08.05.2018

10 sposobów, by zachęcić dziecko do czytania

Czytanie dziecku, już od narodzin, to jeden z najważniejszych darów, jakie możesz dać małemu człowiekowi. Buduje więź z dzieckiem, wspomaga rozwój jego mózgu, sprawia, że dziecko bardzo dużo rozumie, szybciej zaczyna mówić, ma bogate słownictwo, łatwiej uczy się czytać, jest kreatywne, bardziej samodzielne. Mało tego! Czytanie książek pomaga nawet w rozwoju motorycznym! Co zatem zrobić, by zachęcić malucha do pokochania książek i jak zamienić tablet na książkę? Podpowiadamy razem z Ireną Koźmińską, prezes fundacji „ABCXXI- Cała Polska czyta dzieciom”.

1. Zacznij od początku
-Małe dzieci są jak gąbka. Chłoną wszystko, co je otacza, zarówno dobre rzeczy, jak i złe. Warto wykorzystać czas dzieciństwa i jak najszybciej po narodzinach zacząć czytać maluszkowi, by się osłuchiwał z bogatym i poprawnym językiem, i polubił wspólny czas z książką!-zachęca Irena Koźmińska i dodaje, że przez pierwsze tygodnie rodzice mogą czytać na głos nawet swoje „dorosłe” książki. Najważniejsze, by wyrobić u dziecka radość słuchania, a u siebie – nawyk codziennego czytania maluszkowi. Bliskość rodzica, przytulanie podczas czytania, znajomy głos rodzica działają na dziecko bardzo uspokajająco. A tym samym, tworzą się u niego przyjemne skojarzenia z czasem lektury.

2. Wybieraj książki odpowiednie do wieku
Jak najwcześniej warto sięgać po książki przeznaczone dla najmłodszych, zrobione z grubego kartonu, z wyokrąglonymi rogami, które są bezpieczne, gdy dziecko będzie przewracać kartki lub zechce „wgryźć się” w lekturę. – W księgarniach i sklepach internetowych jest wiele propozycji. Wybierając książeczki dla niemowlęcia zwróćmy uwagę nie tylko na wykonanie książki jako przedmiotu, ale na jej zawartość. Dla rozwoju językowego malca najbardziej stymulujące są rytmiczne rymowanki, wierszyki, teksty dźwiękonaśladowcze oraz objaśniające najbliższe otoczenie i doświadczenia dziecka – uważa pani prezes. Kierując się tymi zasadami Fundacja „ABCXXI- Cała Polska czyta dzieciom” stworzyła „Pierwszą Książkę Mojego Dziecka” – uwielbianą przez dzieci i rodziców książeczkę pełną uroczych wierszyków i zabawnych ilustracji, w której dorośli znajdą nie tylko wierszyki i rymowanki dla swych latorośli, ale też wskazówki, jak wprowadzać dziecko w świat lektur i wspierać jego rozwój.


3. Daj starszakowi wolną rękę
Dwu – trzy latek, któremu regularnie czytamy, zaczyna mieć wyraźnie ukształtowane preferencje literackie. I trzeba to uszanować. Jeśli więc od pół roku czytacie tylko i wyłącznie serię Tupcia Chrupcia, a ty znasz już na pamięć treść każdej książeczki, niestety trzeba to przeżyć. Dzieci lubią serie. Gdy Tupciomania zaczyna ci mocno doskwierać, zabierz malucha do księgarni czy biblioteki i poszukajcie czegoś w podobnym klimacie, ale z innym bohaterem. Będzie to okazja do rozmowy o tym, dlaczego dziecko tak lubi konkretną postać. Z pewnością dowiesz się wielu ciekawych rzeczy o swoim malcu. Poznawanie własnego dziecka przy okazji lektur to wielka wartości wspólnego czytania! Jeśli jednak mimo twoich wysiłków wszystkie drogi będą prowadziły do starych, zaczytanych na śmierć tomików – uszanuj to – i czytaj je nadal. Z maksimum entuzjazmu na jak cię stać!

4. Miej książki pod ręką
– Książki należy szanować. Ale nie znaczy to, że trzeba je wszystkie trzymać na wysokich półkach czy w gablotach za szkłem, by dziecko ich nie zniszczyło. Przeciwnie, książki dla dzieci powinny być w zasięgu wzroku i ręki dziecka – przekonuje Irena Koźmińska. -Ustawmy je na niższych półkach, by mogły po nie często sięgać, okładką do przodu, bo dzieci oceniają książki po okładce. Jeżeli dziecko zniszczy książeczkę, bo coś w niej narysuje lub za mocno pociągnie za kartkę i rozedrze ją– nie krzyczmy na nie. To twórczy etap stawania się czytelnikiem. Po prostu nie dawajmy do ręki małym dzieciom bardzo cennych dla nas tomów.

