16.08.2018

Akcja adaptacja, czyli jak przygotować dziecko (i siebie) do edukacji przedszkolnej

Pierwszy dzień w przedszkolu, to moment na który rodzice czekają z utęsknieniem, ale i dużą dozą lęku. Często ten lęk przekazują swoim pociechom, co stanowczo utrudnia malcom adaptację. Jak ją przeprowadzić, by poranne wyprawy do przedszkola były przyjemnością? Jak przygotować siebie, by bez obaw oddać dziecko pod opiekę nauczycielek w wybranej placówce?

Gdy miałam trzy lata mama zaprowadziła mnie do przedszkola. Pierwszy dzień przebiegł całkiem dobrze, tak przynajmniej twierdzi moja mama. Ale gdy następnego poranka obudziła mnie słowami: “Córeczko, wstawaj, idziemy do przedszkola” ponoć spojrzałam na nią lekko zdumiona i odpowiedziałam: “Ale ja już tam byłam. Nie muszę iść drugi raz.” Oczywiście anegdota do dziś jest powtarzana w mojej rodzinie, ilekroć kolejne dziecko zaczyna przedszkolną edukację. Trzydzieści lat temu o adaptacji, przychodzeniu do grupy z rodzicem, powolnym wchodzeniu w nowe środowisko nie było mowy. O tym jak dzisiaj wyglądają pierwsze dni w przedszkolu rozmawiam z  Katarzyną Grabowską, pedagogiem i nauczycielką edukacji przedszkolnej (nigdy, nigdy nie używaj słowa “przedszkolanka”!).

WCZEŚNIEJSZY START

– Przede wszystkim adaptacja nie zaczyna się pierwszego września, gdy dziecko po raz pierwszy przychodzi do placówki, tylko wcześniej. O tym, że pójdzie do przedszkola warto zacząć mówić dużo wcześniej – nawet z dwumiesięcznym wyprzedzeniem – tłumaczy pedagog. – To nie muszą być “poważne rozmowy”. Na początek warto podczas spacerów przechodzić koło wybranego przedszkola. Opowiadać, że w środku są dzieci, które się bawią i uczą się nowych rzeczy. Gdy maluchy są na placu zabaw, przystańmy z dzieckiem na chwilę, poobserwujmy co robią przedszkolaki – podpowiada. –  Można powiedzieć, że już niedługo nasze dziecko też będzie się tak bawić – dodaje. To co mówimy jest równie ważne jak ton głosu i sposób, w jaki  mówimy. I tutaj najczęściej są problemy.  Bo rodzice obawiają się rozstania z dzieckiem i te obawy, nieświadomie, przekazują maluchom. – Nastawiają dziecko negatywnie mówiąc: „zobaczysz jak pójdziesz do przedszkola to tam ci pokażą” – wspomina pedagog i podkreśla, ze taka sytuacja jest niedopuszczalna. Jeśli straszymy dziecko przedszkolem, nie możemy potem wymagać, by szło do niego uśmiechnięte i czuło się na miejscu bezpiecznie. Dlatego o przedszkolu mówimy pozytywnie, ale nie lukrujemy rzeczywistości. Opowiadamy o dzieciach, które pozna nasza pociecha, o paniach, które będą wymyślały nowe zabawy, o zabawkach, ale też o tym, że do przedszkola nie chodzi się z mamą czy tatą, bo to miejsce dla dzieciaków.

