10.11.2018

Ona wie, jak spełniać swoje marzenia!

Młoda mama i świetnie zorganizowana bizneswoman, która z sukcesem zbudowała własną markę, spełniając swoje marzenie. To jedna osoba i tak, to możliwe. Poznajcie Paulinę Pyszkiewicz, twórczynię LeBrand i mamę 6-letniego Benia.

 

Jesteś młodą mamą – w jaki sposób macierzyństwo wpłynęło na Twoje życie, też zawodowe?

Od zawsze wiedziałam, że będę młodą mamą i od czasu, kiedy miałam 13 lat zajmowałam się dziećmi, więc pojawienie się mojego synka nie wywróciło mojego życia do góry nogami. Macierzyństwo zdecydowanie dodało mi skrzydeł. Czuję większą mobilizację i odpowiedzialność.

Kiedy Twój synek miał 3 miesiące, rozpoczęłaś prowadzenie biznesu. Karmiłaś wtedy piersią, byłaś świeżo upieczoną mamą. Jak pogodziłaś to z życiem zawodowym? Jak wyglądał wtedy Twój dzień?

Karmiłam synka 1,5 roku i przez ten czas byliśmy nierozłączni, więc na bardzo wielu spotkaniach Benio był ze mną. Miałam to szczęście, że był bardzo pogodnym i spokojnym dzieckiem, więc mogliśmy wiele rzeczy robić wspólnie. Musiałam tak planować dzień, żeby na wszystko znaleźć czas, karmienie-drzemkę-przewijanie. Nauczyłam się dobrego planowania i organizacji, które są mi do dziś bardzo przydatne.

Jak Twój dzień wygląda dzisiaj – pod względem macierzyńskim i zawodowym oraz łączenia obu tych sfer życia?

Dzisiaj, jak większość mam, jestem cały czas w biegu. Rano jemy wspólne śniadanie, w drodze do przedszkola słuchamy audiobooków. Potem 100% uwagi poświęcam na pracę. Godziny szybko płyną, więc od 9.00 do 16.00 wbrew pozorom często nie udaje mi się wykonać wszystkich zadań na dany dzień. Popołudnia trzy razy w tygodniu to trening tenisa, na punkcie którego Benio ostatnio oszalał (ma to po swoim Tacie i Dziadku). Kiedy mamy wolne jeździmy na rowerze, gotujemy czy malujemy. Ostatnio polubiliśmy puzzle i grę w monopol. Od małego Benio był obecny w moim życiu zawodowym, więc często, kiedy prosi mnie o „wagary”, to spędzamy super czas w moim biurze czy butiku. Zna cały mój team i świetnie się z nim dogaduje.

Czyli lubi przebywać z mamą w pracy?

Od małego był ze mną często w pracy, więc to dla niego naturalne. Moje stałe klientki i wykonawcy świetnie go znają. To dla niego większa frajda niż przedszkole, więc codziennie rano próbuje mnie „przekupić”, żebym zabrała go ze sobą. Mam to szczęście, że mogę sobie na to pozwolić i wtedy obroty spowalniają.

Jakie cechy dominują u Ciebie w byciu mamą?

Myślę, że jestem bardzo cierpliwa, wyrozumiała i pozwalam na samodzielne odkrywanie świata.

Jak wychowujesz swojego synka? Na jakiego człowieka chciałabyś go wychować?

Zależy mi, żeby w naszym domu nie było nerwów. Stawiam na spokój, ale zdecydowanie nie pozwalam na wszystko. Staram się być dla mojego syna bratnią duszą, rozmawiać z nim i doceniać. Zależy mi, żeby był samodzielnym, świadomym swoich wartości człowiekiem, który żyje tak, żeby uszczęśliwić samego siebie. Nie chcę, żeby podążał ślepo za resztą, bo tak „wypada”. Chcę, żeby szedł swoją drogą i jakakolwiek ona będzie, będę go wspierać.

Czy Benio to też Twoja inspiracja?

No jasne!

