20.07.2018

USZYTE – historia mamy, która uszyła swoją własną karierę

Kiedy Marta Gawroniak zaczynała przygodę z maszyną do szycia, nie spodziewała się, że stanie się ona jej narzędziem pracy. A kiedy urodził się jej pierwszy syn i zaczęła szukać oryginalnych ubranek, na jej drodze stanął kurs krawiecki. I wtedy właśnie pojawiła się ta magiczna myśl, która doprowadziła do powstania marki USZYTE.Przed urodzeniem Juliana Marta była kierownikiem recepcji w ośrodku wczasowym na Kaszubach. Tak jak większość etatowych mam, w trakcie urlopu macierzyńskiego zaczęła myśleć o powrocie do pracy. W międzyczasie jednak przeprowadziła się do Gdańska i ze względu na utrudniony dojazd szukała dla siebie innego rozwiązania. Zupełnie nieświadoma swojej przyszłości, rozpoczęła w tym czasie kurs krawiecki i samodzielnie uszyła synkowi swoją pierwszą bluzę z króliczymi uszami, która, jak się potem okazało, wzbudzała ogromne zainteresowanie na placach zabaw i wszędzie tam, gdzie pojawiał się w niej Julian. W tamtym momencie Marta nie wiedziała jeszcze, że królicze uszy otworzą jej drzwi do nowych zawodowych możliwości.

Pierwsza oficjalna kolekcja pojawiła się 1. czerwca 2017 roku, kiedy Marta była jeszcze beneficjentem fundacji start-up’owej. Ona i jej partner, Artur, chcieli mieć pewność, że ze względów finansowych była to dla nich dobra decyzja. Artur zresztą podjął się pracy etatowej, aby zapewnić rodzinie stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Marta tymczasem skupiła się na rozwinięciu marki. Dzisiaj jest już właścicielką firmy USZYTE.

W pierwszej fazie pracowała w domu i szyła sama. Jeszcze pół roku temu materiały i maszyny miały swoje miejsce w jej kuchni. Dzisiaj stara się oddzielać życie rodzinne od zawodowego, dlatego nawiązała współpracę z pracownią krawiecką. Zresztą na szycie nie zostaje jej zbyt wiele czasu, bo sama dba o nowe projekty, marketing, pozyskiwanie kontrahentów i rozwój marki. Pomagają jej w tym niewątpliwie cechy przywódcze. Z charakteru jest porównywana do swojego dziadka, który w swoim życiu osiągnął bardzo duży sukces. Jednak Marta nie czuje, że jest kobietą sukcesu. Twierdzi, że przed nią jeszcze długa droga, a w tej branży trzeba być ciągle na pełnych obrotach.Jej partner i synowie odgrywają dużą rolę w codzienności firmy USZYTE. Artur był pomysłodawcą oryginalnej nazwy i to z nim Marta konsultuje różne zawodowe decyzje. Jak sama twierdzi, bez motywacji ze strony partnera nigdy nie odważyłaby się na tak radykalny krok w życiu, czyli odejście od pracy na etat i podjęcie ryzyka własnej działalności. Jej pierwszy syn, Julian, swoim pojawieniem się na świecie zachęcił ją do szukania nowych ubraniowych rozwiązań, a potem dumnie nosił pierwszą „USZYtą” bluzę. I jest jeszcze drugi synek, dwuletni Kacper, który uczestniczy w codziennym życiu firmy, do woli korzystając z pokoiku do zabaw urządzonego w pracowni specjalnie na potrzeby jego i jego małego kolegi, synka innej mamy tam pracującej. Chociaż, jak mówi z uśmiechem Marta, zabawki i tak są znoszone do głównego pomieszczenia, czyli tam, gdzie dzieje się najwięcej… „Ale to właśnie macierzyństwo napędza mnie do działania. To dzięki synom jestem dzisiaj w tym miejscu” – dodaje.

W ofercie „USZYTE” dostępne są obecnie produkty z uszami króliczymi. Sama nazwa jednak daje bardzo duże pole do popisu i Marta nie zamierza na tym poprzestać: „Planuję kolejne projekty, które z czasem na pewno ujrzą światło dzienne. Chcę tworzyć nietuzinkowe i inne niż w sieciówkach produkty z bardzo dobrych jakościowo materiałów, zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców.”

Czy nigdy nie żałowała decyzji o założeniu swojej firmy? Mimo wielogodzinnej pracy i jak twierdzi z uśmiechem, nadal niegodzenia życia prywatnego z zawodowym, nie chciałaby robić nic innego. Dzisiaj wie, że była to dobra decyzja, głównie ze względu na dzieci, którym może poświęcić więcej czasu niż w sytuacji, gdy pracowałaby na etacie.

A co jej zdaniem należy zrobić, aby ze swojej pasji uczynić sposób na życie i zarabianie pieniędzy? Marta odpowiada, że trzeba przede wszystkim spróbować i się nie bać. To jest podstawa, aby zawodowo zacząć robić, to co się kocha. Sama skończyła studia z zarządzania i rachunkowości, a dzisiaj jest mamą trójki dzieci – Juliana, Kacperka i marki „USZYTE”.

Zdjęcia: Sara Napierała