5. Stwórz rytuał!
„Czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie.” To mantra, która od 17 lat towarzyszy kampanii „Cała Polska czyta dzieciom”. Ten czas powinien być jednak traktowany elastycznie i wcale nie oznacza trzymania dziecka w bezruchu. – Czas czytania wydłużamy stopniowo, poczynając od 2 -3 minut. W przypadku maluchów, które już chodzą, wymaganie, aby usiedziały w miejscu przez 20 minut, jest nierealistyczne. Możemy pozwolić im na chodzenie, cichą zabawę, ewentualnie rozbić ten czas na kilka krótszych odcinków, zaplanować lekturę na wieczór lub przed poobiednią drzemką. Wówczas małe i większe dzieci, ułożone w łóżku, zrobią wszystko, by na dłużej przytrzymać rodzica u swego boku. Właśnie wtedy warto wziąć książkę do ręki, usiąść obok na łóżku lub fotelu – i czytać!

6. Czytaj ciekawie
Do dziś pamiętam te momenty, gdy mój tata czytał, a raczej – deklamował „Lokomotywę” Tuwima. Robił to z taką ekspresją, tak interesująco, że choć znałam wiersz na pamięć, nieustannie chciałam, by czytał od początku. Gdy z jego ust padało słynne „Buch – jak gorąco! Uch – jak gorąco!” czułam ten żar z lokomotywy na własnych policzkach. Sama staram się w podobny sposób czytać książki mojemu synowi. Wiem, że właściwa intonacja, modulowanie głosu, naśladowanie dźwięków, gesty – to klucz do wzbudzenia zainteresowania dziecka, zwłaszcza, gdy teksty są zabawne. Z drugiej strony, żadne dziecko nie będzie chciało słuchać „Franklina” czytanego nudno, jak instrukcja obsługi kserokopiarki.

7. Pokochaj obrazki
-Ilustracje są dla dzieci, zwłaszcza małych, bardzo ważne. Uczą świata, pomagają go zrozumieć i cieszą – przekonuje Irena Koźmińska. Wiele dzieci lubi komiksy – i nic w tym złego. To trochę łatwiejsza forma literacka dla osób już samodzielnie czytających i bardziej dynamiczna, bo akcja szybciej się rozwija, no i bywa bardzo zabawna. Przypomnijmy „Tytusa, Romka i Atomka” – kultowy komiks kilku pokoleń. Wybierając książki dla dzieci warto dokładnie je obejrzeć, aby wiedzieć, z czym zetknie się nasze dziecko pod względem treści i ilustracji. Ilustracje dla najmłodszych tworzą dorośli i bardzo często kierują się własnym gustem oraz modną stylistyką. Bywa, że to, co twórcy uznają za piękne czy oryginalne (są nawet nagrody za nowotarską grafikę w książkach dziecięcych), dla dzieci jest niezrozumiałe, brzydkie lub je przeraża. A czasem jest przy tym niesmaczne i prostackie – twierdzi prezes Fundacji i radzi, by nie kierować się wyłącznie faktem, że dana książka pochodzi z uznanego wydawnictwa lub zdobyła nagrody za ilustracje na Targach czy w konkursach. Dzieci mają prawo do ilustracji, które uważają za ładne. Wychowywanie małego czytelnika to nie jest czas na narzucanie mu gustu estetycznego ludzi z dyplomami ASP, którzy nie znają się na rozwoju psychicznym i poznawczym dziecka i tworzą bardziej z myślą o dorosłych odbiorcach, niż o maluchach, dla których ilustracja jest formą objaśniania świata. Bezpieczne i wartościowe książki dla każdego wieku dziecka można znaleźć na Złotej Liście Fundacji.