EMOCJE NA WODZY

– Dla rodziców zapanowanie nad własnymi emocjami jest bardzo trudne. Pamiętam mamę, która żegnając się, drżącym głosem mówiła dziecku, że będzie fajnie, że przyjdzie po nie babcia i jeszcze zanim zamknęła za sobą drzwi, wpadała w histerię. Dziecko czuło jej zdenerwowanie i zdecydowanie nie pomogło to w adaptacji – wspomina Kasia. Joanna Olejnik, mama dwóch córek i nauczycielka wychowania przedszkolnego wie, że rozstania nie są łatwe. – Ale jeśli rodzic będzie w stanie zachować spokój i robić dobrą minę (do dobrej gry, bo przedszkole to naprawdę świetna sprawa!), to malcowi ten spokój też się udzieli –  przekonuje. Oczywiście trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne. Niektóre w mig odnajdują się w nowym miejscu, inne potrzebują zdecydowanie więcej czasu. I każda z tych sytuacji jest normalna. Nie ma co się zadręczać porównując swojego syna czy córkę do innych przedszkolaków w grupie. Psycholog Agnieszka Stein na swoim blogu pisze, że okres przyzwyczajenia się do nowej sytuacji trwa u trzylatków ok. 6 tygodni, ale już po dwóch dziecko chętniej rozstaje się z rodzicami, zaczyna czerpać radość z bycia w przedszkolu. Co nie oznacza, że nie mogą pojawić się chwilowe regresy. – Dla trzylatka rozpoczęcie nauki to ogromny stres. Może zdarzyć się tak, że dziecko nie będzie jadło posiłków w przedszkolu, albo będzie miało problem z utrzymaniem czystości. Z doświadczenia wiem, że jest to tymczasowe i nie należy się tym martwić.  Z pewnością nie wolno strofować dziecka, raczej tłumaczyć, że tak się zdarza, ale wszystko jest “ok” – wyjaśnia Kasia Grabowska. Rodzice często są zdziwieni, że ich dzieci nie bawią się z innymi przedszkolakami. – W przypadku trzylatków to zupełnie normalne! Brak interakcji z innymi maluchami w grupie nie oznacza, że z naszą pociechą jest coś nie tak. To norma rozwojowa – uspokaja pedagog i podpowiada, że po powrocie do domu warto poświęcić maluchowi więcej uwagi. Można zrobić coś ekstra, grać w ulubione gry czy bawić się trochę dłużej. – Ale robimy to nie dlatego, że dziecko wróciło ze strasznego przedszkola, tylko dlatego, że się za nim stęskniliśmy – dodaje pedagog.

NAJWAŻNIEJSZY PIERWSZY KROK

A jak wyglądają te pierwsze dni w placówce? To zależy od miejsca. W niektórych adaptacja odbywa się przed rozpoczęciem roku szkolnego, są to dni otwarte czy tygodnie, kiedy dziecko może przychodzić na zajęcia z mamą i tatą. W innych, odbywa się już we wrześniu. Ale nigdy nie powinna trwać zbyt długo. – Długie przebywanie rodzica wraz z dzieckiem w przedszkolu nie wnosi nic do dobrej adaptacji. Dziecko koduje sobie, że jest z nim mama, tata, a potem nagle rodzice znikają i poczucie bezpieczeństwa, które jest kluczowe, jest zachwiane – tłumaczy Joanna Olejnik. Proponuje, aby poranne rozstania przebiegały sprawnie. Trochę jak na lotniskowej przestrzeni “Kiss& Fly”. Życzymy maluchowi miłego dnia, mówimy, kiedy po niego przyjdziemy i z uśmiechem wychodzimy. – Rodzie strasznie przedłużają te pożegnania. I trochę na własne życzenie doprowadzają dziecko do płaczu. Bo maluch był już gotowy wejść na salę i dobrze się bawić, ale te dodatkowe cztery buziaki i długie przytulanie sprawiły, że trudno mu się rozstać – wspomina Kasia Grabowska i podkreśla, jak bardzo ważne jest dotrzymywanie danego słowa. – Jeśli mówimy dziecku, że przyjdziemy po nie po obiedzie, to choćby się waliło i paliło – przychodzimy. Trzeba też pamiętać, że przedszkolaki nie znają się na zegarku, a czas w grupie jest wyznaczany posiłkami. Więc zamiast mówić – będę o 15, powiedzmy, będę po podwieczorku – sugeruje nauczycielka.

AKCJA KOOPERACJA

Kluczem do przedszkolnego sukcesu jest współpraca rodziców i nauczycieli. – Niestety, mamy często zapominają powiedzieć nam o rzeczach, które wydają im się oczywiste. Na przykład o tym, że córka ma ukochaną pieluszkę – przytulankę, z którą zasypia i która jest spakowana w plecaku, w szatni. Taka informacja pozwoliłaby uniknąć tragedii i półgodzinnego płaczu dziecka w porze leżakowania – wspomina. Podobnie jest w przypadku informacji o alergiach, preferencjach żywieniowych (jeśli dziecko nie lubi pomidorów, nikt nie będzie go zmuszał do ich jedzenia) i wszystkich innych ważnych sprawach, o których nauczyciel nie ma pojęcia, bo dopiero poznaje nasze dziecko. Asia Olejnik i Kasia Grabowska zgodnie dodają, że te pierwsze tygodnie są trudne dla wszystkich, również dla nauczycieli.  – Poznajemy nowe dzieci, nowe rodziny. Uczymy się siebie nawzajem i budujemy relacje. Ale tez od razu wprowadzamy zasady panujące w przedszkolu. Nie ma taryfy ulgowej w postaci zgody na skakanie po stole czy zostawianie po sobie bałaganu – tłumaczą.

