Szukałam niepowtarzalnych rzeczy dla dzieci, aby urządzić ich mały świat i stąd też pomysł na nazwę firmy. Pola od małego lubi pomagać mi w kuchni, dlatego pożyczyliśmy od znajomych kitchen helper. Jest to mebel, który zajmuje dość sporo miejsca, a pełni tylko jedną funkcję podestu. I to był moment przełomowy, kiedy zaczęłam się zastanawiać, czy i w jaki sposób można ten mebel urozmaicić.  

Czyli Państwa dzieci były inspiracją w powstaniu tego rodzinnego projektu?  

Dzieci inspirowały nas od samego początku i inspirują do dziś. Drażniły nas meble, z których szybko wyrastały i zdecydowaliśmy się na tworzenie mebli wielofunkcyjnych, które poprzez zmianę funkcji będą rosły z każdym dzieckiem i jego potrzebami. Apolonia i Kajtek odgrywają ogromną rolę w naszej firmie, ponieważ testują każdy mebel i każdą zabawkę.

 Czy trudno było Państwu podjąć decyzję o założeniu takiej firmy? Musieliście się nauczyć nowego fachu?

Po urodzeniu Kajtka zapisałam się na kurski stolarski. Mieliśmy umowę z mężem, że podczas tego kursu podejmiemy ostateczną decyzję. Nigdy wcześniej nie miałam nic wspólnego z drewnem, dlatego zaskoczyło mnie to, że z każdym dniem sprawia mi to coraz większą frajdę. Jednocześnie zapisałam się na następny kurs z nauki Corel Draw (również nie miałam z tym nic wspólnego), aby nauczyć się projektować, więc decyzja o założeniu firmy nie trwała długo. Później odbyłam kolejne kursy z tematyki mediów społecznościowych oraz Photoshopa. I potem czekała na nas już tylko codzienna stopniowa realizacja naszego planu.  

I zaczęło się od ulepszenia kitchen helpera?  

Tak, brakowało nam w nim wielofunkcyjności, w związku z tym połączyliśmy upodobania Apolonii w jednym meblu. Tak właśnie powstała zjeżdżalnia oraz zabawa w teatrzyk i sklep. Ale na świecie był już wtedy Kajtek i o nim też nie mogliśmy zapomnieć. Zaczął bawić się samochodami i pomyśleliśmy o dodaniu odpowiednich wycięć przy podłodze helpera. Dzięki temu ten mebel pełni dzisiaj również funkcje garażu i tunelu dla samochodów oraz pociągów.  

A jak powstał Wasz drugi flagowy mebel, czyli parawan 4 w 1? 

Parawan 4 w 1 powstawał etapami. Zaraz po przeprowadzce do nowego domu dzieci zajmowały wspólny pokój. Chcieliśmy wydzielić im dwie strefy i w ten sposób powstał pomysł na parawan. Według nas idealnie wpisywały się w to kamienice gdańskiej starówki. Tu znowu nie chcieliśmy poprzestać na meblu jednofunkcyjnym i powstał pomysł regału. Złożyliśmy dwie skrajne kamienice i dołożyliśmy 4 półki. Po chwili składania prototypu regału, gdy włożyłam pierwszą półkę pomiędzy kamienice, mój tata, który pomaga nam na co dzień w firmie, krzyknął „Eureka! Mamy biurko!”. A kilka dni później mieliśmy sesję zdjęciową i koleżanka, która po raz pierwszy zobaczyła nasz regał powiedziała, że to śliczny domek dla lalek i w ten sposób powstał pomysł dodania trzech pionowych ścian, co utworzyło domek dla lalek o dziesięciu pokojach.  

Dlaczego zdecydowaliście się Państwo na produkcję mebli dla dzieci? Wynika to ze zbyt ograniczonej oferty na rynku, z poszukiwania niszy czy po prostu filozofii Państwa rodzicielstwa?  