8. Czytaj dla przyjemności
Wiem, że mając małe dziecko, trudno jest znaleźć chwilę dla siebie. Zjedzenie śniadania na siedząco bywa wyzwaniem, a co dopiero czytanie! Ale dla własnego zdrowia psychicznego oraz rozwoju twojego potomka warto znaleźć choć kwadrans w ciągu dnia na własną lekturę w obecności dziecka. Dlaczego? – Bo dzieci uczą się przez obserwację i naśladowanie. Gdy widzą, że dla rodziców czytanie jest przyjemnością, same chcą również jej doświadczać – wyjaśnia Irena Koźmińska. – Oczywiście nie jest tak, że wystarczy raz przeczytać coś przy dziecku i już mamy małego mola książkowego. Rozbudzanie pasji czytelniczej wymaga czasu – i przede wszystkim regularnego czytania dziecku. Ale warto zainwestować swój czas w czytanie, gdyż dzięki książkom nasze dzieci staną się mądrze i lepsze, a świat będzie dla nich stał otworem!

9. Wybieraj książki papierowe
Ważne jest to, jakie książki czytamy dzieciom, ale również, w jakiej są formie. Irena Koźmińska radzi, aby wybierać te klasyczne, papierowe, zamiast e-booków czytanych na tablecie czy czytniku. Dlaczego? – Choćby dlatego, że przewracanie kolejnych kartek to wprowadzanie dziecka w świat magii, że na stronie książki nic nie skacze i nie miga, wymuszając podążanie za tym wzrokiem, ale uczy skupionego intencjonalnego oglądania i zapamiętywania szczegółów, że czytając odsuwamy w czasie kontakt dziecka z elektroniką, która jest dla niego szkodliwa, bo promieniuje, uzależnia, zaburza rozwój psychiczny, fizyczny i społeczny oraz daje łatwy dostęp do nieodpowiednich treści. Przed elektroniką nie da się uciec, ale na należy jej wprowadzać za wcześnie, co robią niektórzy rodzice dając maluchom do zabawy tablety lub smartfony. Specjaliści – m.in. Amerykańska Akademia Pediatrów – zalecają, by przynajmniej przez pierwsze dwa lata dzieci nie miały żadnego kontaktu z telewizją i nie korzystały z elektroniki, starsze dzieci – mogą korzystać z niej maksymalnie 2 godziny dziennie, bo większa porcja zaburza ich rozwój fizyczny, psychiczny i społeczny. Zamiast więc narażać dziecko na uzależnienie od komputera i internetu, pomóżmy mu rozwinąć pasję czytelniczą, która będzie witaminą dla jego rozwoju i szczepionką przeciwko złym wpływom masowej kultury.

10. Nie zmuszaj!
Na koniec zostawiamy błąd, który popełnia wielu rodziców i nauczycieli. Robią to w dobrej wierze, ale efekty takiego działania są opłakane. – Gdy dziecko zaczyna uczyć się czytać
w szkole, wielu rodziców rezygnuje z czytania na głos. Zamiast tego zmuszają je do samodzielnej lektury. Tym samym marnują czas i wysiłek, jaki włożyli w czytanie mu przez pierwsze lata życia. Dlaczego? Bo czytanie z przyjemnego wspólnego rytuału, zabawy
i magii, z okazji do wyjątkowej bliskości z rodzicami, staje się mozolnym i nudnym zadaniem
do wykonania samotnie – mówi prezes fundacji ABCXXI. – Pamiętam historię dziewczynki, którą nauczycielka, a za jej namową rodzice, zmusili do przeczytania “Sierotki Marysi”. Archaiczny język Konopnickiej i fabuła, która dziecka nie interesowała i której nie rozumiała, sprawiły, że mała czytała zalewając się łzami. W taki sposób nie zbudujemy pasji czytelniczych. Przeciwnie. Prezes Fundacji radzi, by czytać na głos dzieciom do 12. roku życia, a nawet dłużej, bo jest to czas, gdy poznajemy swoje dziecko, budujemy wzajemne zaufanie, możemy delikatnie coś podpowiedzieć, pokierować, pomóc. Jak mówi – swojej córce czytali wraz z mężem do 17. roku życia i to były wspaniałe rodzinne chwile, pełne zasłuchania lub śmiechu. —Rodzice uważają, że czytanie starszym dzieciom to wyręczanie ich, że przez to będą sobie gorzej radziły z czytaniem samodzielnym. To nieprawda. Jeśli czytanie sprawia uczniowi trudność, rodzic, zamiast zmuszać, powinien pomagać i uczynić lekturę przyjemną, choćby przez wspólne czytanie szkolnych lektur, towarzyszyć dziecku
w czytaniu. To nie opóźni, a wręcz może przyspieszyć moment, w którym młody człowiek zdobędzie czytelniczą samodzielność. I daje szansę na wychowanie miłośnika książek.

Zdjęcia: Marta Wojtal, Getty Images