16.07.2018

Mamy prawa: jak polskie prawo chroni kobiety w ciąży i matki?

Po skończonym urlopie rodzicielskim chcesz wrócić do pracy. Nie wiesz, jakie prawa ci przysługują? Co zrobić, aby mieć prawo do przerwy na karmienie? Ile dni wolnego przysługuje z tytułu opieki nad dzieckiem? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziesz na blogu matkaprawnik.pl. Prowadzi go Katarzyna Łodygowska. Prawniczka, która blogerką została (choć mówi, że w ogóle nie identyfikuje się z tym pojęciem), bo sama nie mogła znaleźć miejsca w sieci, gdzie zebrane byłyby wszystkie przepisy dotyczące praw matek i kobiet w ciąży. Mama, która powoli odnajduje się w podwójnym macierzyństwie. Ma naturę społecznika. Dlatego pomaga kobietom po poronieniach i stracie dziecka, planuje założenie fundacji wspierającej kobiety, a w Dzień Matki, spontanicznie zorganizowała akcję wsparcia dla mam przebywających ze swoimi chorymi pociechami w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Z Kasią umawiam się w bawialni jednego z warszawskich centrów handlowych. Mamy spotkać się o 11, ale biorę poprawkę na to, że mama dwóch córeczek, Heli, która ma 2,5 roku i sześciotygodniowej Ali, może przyjść mocno spóźniona. Nie wiem, jak Kasia to robi, ale pojawia się punktualnie. Ubrana w dżinsową sukienkę, z uczesanymi włosami, lekkim makijażem. Nijak nie przypomina zakopanej w domowych pieleszach kobiety w połogu. Aż trudno uwierzyć, że urodziła zaledwie sześć tygodni temu i sporo czasu spędziła z chorą Alą w Centrum Zdrowia Dziecka. Właśnie jej pobyt w warszawskiej placówce i akcja, jaką zupełnie spontanicznie tam zorganizowała, jest naszym pretekstem do spotkania.

SZYBKA AKCJA

Jak 13 tysięcy innych osób, śledzę profil Kasi na Instagramie. W maju Matka Prawnik pokazała, jak wygląda lodówka w pokoju socjalnym na jednym z oddziałów w Centrum Zdrowia Dziecka. Przeładowana, to mało powiedziane. – Na oddziale z dziećmi było dwadzieścia mam. Do dyspozycji jedno pomieszczenie socjalne, jedna lodówka. Jak wyjmowałaś swoje jedzenie, miejsce błyskawicznie było zajmowane, albo połowa zawartości wypadała na podłogę. Pokazałam to na Instastories. Nie narzekając, tylko pytając, czy znajdzie się ktoś, kto podaruje drugą lodówkę. Błyskawicznie odpowiedziała firma Beko – wspomina Kasia. – Nie wiem, jak to zrobili, bo nikt ich nie oznaczał! Ja uważam, że to magia. Magia mediów społecznościowych – śmieje się. Ten jeden post uruchomił lawinę zgłoszeń z chęcią pomocy. – Wtedy pomyślałam, że trzeba zorganizować coś na Dzień Matki. Bo w centrum jest sporo wydarzeń dedykowanych dzieciom. A mamy są trochę pozostawione same sobie – przyznaje. W czwartek, 24 maja, znów w mediach społecznościowych, Kasia zaproponowała zorganizowanie oddziałowego Dnia Matki. Czasu było niewiele. Reakcja znowu przerosła najśmielsze oczekiwania. – W sobotę do mam dotarły segregatory pediatryczne od Mamy Ginekolog, piękne koszulki do karmienia od Milk and Love, kwiaty. Pewnie byłoby tego dużo więcej, gdybym zabrała się za organizację wcześniej. Ale był to moment, gdy Ala miała operację, więc miałam inne rzeczy na głowie. Za rok zrobimy w Centrum Zdrowia Dziecka dzień matki z prawdziwego zdarzenia! – planuje Kasia.

MARZENIA TRZEBA SPEŁNIAĆ, SAME SIĘ NIE SPEŁNIAJĄ

Z resztą planów, jak na młodą mamę przystało, ma wiele. Blog matkaprawnik.pl z pewnością nie będzie zwieńczeniem jej kariery. Raczej początkiem. Zwłaszcza że będąc na oddziale z innymi mamami, szybko utwierdziła się w przekonaniu, że wiedza na temat praw kobiet w ciąży i po porodzie nadal jest niewielka. – Żadna z tych kobiet, które poznałam w szpitalu, nie wiedziała, że po upływie ośmiu tygodni od narodzin dziecka, jeśli nadal dziecko nadal pozostaje w szpitalu albo trafia do niego po upływie tego terminu, można macierzyński przerwać. Na ten czas mama może wziąć zwolnienie na siebie czy zwolnienie na dziecko w zależności od wskazać lekarskich. A po wyjściu ze szpitala ten macierzyński (razem z zasiłkiem) „odwiesić” i wykorzystać tyle czasu, ile jej zostało, lub tyle ile upłynie do kolejnej hospitalizacji. Podobnie jest z rodzicielskim tylko bez konieczności upływu 8 tygodni. Wystarczy złożyć odpowiedni wniosek do pracodawcy i dołączyć do niego zaświadczenie lekarskie o pobycie w szpitalu. Lekarz prowadzący powinien je wydać od ręki. Byłam zdziwiona, że nikt o tym nie wie – wspomina.

