01.09.2018

Wnętrze, które zachwyca! Poznaj bliżej Lavien home decor

Monikę Panek możecie znać z Instagrama, tam pod nazwą @Lavien_home_decor znajdują się piękne zdjęcia jej mieszkania. To kopalnia inspiracji w urządzaniu wnętrz. Na co dzień Monika realizuje wizje klientów, ale we własnym domu kieruje się swoim gustem. Tam królują jej pomysły. Jak sama przyznaje częste wizyty za kulisami Teatru Muzycznego w Lublinie bardzo pomogły małej, ciekawskiej dziewczynce, rozwinąć fantazję i wrażliwość na piękno. Teraz to procentuje.

 Kto zaszczepił w Tobie miłość do pięknych rzeczy?

Trudno jest mi jednoznacznie wskazać taką osobę. Kobiety w mojej rodzinie, pomimo trudnych czasów były bardzo twórcze i dbały o swoje mieszkania. Potrafiły zrobić coś z niczego. Szyły dekoracje, dziergały na szydełku, malowały oraz robiły kilimy. Kiedy mama robiła na drutach siadałam obok i przyglądałam się temu z ogromną ciekawością. Pierwsze moje oczka i wzory powstawały pod jej okiem. Potem doszło szycie na maszynie, haft, wypalanie w drewnie i mnóstwo innych rzeczy. Miałam w sobie ciągły niedosyt tworzenia i odczuwam go do dnia dzisiejszego.

Z drugiej strony myślę, że bardzo częste wizyty w lubelskiej operetce, gdzie pracowała moja babcia, również mogły mieć duży wpływ na moją dzisiejszą pasję. Oglądałam te wszystkie bajkowe występy zza pleców oświetleniowca. Towarzyszyła im muzyka, dekoracje, piękne stroje i magiczny klimat.

Skąd pomysł na to, aby z taką pasją stylizować swoje mieszkanie?

Zawsze lubiłam tworzyć. Życie jednak nie pozwoliło mi rozwijać się w kierunku plastycznym. Całą swoją pasję przelałam po ślubie na nasz pierwszy wspólny pokój. Urządziłam go i sprawiło mi to ogromną radość. Z czasem doszedł drugi pokój, potem stancja i w końcu całe mieszkanie. Za każdym razem podchodzę do tematu urządzania wnętrz z takim samym uczuciem ekscytacji.

Jaki jest Twój ulubiony styl?

Byłabym niesprawiedliwa gdybym wskazała tylko jeden, którym jestem zafascynowana. Ale z naszymi upodobaniami jest podobnie jak ze smakiem. Podobno co siedem lat zmieniają się o wiele stopni. We własnych kątach lubię mieszankę stylu rustykalnego, vintage, wabi-sabi i effortless. Jednak podczas zmian u klientów z przyjemnością sięgam po inne style. Każde wnętrze musi pasować do właścicieli i moda jest tu kiepskim doradcą.

A więc co bierzesz pod uwagę kiedy podejmujesz się kolejnego zlecenia?

Urządzanie wnętrz wydaje się bardzo prostym zajęciem. Jest to jednak praca, w której trzeba mieć na uwadze wiele aspektów z życia klientów. Jeżeli mam taką możliwość, to lubię odrobinę poznać ich od strony prywatnej. Często zwracam uwagę na sposób ubierania, bo dzięki  temu można odczytać styl i kolorystykę, w których czują się dobrze. Potem przychodzi pora na omawianie przyszłego wyglądu wnętrza. Podczas tego etapu muszę wziąć pod uwagę ich zainteresowania, czas jaki spędzają we własnym domu, czy mają małe dzieci albo zwierzęta. Bardzo ważne jest również uwzględnienie sfery towarzyskiej klientów. Gdy już wszystko zbiorę w jedną całość, mogę brać się za projekt .

Jak na Twoje pomysły reaguje Twoja rodzina?

Czasami mam wrażenie, że kiedy widzą błysk w moich oczach i gorączkę podczas przemian, to nawet jeśli coś im się nie do końca podoba to wolą to przemilczeć, niż sprawić mi przykrość. Doskonale mnie znają więc wiedzą, że najdalej za kilka miesięcy znowu będę coś zmieniać. I za to kocham ich najbardziej. Ale tak szczerze mówiąc, to wydaje mi się, że gdyby źle czuli się w tym mieszkaniu, wyczułabym to i coś zmieniła.