A gdy pojawią się jakieś wątpliwości ze strony rodziców, warto szybko umówić się na rozmowę z opiekunem grupy. – Rozmowy w drzwiach, przy odbieraniu dziecka, nic nie dają. Ja nie mogę poświęcić rodzicowi całej uwagi, bo jestem odpowiedzialna za całą grupę trzylatków. Dlatego zawsze proszę o umawianie się na konsultacje, bo wtedy możemy na spokojnie przyjrzeć się sprawie i znaleźć rozwiązanie – sugeruje Asia.

Już na etapie wyboru przedszkola, warto umówić się na spotkanie z kadrą, by dobrze poznać nauczycieli i nabrać do nich zaufania. Zostawiając dziecko pod opieką obcej osoby musimy być przekonane, że to dobry wybór. Poświęćmy czas żeby przyjść na dni otwarte. Zadawajmy pytania, oglądajmy wszystkie pomieszczenia, pobawmy się z dzieckiem na placu zabaw, zerknijmy na tablicę ogłoszeń. Doskonałym źródłem informacji są inni rodzice. Można zagadać podczas zebrania, można znaleźć kontakt na licznych facebookowych grupach. A przede wszystkim – trzeba rozmawiać z nauczycielami! Jeśli między rodzicami a nauczycielami nie ma chemii, kariera przedszkolaka będzie utrudniona. A nam trudniej będzie przekazywać dziecku pozytywne emocje, jeśli nie będziemy w 100 proc. pewne, że wybrałyśmy najlepsze miejsce z możliwych.

NAUKA SAMODZIELNOŚCI

Zastanawiam się, jakie umiejętności powinien posiadać trzylatek, który przekracza próg przedszkola. Joanna Olejnik jednym tchem wymienia: samodzielne spożywanie posiłków stałych (“Proszę mi wierzyć, że miałam 3 latki, które nie potrafiły gryźć!”), picie z kubka (“Normalnego kubka!”),  samodzielne załatwianie potrzeb fizjologicznych (odpieluchowanie), komunikacja swoich potrzeb. W przypadku młodszych dzieci, na rok przed rozpoczęciem nauki, dobrze jest zapisać je na zajęcia “przed przedszkolne”, które coraz częściej pojawiają się w ofercie kawiarni i klubików dla rodziców. Odbywają się raz w tygodniu i są namiastką tego, co wydarzy się w prawdziwej palcówce. Dzieci uczą się przebywać w grupie, wykonywać polecenia, wspólnie jedzą śniadanie, przebywają bez rodziców. Dzięki temu mają lepszy start w nowej rzeczywistości, szybciej się odnajdują i więcej czerpią z przedszkolnej edukacji.

A co z kwestią wyprawki? Każde przedszkole ma inną listę przedmiotów, które trzeba przygotować. Dlatego są one przekazywane rodzicom w momencie zapisu dziecka do placówki. Mamy wówczas dużo czasu, żeby zakupić potrzebne rzeczy, a sama wyprawa do sklepu może być okazją, żeby pogadać z maluchem o tym, co go czeka. Kasia Grabowska radzi, żeby ograniczyć ilość przedmiotów, które przedszkolak przynosi z domu, bo może wywołać to u niego tęsknotę. Ale wspólne udekorowanie worka na kapcie czy wybranie pościeli może być doskonałym pretekstem do rozmowy. Bo to ona jest kluczem do sukcesu, który w tym wypadku oznacza szczęśliwego, zadowolonego i samodzielnego przedszkolaka. Oprócz tego potrzeba tylko dużo cierpliwości i wiary, że taki model edukacji jest dla dziecka dobry.

 

Zdjęcia: Getty Images