Właśnie z potrzeby informowania mam o ich prawach powstał blog matkaprawnik.pl. Gdy Kasia była w ciąży z Helą, sama szukała informacji o urlopie macierzyńskim, zasadach, zasiłkach. Nigdzie nie znalazła strony, która zbierałaby całość przepisów. Zaczął rodzić się pomysł założenia bloga. – Miałam bardzo specjalistyczną wiedzę, którą chciałam się dzielić, zwłaszcza po tym, jak poszłam na szkolenie z rozszerzania diety niemowlaka, które trwało dwie godziny, dało mi bardzo konkretną wiedzę, nie kosztowało wiele. Pomyślałam, że mogłabym robić podobne szkolenia w swojej tematyce. Aż pewnego dnia, a raczej – nocy, jesienią obudziłam się o 3 nad ranem, obudziłam mojego Radka i zapytałam: “Zrobisz mi stronę?”. On tylko odpowiedział: “A mogę zrobić jutro?” – przypomina ze śmiechem. Na jej szczęście mąż na projektowaniu stron zna się o wiele lepiej niż Kasia. – Gdybym miała to sama zrobić, pewnie nadal bym pracowała nad projektem – zdradza, że techniczna strona prowadzenia bloga to dla niej pole minowe. Ciągle się uczy, media społecznościowe to miejsce eksperymentów. Jak widać po akcji w Centrum Zdrowia Dziecka – całkiem skutecznych. Można więc wnioskować, że kolejne przedsięwzięcia będą równie udane. A plany są spektakularne. – Marzy mi się, żeby stworzyć fundację, która będzie wpierała kobiety w ciąży i matki na każdym etapie. Te, które poroniły, czy urodziły martwe dziecko, te które po skończonym urlopie rodzicielskim nie mają gdzie wracać, te które chcą łączyć wychowanie dziecka z pracą na niepełny etat – wylicza. – Takie centrum praw kobiet. Na miejscu będzie prawnik, psycholog, doradca zawodowy, doradczyni laktacyjna, a oprócz tego plac zabaw, może animator, który zajmie się dziećmi, gdy mama będzie planowała przyszłość – marzy Matka Prawnik.

Zdaniem prawniczki, od strony przepisów, zdecydowanie lepszą sytuację i ochronę mają zapewnioną kobiety w ciąży, niż te, które już urodziły. A w najgorszej sytuacji są matki zatrudnione na umowy cywilno-prawne i posiadaczki własnych firm. – Sytuacja kobiet w ciąży jest niezła. Dołożyłabym ochronę kobiety w ciąży pracującej na umowę zlecenie, na takich samych warunkach jak jest to zagwarantowane w kodeksie pracy. Zarówno kobiety, jak i pracodawcy nie wiedzą, że koszty “utrzymania” w firmie kobiety w ciąży przebywającej na zwolnieniu lekarskim, są od początku przerzucone na ZUS. Ponadto wystarczy mieć aktywną umowę w dniu porodu, aby mieć coś więcej niż tylko “kosiniakowe” – wyjaśnia. – Najwięcej moich klientek to mamy, które chciałyby wrócić do pracy, ale nie mogą. Bo pracodawca twierdzi, że ich stanowisko pracy zostało zlikwidowane, mimo iż ktoś pracuje na ich miejscu. To pozorna likwidacja, bo osoba, która została zatrudniona “na zastępstwo” za mamę, nadal ma pracę, a stanowisko istnieje. Wtedy wkraczam ja.

MOMENT WYBORU

Oczywiście, z punktu widzenia prawa taka sytuacja jest niedopuszczalna. Ale pracodawcy mają sporo sposobów obejścia przepisów. – Co gorsza, po te nieuczciwe ruchy sięgają firmy, które szczycą się prorodzinnym podejściem, wspieraniem kobiet – zdradza Kasia. – Prawo gwarantuje nam powrót na to samo stanowisko i takie samo wynagrodzenie. I właśnie w tej dziedzinie udzielam mnóstwa porad. Mówię mamom co mogą, czego nie mogą, czego mogą się spodziewać. Czasami idę z nimi na pierwszą rozmowę, jako wsparcie, gdy pojawiają się sygnały, że z powrotem do pracy może być kłopot. Bo pracodawca zawsze jest tą stroną silniejszą i dużo mam czuje się pewniej, mając kogoś po swojej stronie. Bywa, że doradzam, jak najkorzystniej rozstać się, gdy kobieta decyduje, że nie chce pracować w miejscu, gdzie nie jest mile widziana, a jednocześnie nie chce iść do sądu pracy – wylicza. Choć to ostatnie rozwiązanie wcale nie jest najgorsze. Sądy pracy działają dość sprawnie, zwłaszcza w małych miastach. I często opowiadają się po stronie kobiet. – Nie przegrałam żadnej sprawy, gdzie reprezentowałam kobietę w ciąży – mówi.

