04.05.2018

Czy ojciec powinien być przy porodzie?

Kiedy test ciążowy pokaże upragnione dwie kreski, odczuwasz wielką radość. Wyobrażasz sobie, jak będzie wyglądać dziecko, na pierwszym miejscu wymieniając „żeby było zdrowe”. Projektujesz jak urządzisz pokoik, co mu pokażesz, do kogo będzie podobne. Jedną z pierwszych osób, które dostępują zaszczytu cieszenia się razem z Tobą, jest Twój partner. To on będzie Ci towarzyszyć podczas ciąży, to z nim wybierzesz wózek i imię dla potomka. Jednym z ważniejszych pytań, na które musicie też odpowiedzieć i wspólnie o tym zdecydować, jest to, czy będzie on razem z Tobą na sali porodowej.

Zgodnie z przepisami, rodząca ma prawo do obecności jednej osoby towarzyszącej podczas porodu. Czy będzie to Twój partner? Czy może mama? Przyjaciółka? Siostra? Odpowiedź na to pytanie wbrew pozorom wcale nie jest oczywista – być może zdziwisz się, gdy stwierdzę, że to właśnie obecność ojca dziecka na sali porodowej budzi największe wątpliwości wśród par. Z jednej strony kobieta pragnie, by w tym trudnym, a zarazem bardzo ważnym momencie, partner ją wspierał. Z drugiej strony dopadają ją obawy, że ten jeden moment może zmienić jej obraz w oczach ukochanego mężczyzny już do końca życia. Mężczyźni zaś boją się poczucia bezradności, presji ze strony swojej partnerki, czy nawet widoku krwi. Prawda jest taka, że poród jest przełomową chwilą w życiu każdego z was: zarówno matki, ojca, jak i dziecka. Warto szczerze przedyskutować każdy scenariusz, by znać wzajemne oczekiwania i oszczędzić sobie dodatkowych emocji.

Wysiłek porodu spoczywa na mamie

Nie zapominajmy jednak, że największy wysiłek fizyczny spoczywa na mamie. Na pewno podczas porodu warto mieć kogoś, kto będzie Ci pomagał. Poród to proces, który trwa. Czasami kilka, a czasami kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin! Warto mieć osobę, która pójdzie z Tobą pod prysznic, pomasuje plecy lub zrobi ciepły okład. Będzie potrzebna nawet tylko po to, by swoją obecnością dać ci wsparcie lub zawoła położną, jeśli cokolwiek Cię zaniepokoi. Najczęściej kobiety wybierają właśnie partnera. Zastanawiałaś się dlaczego? Kobieta podświadomie liczy, że jej widok, zmagającej się ze skurczami i bólem wzbudzi poczucie dumy jej partnera, że to wstrząsające doświadczenie zbliży ich do siebie. I wiecie co? W zdecydowanej większości przypadków, z którymi się spotkałam doświadczenie pokazuje, że tak się właśnie dzieje. Warto jednak pamiętać, że silne działanie hormonów i natężonego stresu może drastycznie zmienić usposobienie. Krótko mówiąc, możesz w mgnieniu oka z potulnej owieczki zmienić się w agresywnego drapieżnika. Ważne, abyście oboje zdawali sobie sprawę z takiej możliwości. Aby partner nie był w szoku, gdy nagle odrzucisz jego czułość lub zaczniesz cisnąć w niego przekleństwami. My – personel medyczny – jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Twój partner / mąż – może się zdziwić. Trzeba wiedzieć, że jest to normalne. W szkole rodzenia dokładnie dowiecie się, czego można się spodziewać, zarówno od strony psychologicznej, jak i czysto fizjologicznej.

Fizjologii nie oszukasz

Nawet jeśli jakaś część ciebie podpowiada, by zachęcić partnera do wspólnego porodu, jest także druga strona medalu – fizjologia. Na pewno naczytałaś się wielu artykułów i książek na temat przebiegu porodu. Być może nawet należysz do tej grupy ryzykantek, które włączają filmiki o porodach na You Tubie. No cóż, mleko się rozlało, trzeba je wypić. Wiesz, że będziesz musiała to przejść i już nic nie da się zrobić. Zresztą nie masz się co martwić, bo uwierz mi, że nawał oksytocyny odwali za ciebie większość czarnej roboty i po kilku godzinach nie będziesz pamiętać ani bólu, ani strachu, jaki towarzyszył ci przez cały okres ciąży i porodu. Mężczyźni mają gorzej, ich mózg nie wytwarza oksytocyny, oni to wszystko pamiętają. Widok męczącej się partnerki, krzyki i przekleństwa. Ale także bezradność – fakt, że nie są panami sytuacji i nie mogą nic zrobić. Natomiast jeśli jedynym argumentem, który powstrzymuje twojego ukochanego przed obecnością na sali porodowej jest strach przed widokiem małej główki wychodzącej z twojego krocza, to możesz go uspokoić. Ten widok jest zarezerwowany dla położnej lub lekarza. Osoba towarzysząca trzyma dzielną mamę za rękę lub głaszcze ją po głowie. Dla szczególnych wrażliwców jest także plan B – po I fazie porodu, gdy dochodzi już do parcia, można opuścić salę porodową. Jest to praktykowane, kiedy kobieta chce zostać sam na sam z położną. Wracając do fizjologii – jeśli to ona powstrzymuje cię przed wspólnym porodem, to uwierz mi, że w trakcie porodu nie ma najmniejszego znaczenia co się dzieje z twoim ciałem – ani dla ciebie, ani dla mężczyzny. Zwłaszcza, kiedy na świat przychodzi ten mały człowiek, który jest waszym wspólnym dziełem. Chyba każda para, która przechodziła wspólnie przez poród zgodzi się ze mną, że ta pierwsza chwila waszej trójki na świecie jest absolutnie bezcenna.

Przygotujcie się na każdą ewentualność

Ciąża trwa 9 miesięcy, to dużo czasu, by się przygotować do życia z potomstwem, ale także do momentu, w którym przyjdzie ono na świat. Warto, abyście w tym czasie przedyskutowali argumenty obu stron i wspólnie zdecydowali, jak ma wyglądać wasz poród. Wiadomo, że życie pisze różne scenariusze i ostatecznie może potoczyć się w zupełnie inny sposób, niż sobie założyliście, ale rozmowa na pewno ograniczy elementy zaskoczenia. Z mojego doświadczenia wynika, że naprawdę nie ma sensu partnera szantażować i zmuszać do obecności podczas porodu. Jeśli nie czuje się na siłach, a sam widok szpitala przyprawia go o mdłości, to uwierz mi, że będziesz miała z niego więcej problemów niż pożytku. Nie naciskaj, być może przez tych kilka miesięcy ciąży sam dojrzeje do tego, by ci towarzyszyć tej ważnej chwili. A jeśli nie, to zapewniam, że personel medyczny dołoży wszelkich starań, by zaspokoić wszystkie potrzeby twoje i waszego maleństwa.

Zdjęcia: Getty Images

Red.: Agnieszka Wesołowska