08.11.2019

Jedno imię, wiele historii

Mam na imię Anna, mam 37 lat, męża Tomka, dwójkę dzieci – Hanię oraz Franka. Mam coś jeszcze – tysiące wydrukowanych książek. Ale zacznijmy od początku…

Jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa imię, nie muszę mówić. Ale opowiem Wam historię, jak ważną rolę odgrywają konkretne imiona w życiu najbliższych mi osób.

Trzy lata temu, kiedy byłam w ciąży z synkiem, na nowo odrodziły się w naszym domu dyskusje na temat „Jak mu dać na imię?”. Z córką Hanną problemów nie było – dla Tomka było to oczywiste – skoro ja jestem Anna, to córka musi być przynajmniej Hanna. I poszło! Szybko i gładko!  Z synem zaś… już tak prosto nie było. Jak w większości rodzin, zaangażowanych w poszukiwania imienia było mnóstwo osób. A najbardziej babcie – Irena i Teresa, wiadomo. Wymyślanie imienia dla dziecka najczęściej zaczyna się od zrobienia listy osób, których… nie lubimy. Później są imiona, które „głupio się rymują”, następnie imiona rodowe i w końcu te, które podobają się nam najbardziej. A czasami wiemy to od razu. Nasza krótka lista była naprawdę krótka. Wszystkich Stasiów, Rysiów i Włodków mój mąż odrzucił w przeciągu minuty. Ja nie byłam dłużna – ani Fryderyk ani Mieszko. Natchnął nas pewien pan w białej sutannie, którego od pewnego czasu obserwowaliśmy w mediach. I tak czekaliśmy na narodziny Franciszka. Spojrzeliśmy z nostalgią na zdjęcie Franka Sinatry, które wisi w naszym domu i mieliśmy pewność – takiej pary ze świecą szukać. Co prawda babcie pytały, czy nie można by dać Franiowi na imię Karol albo Jan Paweł, ale my byliśmy pewni. To był dobry wybór!

To wówczas narodził się pomysł, aby włączyć do życia dziecka inspirujące postacie, które noszą albo nosiły to samo imię. Byliśmy przekonani, że w dzisiejszym zwariowanym świecie istnieją i istnieć powinny IDEAŁY, które swoim życiem czy postawą mogą mieć chociaż minimalny wpływ na życie dziecka. Mało razy opowiadaliście córce czy synowi o pradziadku czy prababci, po których noszą swoje imiona? Jestem przekonana, że nierzadko sięgaliście po biografie znanych osób, aby sprawdzić, czy faktycznie dokonujecie słusznego wyboru. Tak wykiełkował pomysł, aby wydać książkę dla dzieci z inspirującymi biografiami ich imienników. Ale od pomysłu do realizacji minęło dokładnie tyle czasu, ile potrzebuje mama na wyekspediowanie dziecka do przedszkola. I kiedy zbliżał się ten WIELKI dzień (niech żyje grupa Biedronek!!!), spojrzeliśmy w oczy Sinatrze, wznieśliśmy oczy ku niebu i… wróciliśmy do naszego pomysłu.

W pewien wiosenny wieczór, przy dźwiękach Freddiego Mercurego (a tak naprawdę Farrokha Bulsara) w towarzystwie przyjaciółki naszego domu Katarzyny Anny, mamy Filipa (bo to imię brzmi dobrze w każdym języku), powołaliśmy do życia NameYourStory i serię „Jedno imię, wiele historii”. Pół roku – dokładnie tyle zajęło nam wyprodukowanie 10 książek, w które włożyliśmy trzy serca, trzy głowy i trzy pary rąk. Chcieliśmy wspólnie stworzyć projekt nie tylko przyjemny dla oka, ale też przekazujący dzieciom najciekawsze fakty z życia bohaterów w przystępnej formie. Mieliśmy dużo szczęścia – okazało się, że na naszym rodzimym rynku znaleźć można brylanty i te nieoszlifowane – diamenty. Dołączyli do nas graficy (Mariusz, Daniel, Edyta, Paula i Karolina), artyści i pisarze (Agnieszka, Mariusz i Igor), których zaangażowanie i kunszt, mamy nadzieję, docenicie i Wy. Piękne grafiki – wyobrażenia naszych artystów i teksty – pisane wierszem i prozą – tworzą książkę unikatową, idealną na prezent na każdą okazję. Każda z książek zaprasza do świata 10 imienników – tych znanych i mniej znanych, których życie pokazuje, że warto marzyć i co więcej – iść pod prąd, starać się (!!!), nie bać się stawiać czoła przeciwnościom. Są wśród nich malarze, piosenkarki, aktorzy, władcy i zwykli ludzie, którzy swoją postawą udowodnili, że ten świat czekał właśnie na ich ruch. I oni ten ruch wykonali.

Pierwsza seria poświęcona jest najpopularniejszym imionom w Polsce, a są wśród nich: Zuzanna, Zofia, Julia, Anna, Maria, Jan, Aleksander, Antoni, Franciszek i Jakub.

Książka jest zawsze dobrym prezentem i wierzymy w to, że nasz pomysł spotka się z pozytywnym odbiorem dzieci i ich rodziców. Nie bójcie się zabrać Waszych pociech w podróż, która nie zawsze kończyła się dla naszych bohaterów szczęśliwie, ale która pokazała, że bycie dobrym człowiekiem, zaangażowanym, pełnym pasji i marzeń ma sens. W dzisiejszym pełnym sprzeczności świecie, wierzymy, że wartości, które ukryła na swych kartkach seria „Jedno imię, wiele historii”, znajdą swoje miejsce w Waszych, drodzy czytelnicy, sercach.

W imieniu swoim, Tomka i Kasi a także współautorów zapraszam na www.nameyourstory.pl

Do zobaczenia,

Ania, nie Andzia.

Teskt: Anna Staranowicz Cisek

Zdjęcia: Aga Fojudzka