24.01.2019

Zimowa przygodynka: Zakopane

Ferie na start! 

W wielu województwach ferie trwają już w najlepsze, zaraz rozpoczną je kolejne. Jeśli także myślisz o wyjedzie ze swoim maluszkiem i zimowym szaleństwie połączonym z odpoczynkiem i dobrą zabawą, to podpowiemy Ci, gdzie się wybrać. O sprawdzonym miejscu w naszych pięknych polskich górach opowie nasza redakcyjna koleżanka Agnieszka Balbierz, która wraz ze swoimi córeczkami przetarła już nieco zimowe szlaki.

Agnieszko, gdzie spędziliście swoje zimowe ferie z dziećmi?

Te ferie spędziliśmy z naszymi dziećmi w najpiękniejszym zimowym mieście Polski, w Zakopanem. 

Dlaczego zdecydowaliście się wyjechać akurat tam?

Przede wszystkim dlatego, że jeździmy tam często i uwielbiamy tam wracać. Także ze względu na świetne stoki, jak i na to, że pogoda teraz jest w Tatrach przepiękna. No i oczywiście zapierające dech w piersiach widoki i nieodkryte jeszcze szlaki.

Wiemy już, że kochasz góry, ale czy Zakopane jest równie fajne dla dzieci?

Oczywiście, jest tam mnóstwo zajęć, w które można włączyć dzieci. Po pierwsze świetne szkółki narciarskie, na których dzieci mogą stawiać swoje pierwsze kroki w nauce jazdy na nartach – a na tym nam zależało najbardziej. Wszędzie jest blisko i wszystko jest na miejscu. A jak się zagłębisz i przejdziesz dalej to możesz znaleźć dziewicze, jeszcze nie widziane wcześniej, piękne miejsca.

Na który hotel padł wasz wybór?

Zatrzymaliśmy się w Apartamentach Alpini – to pensjonat bardzo przyjazny dzieciom w Zakopanem. Panuje tam iście rodzinna atmosfera, a to jest coś dla nas bardzo ważnego. Największym plusem jest to, że to miejsce znajduje się w samym sercu Zakopanego, stąd wszędzie jest blisko.

Następnym atutem jest to, że na dole jest ogromny salon połączony z bawialnią dla dzieci, co bardzo ułatwiło nam sprawę, ponieważ dzieci mogły się wybawić pod okiem rodziców, a my w międzyczasie mogliśmy złapać oddech. Dodatkowo Alpini wprowadziło teraz usługi transportowe na terenie całej Polski.

Podczas takiego rodzinnego wyjazdu najbardziej liczy się to, że rodzina spędza ten czas wspólnie, ale na pewno liczą się także atrakcje dla maluchów?

To przede wszystkim! My postawiliśmy na aktywny wypoczynek z dziećmi. Chcieliśmy, aby spróbowały nauczyć się jeździć na nartach. Wychodziliśmy na stok rano około 9, a wracaliśmy o 16. Pogoda mieliśmy piękną, więc należało maksymalnie z tego skorzystać.

Na jakich aktywnościach, poza jazdą na nartach, spędzaliście czas?

Głownie na wyżej wspominanej nauce jazdy na nartach. Potem spacery po niskich górach i oczywiście sanki, ale tylko w dozwolonych i bezpiecznych miejscach. Byliśmy też na łyżwach oraz wjechaliśmy wyciągniemy w górę i poszliśmy trochę w nieznane. Tam było pięknie. Podczas tego pobytu zahaczyliśmy jeszcze lodowy labirynt! To jest naprawdę czad, każdemu polecam.

Czy wasze dzieci złapały bakcyla do jazdy na nartach? 

O tak, złapały! Na pewno w marcu będziemy kontynuować naukę jazdy na nartach. Ze względu na to, że my jeździmy na desce, chcemy, aby kiedyś nasze córeczki także uprawiały ten sport. Z myślą o tym, chcemy zrobić im tak zwany „podkład” właśnie do tego, żeby później łatwiej szła im nauka jazdy na desce. Na razie przygodę zaczęła nasza starsza córka Helena-3,5 roku. 3 lata to już dobry wiek, żeby zacząć naukę jazdy na nartach.

Którą szkółkę wybraliście dla nich i jaki stok?

Wybraliśmy szkółkę „HSKI”, która mieści się na stoku narciarkim HARENDA-ZAKOPANE. Mają bardzo dobre opinie, super instruktorów, którzy z kolei mają ekstra podejście do dzieci, a to jest dla każdego rodzica bardzo ważne, żeby dziecka nie zmuszać, a zachęcić do podjęcia próby. W czasie ferii mają też KLUB PINGIWINA, czyli całotygodniowy obóz narciarski dla dzieci. Ale najfajniejsze jest to, że to nie jest całodniowa nauka jazdy, ale jest to połączone z zabawą, bo to jest ważny element tego, żeby nie zniechęcić dziecka. Uważam, że łączenie nauki z zabawą to bardzo duży atut tego typu obozów.

Zimowe szaleństwo wymaga zużycia sporych zasobów energii, które potem trzeba podładować dobrym jedzeniem. Gdzie jedliście podczas waszego pobytu?

Dokładnie. My zawsze zgłębiamy wiedzę i chcemy trafić tam, gdzie najlepsze, dlatego szukamy u źródła. Jacek – właściciel Alpini zna Zakopane jak własną kieszeń i wie, gdzie dobrze zjeść. To on polecił nam kilka restauracji – mówi się, że na Krupówkach się nie je, dlatego my zwiedzaliśmy kilka z tych poleconych. Od razu z czystym sumieniem mogę polecić następujące miejsca: Zakopiańska, Drukarnia Smaku, Bubuja, Sopa, STRH, Bąkowa Zohylina.

Jak najlepiej dotrzeć do Zakopanego, bo mówi się, że tam zawsze są straszne korki?

Wiesz co najlepiej jechać w nocy i na pewno najlepiej w tygodniu. Najgorzej jest pokonywać tę drogę rano, w godzinach szczytu i jak jest zmiana turnusu. My zawsze jedziemy wieczorem tak żeby dzieci spały w aucie. Jest to dość długi odcinek trasy, dlatego też uważam, że jest to najlepsza pora.

Ważne, żeby dobrze przygotować auto. Zimy są różne, ostatnio sypie tam cały czas i drogi nie są odśnieżone, do tego bywa, że jest na nich lód. Dlatego ważne, żeby wybrać się autem przystosowanym do tych warunków. My jechaliśmy Range Roverem z napędem 4×4 dzięki uprzejmości wypożyczalni samochodów Bad-Cars. Ten samochód świetnie sobie daje rade w takich warunkach!  

Na czas ferii PKP uruchomiło bezpośrednie połączenia z Warszawy. Świetna alternatywa dla osób, które nie mają ze sobą sprzętu narciarskiego i wybierają się właśnie do Zakopanego, żeby na przykład miło spędzić czas i pozwiedzać.

Za pomoc przy realizacji projektu dziękujemy firmom: Al Pini, Hski, Bad Cars.

Zdjęcia: Maria Warzybok