Czy masz w sobie dużo z dziecka? Czy jakieś z tych cech pomagają Ci na co dzień?

Jestem optymistką, która stale sięga po swoje marzenia i myślę, że to bardzo pomaga. Porażki są dla mnie lekcją na przyszłość, nie poddaję się łatwo.

Skąd wzięła się u Ciebie determinacja do założenia własnej marki?

Wiedziałam, że to jedyne, co da mi pełną satysfakcję i możliwość życia na własnych warunkach. Umiejętność zarządzania zespołem miałam we krwi od małego. Miałam też to szczęście, że od dziecka wiedziałam, jaką drogą chcę iść. Potem musiałam tylko znaleźć sposób, żeby to osiągnąć.

 Czyli miałaś jasno sprecyzowany cel?

Czego chcę wiedziałam od zawsze, ale droga, którą podążam ma wiele zakrętów. Są chwile, kiedy jestem bardzo szczęśliwa, że postawiłam na swoje, a są dni, kiedy myślę, że mogłam się jeszcze lepiej zastanowić. Oczywiście nie zamieniłabym tego, co mam na nic innego, ale wiadomo, że chwile zwątpienia miewa każdy. Nie wiedziałam, jak sięgnąć po marzenia, jestem z wykształcenia historyczką sztuki, więc wszystko, co jest związane z moim biznesem jest bardzo intuicyjne. Nikt mi nigdy nie pokazał drogi, nie nauczył pewnych zasad. Przez wszystko musiałam przejść sama. Każdą lekcję przeszłam, prowadząc już własną markę.

Jakie cechy dominują u Ciebie w życiu zawodowym?

Myślę, że jestem uparta, dobrze zorganizowana i pewna swoich marzeń.

Jaki jest Twój przepis na sukces?

Pokora przede wszystkim, ciężka praca i umiejętność podejmowania ryzyka.

W jaki sposób się dyscyplinujesz lub motywujesz?

Prowadząc swój biznes jestem zdyscyplinowana cały czas. Wiem, że ode mnie zależy, gdzie będę za kilka lat, więc każdego dnia wkładam dużo serca w to, co robię.

Do czego dążysz w życiu zawodowym?

Stale chcę ulepszać moje produkty, dążę do tego każdego sezonu. Stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej.

Co lub kto Cię inspiruje, jeśli chodzi o prowadzenie biznesu i projektowanie?

Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że podróże. Staram się wyjeżdżać jak najwięcej.

Jak widzisz siebie za 20 lat, zawodowo i prywatnie?

Jako 45-letnią mamę co najmniej trójki dzieci, która nie zrezygnuje z życia zawodowego i nie zwariuje.

 Czy masz konkretnie wytyczone cele na przyszłość? Również deadliny?

Kiedyś myślałam, że w wieku 25 lat będę już mamą więcej niż jednego dziecka, żoną itd. Teraz planuję i wyznaczam nowe cele, ale nie chcę się frustrować ramami czasowymi.

Masz może motto życiowe lub cytat, który prowadzi Cię przez życie?

“Traktuj innych tak, jakbyś chciała, aby traktowano Ciebie.”

Co poradziłabyś innym mamom, które myślą o założeniu własnej firmy?

Dziewczyny, kto jak nie my?! Uwierzcie w siebie i nie bójcie się ryzyka! Lepiej kilka razy ponieść porażkę niż żałować do końca życia.

W jaki sposób się wyciszasz i relaksujesz (inny niż Benio)?

Od ponad roku moim sposobem na relaks są kwiaty. Kiedy mam luźniejszy tydzień w LeBrand, robię aranżacje kwiatowe i scenografie na eventach czy pressdayach. To dla mnie totalny relaks i oderwanie od codzienności. Czasem po prostu wstaję o 4.00 rano i jadę po kwiaty do domu. Potem, zanim wszyscy domownicy wstaną, robię z nich różne kompozycje. To bardzo odstresowuje. Warto spróbować.

Zdjęcia: Kasia Rękawek