Gdzie szukasz inspiracji?

Najczęściej podczas przeglądania ulubionych profili na Instagramie. Niestety nie mam teraz tak dużo czasu, żeby spokojnie pobuszować w Internecie albo chodzić po sklepach. Kiedyś kupowałam prawie wszystkie wydania magazynów wnętrzarskich i z ciekawością je przeglądałam. Po kilku latach zrobiło się ich tyle, że zaprzestałam kupowania kolejnych numerów. Ale przyznaję, że wielka ich sterta nadal leży w sypialni.

Czy zdarzyło Ci się zrobić coś, co nie do końca okazało się trafne?

Takie wpadki zdarzają się bardzo często, zazwyczaj jest to nietrafiony kolor farby do ścian lub mebli. Na szczęście wszystko da się powtórnie przemalować, więc traci na tym tylko mój czas, a nie wnętrze.

Wiem, że wiele z przedmiotów w Twoim domu zrobiłaś sama lub z pomocą męża.

Można śmiało powiedzieć, że jest tych przedmiotów i mebli bardzo dużo. To kolejny dowód na to, że moja pasja tworzenia nigdy nie jest zaspokojona. Lubię eksperymentować, nadawać przedmiotom nowe funkcje, przerabiać to, co inni uznaliby za kompletnie nieprzydatne. Jest to dla mnie zabawa, która za każdym razem sprawia mi ogromną przyjemność. Oczywiście efekty bywają różne, więc na dłużej pozostają z nami tylko te rzeczy, które nam się naprawdę podobają.

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Najbardziej jestem dumna wtedy, kiedy podołałam kolejnemu wyzwaniu i wykonam coś swojego, bez szkoleń, bez warsztatów, bez odpowiednich warunków i narzędzi. A jeśli podoba się to jeszcze  innym, to wtedy jest to dla mnie ogromne wyróżnienie.

Czy jesteś z zawodu stylistką wnętrz?

Nigdy nie kształciłam się w tym kierunku. Wszystko to, czym zajmuję się obecnie jest owocem moich osobistych zainteresowań i pasji. Więc tym bardziej mi miło, że inni bardzo chętnie korzystają z moich rad podczas urządzania własnych domów. Myślę, że bardziej liczy się w tej branży zmysł estetyczny i trafne pomysły niż teczka wypełniona dyplomami z kursów.

Wiem, że Twoje dzieci są już starsze, ale gdy były małe urządzałaś im pokoje. Jak to robić, aby wraz z wiekiem dzieci nie tracić czasu i nie wydawać fortuny na odnawianie ich pokoi?

Myślę, że największym błędem rodziców przy urządzaniu pokoików dla swoich pociech jest to, że nie zdają sobie sprawy z tego, że nasze dzieci rosną bardzo szybko. Chcąc być ciągle na topie z wystrojem tracą mnóstwo pieniędzy na meble, które nie ”rosną” razem z dzieckiem. Do tego całe mnóstwo dekoracji i bibelotów, na które szkraby i tak nie zwracają uwagi, bo są na to zwyczajnie za małe. Świetnie rozumiem stan euforii jaki towarzyszy podczas urządzania tych pokoików, bo sama przechodziłam to dwukrotnie. Warto jednak przy malowaniu ścian i wyborze mebelków stosować neutralne barwy. Zawsze powtarzam klientom, że to głównie dodatki tworzą klimat wnętrza. O wiele taniej i prościej jest zmienić pokoik odpowiednim ich doborem niż przemalowywać co dwa lata róż, czy zieleń na ścianach. Dobrze jest dostosowywać je odpowiednio do wieku dziecka, nie kupować rzeczy pod wpływem chwilowego impulsu czy ”na wyrost”. Takie podejście ma również inną zaletę, sprzyja lepszej obserwacji naszych dzieci. Szybciej dostrzegamy czym się obecnie interesują, co ich pochłania, jakie lubią kolory i faktury. Przy nadmiarze zabawek i dekoracji nie zauważymy tego tak dokładnie. Rodzice muszą pamiętać o jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy. Mianowicie dzieci uczą się wrażliwości, postrzegania otoczenia i estetyki od małego. To jak rodzice pokażą im świat zależy głównie od nich.

Zdjęcia: Archiwum prywatne