08.06.2018

Kolor ścian a rozwój dziecka

Kolor ścian ma kluczowe znaczenie w urządzaniu pokoju dla dziecka. A przynajmniej powinien mieć. To w jakich wnętrzach przebywamy i w jakiej tonacji utrzymane są nasze ściany zdecydowanie wpływa na nasze samopoczucie. Jeszcze do niedawna królowało przekonanie, że im jaskrawiej urządzimy dziecięcą sypialnię i im więcej kwiatków, ptaszków, czy serduszek się w niej znajdzie tym lepiej. Na szczęście odchodzi się już od takiego podejścia. Dzisiaj dominują łagodne szarości, neutralne pastele i ponadczasowa biel.

Kiedy dorastałam w latach 90., mieszkałam w pokoju, gdzie wszystkie meble i dodatki znalazły się trochę przypadkiem. Nikt tego nawet nie zauważał, ponieważ architektura wnętrz była wtedy zjawiskiem dość egzotycznym w naszym kraju, zarezerwowanym dla pewnych kręgów. Nieco później, gdy na ekranach kin triumf święciły kolejne produkcje Disney’a, pokój mojej młodszej siostry zaczął już nabierać kształtów i  przypominał domek dla lalek. Podobnie zresztą wyglądały wtedy wszystkie inne pokoje jej koleżanek ze szkoły. Dziewczynki oczywiście lubowały się w różnych odcieniach różu, które można było dostrzec nie tylko na ścianach, ale również zasłonkach, narzutach na łóżko i oczywiście meblach. Było słodko, aż do znudzenia. Pokoje chłopców znajdowały się za to na drugim biegunie kolorystycznym. Dominowały w nich różne tonacje chłodnych błękitów, przełamane kolorowymi plakatami z piłkarzami, czy superbohaterami z kreskówek. Wszystkie wydawały się podobne, bo wszyscy podążaliśmy ślepo za panującymi wówczas trendami. Nie obwiniałabym za to biednych rodziców, którzy być może wcale nie mieli ochoty urządzań sypialni dzieci w taki właśnie sposób. Po prostu w latach 90. panowała dość wyrazista moda, której mało kto mówił stanowcze „nie”. Na szczęście stereotypowe różowo-niebieskie ściany stają się powoli przeżytkiem i rodzice podążają za nieco innymi trendami. Dziś bez wątpienia na czasie są proste, minimalistyczne skandynawskie wnętrza. Nuda? Trudno. Moim zdaniem lepsza jest „bezbarwna” Skandynawia niż kolorystyczny lunapark. Psychologowie też są takiego zdania.

Słyszeliście kiedyś o koloroterapii? To metoda leczenia kolorami różnych schorzeń. Jej skuteczność nie jest naukowo potwierdzona i nie wiadomo, jaki naprawdę ma wpływ na nasze zdrowie. Mimo braku twardej metodologii wiele osób uważa ją za ciekawą alternatywę. I nie jest to wymysł ostatnich lat. O terapii kolorami wiedzieli już przedstawiciele starożytnych kultur. Pierwsze wzmianki o tym sposobie leczenia pochodzą ze starożytnego Egiptu. W XX wieku największym propagatorem koloroterapii był amerykański naukowiec hinduskiego pochodzenia Dinshah Ghadiali, który w 1933 napisał książkę „The Spectro Chrometry Encyclopedia”. Wyjaśnił w niej szczegółowo na czym polega leczenie kolorami i jak pomóc pacjentom z różnego rodzaju schorzeniami. Do dzisiaj wiele osób po nią sięga i traktuje jak kopalnię wiedzy. Czy koloroterapia faktycznie działa, tego nie wie nikt. Wszystko jest oparte na eksperymentach. Psychologowie są jednak zdania, że to w jakich wnętrzach przebywamy i jakie kolory nas otaczają ma bez wątpienia ogromny wpływ na naszą kondycję psychiczną.

W latach 70. przeprowadzono wiele badań, polegających na przeanalizowaniu zachowań ludzi zamkniętych w pokojach z różnymi kolorami ścian. W najsłynniejszym z nich podzielono uczestników na grupy i skierowano do pomieszczeń pomalowanych na czarno, zielono i żółto. Okazało się, że najgorzej czuły się osoby z sali żółtej, w której doszło do rozbojów. Według wielu teorii właśnie ta barwa wpływa bardzo niekorzystnie na ludzi, ponieważ może wzbudzać niepokój, a nawet mdłości. Podobnie zły wpływ na nasze samopoczucie ma pomarańczowy i czerwony. Barwy te pobudzają, mogą irytować i sprawiają, że trudno odpoczywać we wnętrzach, gdzie dominują takie odcienie. Architekci wnętrz zdecydowanie odradzają zarówno kanarkowe, jak i krwisto czerwone ściany, tym bardziej w pokojach dziecięcych. Dziecko może tam nie tylko źle spać, ale być również poddenerwowane. Zupełnie inaczej sprawa wygląda z błękitem, który wciąż najczęściej można spotkać w polskich sypialniach. Błękit uspokaja, odpręża, a nawet obniża ciśnienie krwi.