Bardzo spodobał nam się pomysł wielofunkcyjności. Zauważyliśmy, że takich rzeczy brakuje na rynku, a przy dzieciach jest to ważne. Nie skupialiśmy się tylko na tym, aby mebel służył na lata, ale również na tym, w jaki sposób można go inaczej wykorzystać, czyli zamienić w inną zabawkę. Dobrym przykładem jest krzesełko Domek, do którego dostawimy zjeżdżalnię i mebel staje się dwupoziomowym parkingiem czy garażem dla małych samochodów. Kiedy zrobiliśmy już krzesełko, stolik nie mógł być zwyczajnym stolikiem, więc powstały podcięcia w nogach, tak aby można było zrobić tunel dla pociągów.

 Jak zmienił się Państwa tryb życia, odkąd prowadzicie „My Mini Home”?  

Nasze życie zmieniło się bardzo. Budowanie nowej marki przy dwójce małych dzieci to spore wyzwanie. Dużo pracujemy wieczorami, gdy dzieci już smacznie śpią. Chciałabym przy okazji zwrócić uwagę na to, że wszystko robimy sami i niczego nie zlecamy firmom zewnętrznym. Nawet logo także zostało wymyślone w 100% przez nas. Sami jeździmy i kupujemy potrzebne materiały, sami projektujemy, malujemy, obrabiamy. Bardzo dużo uczymy się metodą prób i błędów, a zanim wypuścimy produkt do sprzedaży, długo go testujemy, sprawdzamy i ulepszamy. Sami robimy też zdjęcia i przygotowujemy do tego celu pokoje w naszym domu. Prowadzenie mediów społecznościowych, obróbka zdjęć, odpisywanie na wszystkie maile klientów oraz osób zainteresowanych współpracą również zajmuje sporo czasu. 

 Jakie są zalety i ewentualne wady prowadzenia takiej działalności? 

To, co robimy ma kilka ważnych dla nas zalet. Po pierwsze jest to satysfakcja z tworzenia czegoś od początku własnego. Po drugie dobrze jest nie być od nikogo zależnym i pracować na swój własny rachunek. Sami wyznaczamy sobie czas pracy, a przy jednoczesnym wychowywaniu dzieci odgrywa to bardzo ważną rolę. Czujemy się też spełnieni, bo mamy możliwość realizacji mebli, jakie tylko przyjdą nam do głowy. No i na końcu procesu czeka na nas uśmiech dzieci, a nasze dwójka uśmiecha się już w trakcie trwania procesu, bo w nim aktywnie uczestniczy. Wada? Chyba tylko to, że brakuje mi chwili dla siebie, ale poczekam, aż dzieci trochę urosną.

 Jak wygląda podział obowiązków w Państwa firmie?  

My Mini Home” to 3 osoby: ja Kasia, mąż Bartek i mój tata Andrzej. Dzieci na co dzień są w żłobku, a Bartek pracuje na etacie, dlatego pomaga wieczorami oraz w weekendy. Jego działka to malowanie. Bo nasze produkty, mimo że wycina je maszyna frezująca CNC, są przygotowywane i wykańczane ręcznie. W projektowaniu bardzo dużą role odgrywa Andrzej, który z wykształcenia jest grafikiem reklamy. Każdy projekt szkicuje w starym stylu, ołówkiem na kartce, a ja przenoszę to później do Corela. I tak powstaje prototyp, który wymaga ręcznej obróbki. Poza tym staramy się z tatą regularnie organizować sesje zdjęciowe i obróbka tych zdjęć to także moja działka. Tak więc moja codzienność to praca przy komputerze obsługującym maszynę. Nasze metody łączenia mebli to ogromna precyzja, w skali do jednej setnej milimetra, co wymaga z mojej strony bardzo dużego skupienia. Dlatego projektowanie to już sama przyjemność. Przy drugim komputerze pracuję nad zdjęciami, social mediami i prowadzę firmową korespondencję. 