Ale są też mamy, dla których macierzyństwo jest tak satysfakcjonujące, że nie wyobrażają sobie powrotu do pracy na pełen etat. – Albo tak jak ja, dopiero po porodzie znajdują w sobie siłę i odwagę, by założyć własny biznes, chcą realizować swoje pasje – dodaje Kasia. – Jeśli dziewczyny nie chcą wracać do pracy, doradzam im co zrobić. Mogą pójść na urlop wychowawczy i dorabiać w domu, bo prawo daje nam taką możliwość. W tym czasie można posłać dziecko do państwowego czy prywatnego żłobka, czy przedszkola. Mogą pracować na wychowawczym: prowadzić działalność gospodarczą, zawierać umowy cywilno-prawne. Zatem opcji jest dość sporo – podsumowuje Matka Prawnik i dodaje, że gdyby ona decydowała o polityce prorodzinnej, inwestowałaby w urlopy wychowawcze, płatne, które dają możliwość godzenia macierzyństwa z karierą zawodową.

WIELKIE PLANY

Przez chwilę rozmawiamy o tym, jak produktywnym momentem są narodziny dziecka. Zwłaszcza tego pierwszego. Kasia niedawno urodziła drugą córkę. I jak dwa lata temu, tak i teraz ma głowę pełną pomysłów. Tylko czasu na ich realizację jest zdecydowanie mniej. Oprócz fundacji, o której rozmawiałyśmy, planuje mocno propagować zatrudnianie mam. Bo badania pokazują, że jest wiele korzyści płynących z zatrudniania ludzi z dziećmi! – Kasia wymienia: umiejętność robienia wielu rzeczy jednocześnie, świetne umiejętności interpersonalne, tworzenie silnych, zgranych zespołów, lojalność, gdy pracownik jest dobrze traktowany. Do tego dochodzi jeszcze kwestia obniżenia kosztów prowadzenia biura, jeśli pracodawca zdecyduje się zatrudnić zdalnie większą liczbę takich pracowników. – Telepraca to mój konik. Chciałabym, aby pracodawcy w Polsce mieli większe zaufanie do pracowników, by pozwalali młodym matkom pracować zdalnie, chociaż dwa dni w tygodniu. Będę do tego przekonywać. Ale póki co, robię w dzieciach – śmieje się Kasia. – I zupełnie mi to nie przeszkadza. Szanuję wybory mam, które po trzech miesiącach chcą wracać do pracy i tych, które chcą z dzieckiem spędzić pierwsze trzy lata. Sama zdecydowałam, że biorę urlop wychowawczy. Nie wróciłam do pracy na etacie, rozwijam własną działalność, prowadzę bloga, udzielam porad. Sporo serca włożyłam w swój pierwszy produkt tj. planer z prawami kobiet. Porady przynoszą całkiem sensowne zyski. Sam blog na razie na siebie nie zarabia, bo odrzucam większość propozycji reklamowych. Na razie obawiam się, że gdybym je akceptowała, wpłynęłoby to negatywnie na moją wiarygodność. W końcu prawnik to specyficzny zawód – wyjaśnia. Jeśli już decyduję się na współpracę, to zawsze mówię o tym wprost moim obserwatorom i czytelnikom, gdyż sama nie lubię, jak jest to sprawa zawaluowana. Czasem tez pytam ich o zdanie czy chcą konkretną rzecz przeczytać, czy zobaczyć i wtedy podejmuję decyzję.

I choć trudno w to uwierzyć, prawniczka, która potrafi trzymać w szachu wielkie korporacje, niezbyt wierzy w swoje możliwości. – Gdy startowałam z blogiem, myślałam, że się nie uda. Potem myślałam, że skoro udzielam tam darmowych porad, dzielę się wiedzą, to nikt nie zgłosi się po poradę płatną. A Teraz radzę sobie całkiem dobrze – przyznaje i dodaje, że jedyne czego jej brakuje, to czas. I czasem – cierpliwość. Choć w to ostatnie nie chce mi się wierzyć. Przez całe nasze spotkanie Kasia była w stanie rozmawiać ze mną, robić mnóstwo dygresji i wracać do głównego wątku rozmowy, zajmować się małą Alą i mieć na oku Helę, która bawiła się z innymi dziećmi. Nic lepiej nie pokazuje, że młode matki są wielozadaniowe!

Zdjęcia: Aneta Zamielska