O poradę w kwestii wyboru koloru ścian poprosiłam mamę i architektkę wnętrz Agnieszkę Żyłę, właścicielkę pracowni „Art of Home”, która często pomaga swoim klientom w stworzeniu odpowiednich wnętrz dla dzieci. Co najczęściej wybierają i czym się kierują? Bez wątpienia młodym rodzicom zależy na tym, by ich pociechy miały swój kąt, w którym zarówno będą mogły się pobawić, ale przede wszystkim odpocząć. A że jak wiadomo sen maluchów jest zagadnieniem niezmiernie ważnym dla każdego, młodzi rodzice zrobią więc wszystko, by stworzyć idealne warunki dla dzieci do zdrowego snu.

„Jeśli mówimy o trendach, to zdecydowanie od kilku sezonów dominuje stylistyka skandynawska. Klientom często podobają się jasne, proste wnętrza, gdzie ściany są pomalowane na biało. Pojawiają się również szarości i delikatne pastele. Na szczęście odeszło się od żółtych ścian z niebieskimi paskami, czy lamperiami. Moi klienci najczęściej wybierają dla dzieci jasne ściany z drewnianymi elementami wyposażenia. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ pokój dziecka powinien mieć neutralny charakter, tym bardziej że i tak będzie ekstremalnie kolorowy. Dobrze wiemy, że dzieci mają całą masę zabawek, klocków, czy pluszaków. Chodzi o to, aby nie dostarczyć dzieciom zbyt dużej ilości bodźców i nie wprowadzić do ich życia chaosu” – uważa Agnieszka Żyła. Zauważyła również, że rodzice przestają powoli myśleć utartymi schematami i nie trzymają się kurczowo różu dla dziewczynek i błękitu dla chłopców. Tym bardziej, że ten kolorystyczny trend wszedł do naszej kultury stosunkowo niedawno. W latach 40. XX wieku przeprowadzono badania, które wykazały, że róż wydaje się bardziej atrakcyjny dla dziewczynek i chętniej sięgają po zabawki w tym kolorze. Niebieski przyciągał częściej spojrzenia chłopców. Wcześniej przez setki lat myślano jednak na odwrót. W związku z tym, że szaty małego Jezusa były różowe, tak właśnie ubierano chłopców. Dziewczynki z kolei miały wyglądać na podobieństwo Maryi, którą przedstawiano w błękitnym płaszczu. „Różowe ściany wciąż faktycznie pojawiają się w pokojach dla dziewczynek, ale raczej mało kto trzyma się dzisiaj sztywnego podziału na kolory ze względu na płeć. Dzisiaj młodzi rodzice wybierają różnego rodzaju pastele. Na ścianach coraz częściej spotykamy miętę, czy szarości. Popularne stały się również tapety w delikatne wzory. Kiedy klienci pytają mnie o radę, jak zaprojektować sypialnię dziecka, powtarzam im, że stworzenie neutralnego wnętrza jest nie tylko ważne ze względu na samopoczucie ich dzieci, ale także taka przestrzeń posłuży na dłużej. Jest mniejsze ryzyko, że szybko znudzi się dorastającym dzieciom” – zauważa Agnieszka. Poza tym jasne ściany wcale nie muszą być nudne. W sklepach wnętrzarskich znajdziemy całą masę ciekawych naklejek w różnych rozmiarach, które będą idealnie wyglądały w jasnych pomieszczeniach. Konary drzew, zwierzęta, figury geometryczne, kwiaty – jest w czym wybierać.

Czego więc unikać? Psychologowie odradzają wspomnianą już wcześniej czerwień, czy czerń. Jeśli jednak dziecko, a raczej rodzic ma silną potrzebę wprowadzenia większej ilości kolorów do życia ich dziecka, to też jest na to metoda. Warto to tylko zrobić z głową. „Pamiętajmy o tym, by unikać wyrazistych kolorów, ale jeśli już bardzo chcemy je mieć, to pomalujmy na przykład tylko jedną ścianę. Gdy położymy dziecko spać w pokoju, gdzie dominować będzie czerwień, to możemy być pewni, że tam nie odpocznie i będzie się budziło. Lepiej sprawdzi się już niebieski, czy zielony. Wybierajmy kolory natury” – podsumowuje architektka Agnieszka Żyła. 

Decyzja o wyborze koloru ścian może być podyktowana modą. To dobrze i źle. Aktualne trendy na szczęście pokrywają się z teoriami psychologów, którzy zdecydowanie polecają neutralne, jaśniejsze barwy. Pamiętaj jednak, że najważniejsze jest samopoczucie Twojego dziecka. Kto wie, może pomarańczowe ściany wcale nie będą dla niego działały pobudzająco i prześpi spokojnie w takim pokoju niejedną noc? Zanim więc podejmiesz decyzję o wyborze koloru farby, poobserwuj i zobacz, w jakim otoczeniu najlepiej czuje się Twój maluch.

W naszym sklepie dostępna jest miętowa lampka w kształcie samochodu z powyższego zdjęcia.

 

Zdjęcia: Helena Ludkiewicz, Iwona Sokulska / Dekornik