 W jaki sposób Pastwa dzieci uczestniczą w procesie powstawania mebli oprócz testowania? Lubią obserwować proces produkcji, a może wykonują też jakieś proste czynności?  

Apolonia najbardziej lubi wbijać z dziadkiem kołki w parawan edukacyjny, ma nawet swój mały czerwony młotek. Lubi też malowanie. Ma swój zestaw pędzelków i karton z odpadkami sklejki, które zostają po produkcji. Natomiast Kajtek uwielbia obserwować maszynę w akcji.  

Metoda Montessori to myśl przewodnia Państwa działalności. Dlaczego odegrała tak ważną rolę przy budowaniu marki?  

Pola to pierwsza wnuczka w rodzinie, więc nie ukrywam, że od małego posiadała dużo zabawek jako efekt szaleństwa dziadków i prababć. Zauważyłam, że większością z nich się nie bawi lub szybko traci nimi zainteresowanie. Drażniło mnie to, że w pokoju półki uginały się i nie było już miejsca na kolejne zabawki. Zaczęłam czytać w internecie na temat zabaw z dziećmi odpowiednich do ich wieku. Szybko natknęłam się na nauki włoskiej lekarki Marii Montessori, która swoje odkrywcze zasady zabaw z dziećmi nakreśliła i stosowała już ponad 100 lat temu. Zrozumiałam, że Montessori preferuje minimalizm. Ważniejsze od ilości zabawek jest to, jakie one są. Od tamtej pory zabawki Poli zostały ograniczone, wybrałam te najciekawsze, edukacyjne. Ułożyłam je na półkach tak, aby miała do nich łatwy dostęp i właśnie wtedy poszczególne zabawki zaczęły ją dłużej interesować. To był ten moment, w którym przekonaliśmy się, że to działa i metoda Montessori stała się nam bliska. Szybko przełożyło się to na odpowiednie urządzanie pokoi dzieci, czyli podział na strefy spania, czytania i zabawy. I właśnie w tym momencie zrodziła się potrzeba parawanu, który sprawdza się do dzisiaj. Podobnie było z półką na książki. Ustawiliśmy Poli część książek w sposób tradycyjny, czyli grzbietami, a część stroną tytułową. Zawsze wybierała tę książkę, której okładkę widziała. To kolejna inspiracja naszego dziecka w kierunku Montessori – stworzyliśmy półki na książki, tradycyjnie z elementem kamienic. Także naszym „ośrodkiem doświadczalnym” w tworzeniu marki jest nasza codzienność i potrzeby dzieci. Myślę, że dlatego „My Mini Home” jest często nazywane przez nas naszym trzecim dzieckiem. Doceniliśmy proste zabawki, które mają mnóstwo możliwości na wspólnie spędzony czas. Czasem wystarczy tylko ruszyć wyobraźnię, bo to ona właśnie najczęściej nas ogranicza.

 Z czego i w jaki sposób powstają meble w „My Mini Home”?  

Wszystkie nasze produkty zrobione są z liściastej sklejki, która posiada atesty i certyfikaty jakości. Używane farby oraz lakiery są ekologiczne, wodne i posiadają atest PTA. Są rekomendowane dla zabawek. Produkcja naszych mebli odbywa się w kilku etapach: ręczne malowanie płyty sklejki, wycinanie przez maszynę, ręczna obróbka – szlifowanie oraz ręczne malowanie bezbarwnym lakierem dla zabezpieczenia. Staramy się generować jak najmniejszą ilość odpadów, dlatego między innymi wpadliśmy na pomysł produkcji mebelków dla lalek z odpadków. Są one dodatkiem przy zakupie domku dla lalek. Zdecydowaliśmy się również na zastrzeżenie naszych wzorów w EUIPO.

Pełną ofertę My Mini Home znajdziecie TU, po więcej zdjęć zapraszamy TU.

Zdjęcia: Aneta Zamielska